Opowiedziała o wielkiej aferze. "Nazywam się Justyna Gdańska. Wstydzę się i bardzo żałuję"
"Zapewnienie rezerw żywności, leków, sprzętu i paliwa na wypadek wojny lub sytuacji kryzysowych jak np. pandemia COVID-19 - za to m.in. odpowiada Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Agencja powołana za rządów PiS w grudniu 2020 roku podlegała premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Prezesem agencji został Michał K., bliski współpracownik Mateusza Morawieckiego. (...) Niektóre z zakupów zawieranych przez RARS, która dysponowała miliardami złotych z budżetu państwa, zwróciły uwagę CBA. Chodziło głównie o kontrakty z Pawłem Szopą, właścicielem marki odzieżowej Red is Bad. W ciągu trzech lat RARS miała przelać na konto biznesmena ponad 500 mln zł" - przypomina w swoim materiale WP.
Obecnie Michał K., któremu postawiono zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści, przebywa w areszcie w Wielkiej Brytanii. Trwa procedura ekstradycyjna. Szopa jest poszukiwany przez Interpol.
Pod koniec lipca 2024 roku dwie urzędniczki RARS: Justyna Gdańska, dyrektorka biura zakupów RARS, oraz Joanna P., kierowniczka w tym biurze, usłyszały zarzuty przekroczenia uprawnień w związku z pełnieniem funkcji publicznych. Miały one polegać na preferencyjnym traktowaniu niektórych kontrahentów RARS w związku z realizacją grantu unijnego w kwocie 114 milionów euro na dostawę agregatów prądotwórczych dla potrzeb Ukrainy.
Nowy wątek w aferze RARS? Twórca Red is Bad i 'farmy trolli' na usługach PiS
"Pragnę przeprosić za swoje postępowanie"
W rozmowie z WP Gdańska (zastrzegła w niej, by podawać jej pełne nazwisko) powiedziała: - Pragnę przeprosić za swoje postępowanie, którego się wstydzę i bardzo żałuję. Wiem, że zawiodłam, a brak odpowiedniej refleksji na czas przynosi konsekwencje, które ponoszę ze skruchą.
Urzędniczka opowiedziała, że prezesa Michała K. poznała, gdy była rekrutowana do RARS w 2020 r.
- Nieprawdą jest, co również wyczytałam w publikacjach medialnych, że byłam koleżanką premiera Mateusza Morawieckiego. Jego nie poznałam nigdy - powiedziała również.
Gdańska opisała, jak wyglądał mechanizm robienia zakupów przez RARS.
- Zakupy dotyczące rezerw były przekazywane w trybie niejawnym z KPRM, pozostałe realizowaliśmy w przetargach publicznych. Każdy miał więc swojego szefa. Prezes też nie miał decyzyjności w każdej sprawie. Ostateczny stempelek na decyzjach kierunkowych stawiał KPRM - powiedziała.
Na pytanie WP, czy tak było także z "zakupami wózków dla osób niepełnosprawnych do wypożyczalni? Nie dziwiło pani, że są zakupem strategicznym?", odpowiedziała: - Moje zdziwienie lub jego brak nie ma tu nic do rzeczy. Nikt na górze nie musiał przedstawiać uzasadnienia. RARS jest agencją wykonawczą i nie ma kompetencji pytać, dlaczego ma zakupić to czy tamto.
'Grubo i ordynarnie'. Morawiecki odpowiedzialny za aferę w RARS? 'Rozpoczęli zacieranie śladów
Pytana, czy po awansie (na stanowisko dyrektora biura zakupów agencji - przyp. PAP) zaczęła dostrzegać sygnały świadczące, że w RARS "może dochodzić do jakichś nieprawidłowości przy realizacji zleceń dla agencji", odpowiedziała: - Przez pierwsze kilka miesięcy wszystko było w porządku. Ze względu na toczące się śledztwo nie mogę odpowiedzieć bardziej szczegółowo.
Swoje relacje z poszukiwanym przez Interpol biznesmenem Pawłem Szopą Gdańska określiła jako "czysto służbowe w siedzibie agencji".
Urzędniczka spędziła w areszcie pięć tygodni - przypomniał serwis.
- Dla mnie to była wieczność. Wiem, co zrobiłam i na czym polega moja wina. Tak, przekroczyłam uprawnienia. Zrozumiałam, że jedynie opisując prokuratorowi to, co robiłam, zmażę choć część winy - powiedziała w wywiadzie.
Pytana, czy "poszła na współpracę" odpowiedziała: - Tylko tak mogę naprawić w jakimś stopniu to, co się stało za sprawą mojej akceptacji. Nie jest raczej tajemnicą, że prokuratura dysponuje zeznaniami nie tylko moimi, ale kilkudziesięciu innych osób. Pozycjonowanie mnie jako tej, której zeznania są kluczowe, jest zdecydowanie na wyrost. Interpretacje, zgromadzenie dowodów to już zadanie prokuratury.