Kaczyński stanie przed obliczem prokuratora? Dziennikarz ocenia szanse
- Będziemy chcieli złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego "za sprawczość kierowniczą"- poinformował szef komisji ds. "wyborów kopertowych" Dariusz Joński. Prezes PiS podejmował decyzje, choć nie miał do tego uprawnień - przekazał poseł i przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. wyborów.
Przesłuchanie prezesa PiS zakończyło przesłuchania najważniejszych świadków dla sprawy wyborów prezydenckich z 2020 r., które z powodu pandemii początkowo miały się odbyć w trybie korespondencyjnym. Teraz komisja musi przygotować raport podsumowujący.
O złożeniu zawiadomień do prokuratury komisja zadecyduje w drodze głosowania, co, jak powiedział PAP przewodniczący komisji Dariusz Joński, odbędzie się w najbliższych dniach. Samo złożenie wniosków nastąpi według niego po zaprezentowaniu raportu z prac komisji.
Kaczyński jak 'Ojciec Chrzestny'? Poseł zareagował: 'Niech pan się nie ośmiesza'
Kaczyński podejmował kluczowe decyzje
Według dziennikarza portalu Oko.press Michała Danielewskiego, choć sejmowe komisje śledcze nie mają dobrej prasy, ta wykazała się największą do tej pory skutecznością, a opinia publiczna mogła poznać kulisy organizacji wyborów kopertowych, które się nie odbyły, a na które z pieniędzy podatników wydano ponad 80 mln zł.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Kaczyński ewidentnie próbował unikać brania na siebie odpowiedzialności za podejmowanie decyzji w tej sprawie. Co więcej, chciał powtórzyć sukces, jaki odniósł podczas składania zeznań na komisji ds. Pegasusa, ale ta taktyka spaliła na panewce - mówił w "Wywiadzie Politycznym" Danielewski. Jego zdaniem, tym razem Kaczyński wydawał się momentami bezradny wobec pytań członków komisji.
Gość Karoliny Lewickiej podkreślił również, że według zeznań świadków pomysłodawcą wyborów korespondencyjnych miał być Adam Bielan, który usłyszał, że takie odbyły się w Bawarii. Bielan miał więc zadzwonić do Kaczyńskiego i zaproponować, by podobnie rozwiązać kwestię wyborów w Polsce. - Kaczyński nie pamiętał takiej rozmowy, dlatego niejako "odebrał" Bielanowi prawa autorskie do tego pomysłu - mówił Danielewski.
Zeznania Jarosława Kaczyńskiego. 'Ta komisja działa na zasadzie paradoksalnej'
W ocenie dziennikarza, choć prezes PiS nie podpisywał się pod żadnymi dokumentami w sprawie wyborów kopertowych, śledczy komisji wykazali, że to właśnie Kaczyński podejmował kluczowe decyzje, nie tylko zresztą w tej sprawie. Dziennikarz zauważył, że nawet jeśli Kaczyński rzucał luźne sugestie i dawał niejasne dyspozycje, to jego podwładni "w mniejszej lub większej panice próbowali je wcielać w życie".
- Jakkolwiek nie odwracałby kota ogonem, to sam przyznał, że działania w tej sprawie podejmowane były "na rympał", a rząd, który zdaniem prezesa PiS ponosi odpowiedzialność za wybory korespondencyjne, działał niczym kamikadze - zaznaczył Danielewski.
Jego zdaniem przy bardzo dużej dawce dobrej woli można byłoby tłumaczyć te działania stanem wyjątkowym i paniką, bo nikt epidemii przewidzieć nie mógł, ale nie zmienia to faktu, że rząd Morawieckiego "działał łomem politycznym, a nie paragrafami prawnymi".
Będzie wniosek do prokuratury ws. Morawieckiego. I nie tylko dla niego
Jak dodał gość TOK FM, trudno będzie pociągnąć do odpowiedzialności karnej prezesa PiS. Bardziej niewesoła jest sytuacja ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego, który podpisywał się pod decyzją o wyborach kopertowych. - Niewątpliwie pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Kaczyńskiego czy Morawieckiego byłoby niezwykle higieniczne i oczyszczające. To byłaby też lekcja pokory dla innych liderów politycznych. Dostaliby lekcję, że ślepe posłuszeństwo wobec wodza ma swoje konsekwencje - podsumował Danielewski.