Krzysztof Stanowski zamiesza w kampanii? "Tu łatwo się poślizgnąć"
Stołeczna "Gazeta Wyborcza" - pisząc ostatnio o słabościach Rafała Trzaskowskiego w kontekście wyborów prezydenckich - podała, że sztabowcy w KO obawiają się startu nowego, niezależnego kandydata. W kuluarach najczęściej ma padać nazwisko Krzysztofa Stanowskiego, youtubera, dziennikarza i biznesmena, współtwórcy Kanału Sportowego (rozstał się z nim w zeszłym roku), twórcy grupy Weszło oraz Kanału Zero.
Sam Stanowski - w wywiadzie z prezydentem Andrzejem Dudą na początku tego roku - przyznał, że ma pewne plany. "Chciałbym zobaczyć, jak wygląda kampania prezydencka od środka. Chciałbym nagrywać vlogi, by kamera za mną podążała. Chciałbym zobaczyć, jak to jest być kandydatem na prezydenta, a nie da się tego zrobić inaczej niż startując w wyborach, w związku z czym zamierzam to zrobić" - mówił.
Później, w serwisie X, doprecyzował, że ma zamiar jedynie wystartować w wyborach, co nie oznacza, że chciałby zostać prezydentem. Niedawno na tej samej platformie w jednym z wpisów przedstawił się wprost jako "kandydat na prezydenta w wyborach 2025".
Krzysztof Stanowski. To ten trzeci?
Czy Krzysztof Stanowski miałby szanse w wyścigu o prezydenturę? - Nie wyobrażam sobie za bardzo tego startu - przyznaje bez wahania Michał Danielewski, redaktor naczelny OKO.press. - Profil Stanowskiego, jako osoby publicznej, jest nieco krotochwilny. Jego rozpoznawalność jest duża, ale w obrębie bańki medialnej - ludzi, którzy korzystają z mediów internetowych i społecznościowych. W kontekście politycznym, a zwłaszcza wyborów prezydenckich, już taka duża nie jest - wskazuje w rozmowie z tokfm.pl.
Z lutowego sondażu SW Research dla Rp.pl wynikało, że 42,7 proc. respondentów nie chciałoby zagłosować na Stanowskiego. Przeciwne zdanie wyraziło 9,7 proc. badanych. 32,6 proc. w ogóle go nie znało, a 15 proc. nie wiedziało, czy odda nań głos.
W październiku ta sama pracownia - na zlecenie 'Rzeczpospolitej' - spytała, kto byłby najlepszym kandydatem PiS na prezydenta, gdyby partia poparła kogoś spoza swoich szeregów (badanie przeprowadzono przed ogłoszeniem Karola Nawrockiego jako kandydata). To właśnie Stanowski uzyskał najwięcej wskazań (8,5 proc.) - za nim uplasowali się: były dowódca jednostki GROM gen. Roman Polko (6 proc.) i socjolog Andrzej Zybertowicz, doradca Andrzeja Dudy (5,1 proc.).
Jak zaoszczędzić na tankowaniu przed świętami? 'Potężne różnice'
Krzysztof Stanowski musiałby zawalczyć o starszych
- Stanowski musiałby wyłożyć na ten start sporo pieniędzy, bo nie da się zrobić istotnej kampanii prezydenckiej tylko przez social media. Ich aktywni użytkownicy mają określony profil: są raczej młodsi, ze średnich i dużych miast, a istotnego wyniku w tych wyborach nie da się osiągnąć ze śladowym poparciem wśród osób 60+ czy wyborców z mniejszych ośrodków - kontynuuje Danielewski.
Jednak według naszego rozmówcy chodzi nie tylko o pieniądze. Naczelny OKO.press podkreśla, że - chcąc trafić do starszych wyborców - Stanowski musiałby też "popracować nad wizerunkiem" i "nabrać powagi". W przeciwnym razie - jego zdaniem - trudno byłoby o dobry wynik i stworzenie realnego zagrożenia dla Trzaskowskiego czy Nawrockiego.
Trzaskowski idzie po pewne zwycięstwo? Ten kandydat może zmienić wszystko
Według Danielewskiego ludzie "nie oczekują od prezydenta, że będzie wujciem wariatuńciem albo performerem z YouTube". - Oczekują powagi - twierdzi dziennikarz. - Można być bardzo elokwentnym, dobrze wypadać w mediach i to na pewno Stanowski potrafi. Jednak dziennikarstwo, performens czy publicystyka to co innego niż start w wyborach prezydenckich. Tu łatwo się poślizgnąć, a skórkami od banana wybrukowany jest cały chodnik prowadzący do Pałacu Prezydenckiego - zwraca uwagę nasz rozmówca.
Z drugiej strony Danielewski przyznaje, że "kandydat Stanowski" mógłby sprawić niemały kłopot "kandydatowi Mentzenowi". - Bo mają bardzo podobny "tort" wyborców, których są w stanie skonsumować: młodszych, mężczyzn, bardziej prawicowych czy - jak lubi mówić o nich Konfederacja - wolnościowych - uważa naczelny OKO.press.
Stanowski. "Niepewny kandydat na niepewne czasy"
Publicysta zwraca też uwagę na sytuację geopolityczną, w jakiej się znajdujemy - głównie na wojnę w Ukrainie i jej eskalację. Ten temat, jak mówi dziennikarz, może być bardzo istotny w trakcie kampanii, a Stanowski zwyczajnie do niego nie pasuje.
Prekampanijny najazd na piekarnie. 'O czym, do licha, mówią kandydaci?'
- Owszem, on jest kompatybilny z głosem protestu przeciwko klasie politycznej. To byłby kandydat, który mógłby zbierać osoby kontestujące partyjne, spolaryzowane status quo. Ale w obecnej sytuacji ludzie potrzebują bardziej stabilizacji niż destabilizacji, bezpieczeństwa niż ryzyka. I moim zdaniem taki kandydat pozapolityczny ma mniejsze pole rażenia - podkreśla nasz rozmówca.
Warto przypomnieć, że w 2015 roku na antyestablishmentowej emocji wystartował Paweł Kukiz, który w pierwszej turze wyborów prezydenckich dostał aż 20,8 proc. głosów. Danielewskiego to jednak nie przekonuje. - Stanowski jest oczywiście "kukizopodobny", ale mamy rok 2024, a nie 2015. Czasy są zupełnie inne. Wtedy mieliśmy zmęczenie władzą, ośmioma latami koalicji PO-PSL, była frustracja skutkami wielkiego kryzysu z 2008 roku. Paweł Kukiz przyszedł jako osoba spoza wyalienowanej klasy politycznej, obiecywał, że wywróci stolik i pasował do nastroju, który wtedy panował - twierdzi naczelny OKO.press.
To może ruch polityczny?
Czy ewentualny start Stanowskiego w wyborach mógłby stanowić próbę zbudowania przez niego kapitału pod stworzenie ruchu politycznego? Podobnie jak zrobił na przykład Szymon Hołownia, startując w wyborach cztery lata temu. - Nie wyobrażam sobie Stanowskiego budującego ruch polityczny. To cholernie trudne, co zresztą pokazuje przykład Hołowni. Polska 2050 jest słaba strukturalnie jako formacja, nie ma wysokiego poparcia, utraciła dynamikę. Nie bez przyczyny Platforma i PiS rządzą od dwóch dekad polską polityką. Próba wbicia się w ten duopol to zadanie ekstremalne. W ogóle tego nie widzę - kręci głową Danielewski. - Może z biznesowego punktu widzenia byłby to ruch ryzykowny, ale i potencjalnie korzystny, bo po starcie w wyborach Stanowskiego znałoby już nie 50 czy 60 procent Polaków, ale 85 albo 90. Jednak w sensie politycznym nie widzę tutaj wielkiego potencjału - podsumowuje.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>