,
Obserwuj
Polityka

Fundusz Sprawiedliwości to "otwarte złodziejstwo". Ostre słowa o ziobrystach

Kamil Śmiałkowski
2 min. czytania
28.05.2024 12:09
Zdaniem posła Konfederacji Stanisława Tyszki sprawa Funduszu Sprawiedliwości jest oczywista. - Mam nadzieję, że tutaj znajdzie się paragraf na tych panów z Suwerennej Polski, dlatego, że są po prostu złodziejami - powiedział na antenie TOK FM.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

- To jest jawne i otwarte złodziejstwo - tak o aferze Funduszu Sprawiedliwości mówił w 'Poranku Radia TOK FM' poseł Stanisław Tyszka. Szef klubu Konfederacji podkreślił, że mamy do czynienia z "kradzieżą pieniędzy podatników, przeznaczonych na pomoc ofiarom przestępstw i na pomoc postpenitencjarną".

Przypomnijmy, że Tyszka kilka dni temu w TVN24 ujawnił, że w przeszłości dostał od polityków Suwerennej Polski propozycję "skorzystania z Funduszu Sprawiedliwości".

Fundusz Sprawiedliwości. Znajdzie się 'paragraf na panów z Solidarnej Polski'

Rozmówca Jana Wróbla przypomniał, że dzięki zmianom przepisów w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, politycy Suwerennej Polski mogli sobie robić cyklicznie kampanię wyborczą, rozdając garnki czy wspierając Ochotniczą Straż Pożarną w swoich okręgach.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Ja mam wielki szacunek dla OSP i Kół Gospodyń Wiejskich, ale nie oszukujmy się: jeżeli polityk, wiceminister jedzie do swojego okręgu i pozuje z wielkimi czekami, to jest to po prostu wykorzystanie do robienia kampanii wyborczej publicznych pieniędzy przeznaczonych na co innego - mówił. Tyszka oczekuje, że będą kary za to, co się działo z Funduszem Sprawiedliwości. - Mam nadzieję, że znajdzie się paragraf na tych panów z Solidarnej Polski, dlatego, że są po prostu złodziejami - stwierdził.

Afera Funduszu Sprawiedliwości zatopi ziobrystów? 'To może być koniec'

Tyszka przypomniał, że to za czasów Zjednoczonej Prawicy doszło do połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. - Idealne to dla nich było. Bo w jaki sposób prokurator miał ścigać samego siebie jako dysponenta Funduszem Sprawiedliwości? - pytał retorycznie gość 'Poranka Radia TOK FM'.