"To najbardziej zirytowało Tuska". Kulisy reakcji rządu na incydent z żołnierzami
Premier Donald Tusk wygłosił w piątek oświadczenie związane z zatrzymaniem i zawieszeniem w czynnościach żołnierzy, którzy na granicy z Białorusią oddali strzały ostrzegawcze. Jak mówił Tusk, stosowne decyzje zostały już podjęte. - Na wniosek ministra sprawiedliwości podjąłem decyzję o odwołaniu prokuratora Tomasz Janeczka, odpowiedzialnego za prokuraturę wojskową - poinformował Tusk. Jak dodał, odwołanie wymaga zgody prezydenta Andrzeja Dudy. - Jeszcze dziś wyślę stosowne pismo - powiedział premier.
Reakcje premiera komentowała w TOK FM dziennikarka 'Newsweeka' Dominika Długosz. - Zdaje się, że właśnie to tak strasznie zirytowało. Donald Tusk doskonale zdał sobie sprawę, że największym problemem są te kajdanki na rękach polskich żołnierzy broniących polskiej granicy. Mówię tutaj o narracji - wskazała gościni 'Wywiadu Politycznego'.
W jej ocenie Donald Tusk od razu wiedział, jak te wydarzenia mogą wpłynąć na kończącą się kampanię wyborczą. - I dlatego mówił o proporcjonalności reakcji w takich sytuacjach, że nie trzeba było ich zakuwać w kajdanki. Widziałam już obrazki narysowane przez AI krążące w internecie: goście z serduszkami Platformy prowadzący zakutego w kajdanki polskiego żołnierza do lochu. Ostatnie 48 godzin kampanii to jest wizerunkowa masakra. Tusk zdawał sobie z tego sprawę - mówiła Długosz.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Największe pretensje do Kosiniaka-Kamysza
Według relacji gościni Karoliny Lewickiej, Tusk za to, że nie wiedział o zdarzeniu, największe pretensje miał do Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra obrony narodowej. - Gdyby Tusk wiedział, bo mógłby zareagować, wyjść z tą informacją, rozbroić to, było dwa miesiące na to - dodała.
Zgodził się z nią Krzysztof Izdebski. - Tusk to wytrawny polityk, który potrafi przewidywać ruchy do przodu. On ma bardzo wysokie oczekiwania wobec swoich ministrów. Kosiniak-Kamysz na tym poległ, on tego nie przewidział i de facto wsadził Tuska na minę - podsumował przedstawiciel Open Spending EU Coalition i Fundacji Batorego.
Incydent z żołnierzami
Przypomnijmy: o żołnierzach, którym po strzałach ostrzegawczych w stronę ludzi forsujących granicę polsko-białoruską postawiono zarzuty, napisał Onet. Według portalu, do zdarzenia doszło w okolicy Dubicz Cerkiewnych, gdzie później, pod koniec maja, żołnierz został ciężko raniony w brzuch. Jak relacjonuje Onet - gdy migranci przekroczyli granicę, a strzały w powietrze ich nie powstrzymały, żołnierze 1. Warszawskiej Brygady Pancernej zaczęli w obronie koniecznej strzelać w ziemię, niektóre z wystrzelonych łącznie 43 pocisków trafiły rykoszetem w płot.
Migranci w końcu się wycofują. Kiedy sytuacja jest już opanowana, do akcji wkracza Straż Graniczna. Jej funkcjonariusze nie dziękują jednak żołnierzom za wyparcie migrantów, lecz zawiadamiają Żandarmerię Wojskową
Onet cytuje też relację żołnierza, według którego
trzech chłopaków z kompanii wyprowadzono w kajdankach jak bandytów
, wobec dwóch wszczęto postępowanie, a z aresztu wyszli dzięki zbiórce kolegów z batalionu na opłacenie prawnika. Rozmówca Onetu zarzuca dowódcom, że nie są zainteresowani, aby pomóc żołnierzom.