Rewolucyjny pomysł senatora. To oni powinni badać finanse partii politycznych
Czwartkowa decyzja Państwowej Komisji Wyborczej o odrzuceniu sprawozdania Komitetu Prawa i Sprawiedliwości, obok wywołania burzliwej dyskusji, pokazała także, jak ułomne są aktualne formy kontroli kampanii wyborczej. - Trzeba zmienić Kodeks wyborczy - przekonywał w "Poranku Radia TOK FM były minister sprawiedliwości i były szef NIK - senator Krzysztof Kwiatkowski. Jego zdaniem, dotąd PKW wybierała "rozwiązanie wygodne", zajmując się tylko tym, co jest w sprawozdaniu finansowym. W przeszłości, za błędy w sprawozdaniach, ukarano więc wysokimi karami PSL i Nowoczesną. - PSL jakoś sobie z tym poradził, PiS także sobie z tym oczywiście poradzi - stwierdził gość Jacka Żakowskiego.
Zawodowi kontrolerzy
- My, jako Polska, musimy się zastanowić, jak sobie z tym poradzimy na przyszłość - przekonywał. Jak dodał, ma na to rozwiązanie. - Ja dzisiaj przedstawię pewną rewolucyjną tezę - oświadczył na antenie TOK FM.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zdaniem Kwiatkowskiego, po wprowadzeniu zmian w Kodeksie wyborczym, PKW dalej powinna czuwać nad organizacją wyborów, bo to robi dobrze. Kwestie finansowe powinny jednak przejść w inne ręce. - Jestem zwolennikiem tego, żeby prawidłowość wydatkowania pieniędzy na bieżąco - czy nie są przekraczane limity, czy nie są wykorzystywane środki publiczne - żeby te kompetencje ustawowo przekazać Najwyższej Izbie Kontroli - mówił były szef NIKu. Przypomniał on, że instytucja ta ma 16 oddziałów i 1700 pracowników, z których większość to "wykwalifikowani, doskonale znający się w meandrach prawa finansowego, które jest bardzo zbieżne z tą finansową częścią Kodeksu wyborczego", ludzie. - Większość z nich to zawodowi kontrolerzy - podkreślił.
- Umieją analizować fakty i wyciągać wnioski. Profesjonalny aparat urzędniczy NIK jest tak szeroki, że mogą to robić na bieżąco, co jest też niezwykle istotne - przyznał. Gość TOK FM wskazał też na dużą przewagę kontroli "w trakcie" nad kontrolą, gdy jest już po wszystkim. - Żebyśmy potrafili zareagować w trybie bieżącym. I uważam, że absolutnie powinniśmy to rozważyć, bo dzisiaj krajowe biuro wyborcze rzeczywiście ma zbyt szczupły aparat w stosunku do zadań - stwierdził.
Partia to on
Komentując sytuację PiS, były minister sprawiedliwości przytoczył sentencję Marka Twaina: "Dobre obyczaje są wynikiem doświadczenia". - No i właśnie PiS nabywa doświadczenia, że nie jest świętą krową. Że jak każda partia polityczna w Polsce musi przestrzegać pewnych zasad. I że nie kupimy każdej bajeczki - przekonywał. Jako przykład pokazał najnowszą zmianę narracji PiS na przykładzie głośnych pikników wojskowych w trakcie kampanii wyborczej. MON organizowało je "w celu promocji wstępowania do Wojska Polskiego" - No i wchodzi na scenę Jarosław Kaczyński. Co on mówi? "Wstępujcie do Wojska Polskiego. Jesteśmy z niego dumni. Ono służy obronie nas wszystkich"? Nie on mówi: "Tylko dajcie poparcie tym, którzy pokazali, że coś potrafią, że Polskę kochają, a kto to jest? Prawo i Sprawiedliwość" - opowiadał Kwiatkowski.
PKW odrzuca sprawozdanie PiS-u. 'Jest poczucie satysfakcji, że zło zostało napiętnowane'
Gość TOK FM tłumaczył, że zgodnie z ostatnią narracją, PiS może się bronić, że Kaczyński nie miał tytułu, żeby mówić to w imieniu Prawa i Sprawiedliwości, bo władze partii i jej pełnomocnik finansowy tego nie zatwierdziły. - Ja traktuję każdy argument poważnie, nawet jak brzmi mało rozsądnie i zerknąłem sobie do rejestru partii politycznych. Zrobiłem nawet wyciąg. I to, że prezesem PiS-u jest Jarosław Kaczyński, to nic, ale czytamy, że uprawnionym do reprezentowania partii na zewnątrz jednoosobowo jest kto? Jarosław Kaczyński - podkreślił.
- Partia to on - stwierdził Kwiatkowski, podkreślając, że w przypadku Prawa i Sprawiedliwości Kaczyński to organ decyzyjny, który go jednoosobowo reprezentuje. - Więc cała ta narracja o tym, że prezes Kaczyński albo się tam przejęzyczył, albo nie miał uprawnienia, żeby PiS reprezentować, jest psu na budę - podsumował.