Po wyborach prezydenckich czeka nas prawny "fikołek"? Kalisz kreśli scenariusz
Państwowa Komisja Wyborcza, wykonując postanowienie Sądu Najwyższego z 11 grudnia, przyjęła w poniedziałek sprawozdanie finansowe komitetu PiS z wyborów parlamentarnych 2023 r. Jednocześnie PKW podkreśliła, że nie przesądza, czy Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN - która wydała to postanowienie - jest sądem i nie przesądza o jego skuteczności.
Ryszard Kalisz ocenił w TOK FM, że PKW w ogóle nie powinna była wczoraj głosować w tej kwestii. - Na samym początku posiedzenia komisji zawnioskowałem, żeby pkt 3 dotyczący uchwały w sprawie przyjęcia sprawozdania komitetu wyborczego PiS zdjąć z porządku obrad. Odbyła się dyskusja, pan przewodniczący nie poddał tego pod głosowanie, stwierdziwszy, że dojdzie do tego, jak zajmiemy się pkt 3. A kiedy przeszliśmy do pkt 3, to zarządził głosowanie już nad pkt 3 - przywołał przebieg obrad członek Państwowej Komisji Wyborczej, były szef Kancelarii Prezydenta RP, a także były minister spraw wewnętrznych i administracji.
Zastrzegł przy tym, że przewodniczącego - niezależnie od dywagacji, czy to była uchwała, czy innego rodzaju forma decyzji Państwowej Komisji Wyborczej - obowiązuje decyzja o odroczeniu rozpatrywania na podstawie art. 145 paragraf 6.
Kłopotliwy 'punkt drugi' uchwały PKW. Wypłata pieniędzy dla PiS 'nie będzie automatyczna'
- Używam celowo numeru przepisu. Ten mówi, że jeżeli Sąd Najwyższy uwzględni skargę, to Państwowa Komisja Wyborcza musi przyjąć sprawozdanie. Tylko że my nie mieliśmy tutaj żadnej decyzji Sądu Najwyższego. Dokument, który do nas wpłynął, który wprawdzie nosił znamiona Sądu Najwyższego, nie pochodzi od żadnego organu uznawanego za izbę Sądu Najwyższego. Po drugie w składzie siedmiu sędziów nikt nie był sędzią powołanym zgodnie z konstytucją - dopowiedział.
Przypomniał, że 16 grudnia Państwowa Komisja Wyborcza odroczyła obrady ws. sprawozdania finansowego PiS z wyborów parlamentarnych 2023 r. do czasu "systemowego uregulowania przez konstytucyjne władze RP statusu prawnego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN i sędziów biorących udział w orzekaniu tej izby".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >
"To nie my zdecydowaliśmy"
Szef PKW Sylwester Marciniak tłumaczył, że przepisy Kodeksu wyborczego nie pozwalają, by PKW bezterminowo odraczała podjęcie jakiejkolwiek decyzji. Z kolei część członków PKW argumentowała, że komisja wyborcza nie jest od tego, by decydować, która instytucja jest sądem, a która nim nie jest.
- To nie jest kwestia decydowania, bo to nie my zdecydowaliśmy, nie Państwowa Komisja Wyborcza. To zdecydował sam Sąd Najwyższy w uchwale ze stycznia 2020 roku. To zdecydował Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w grudniu 2023 roku i wielokrotnie Europejski Trybunał Praw Człowieka -wyliczał Ryszard Kalisz. Z orzeczeń wszystkich tych sądów wynika, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie może być uważana za sąd.
Kalisz podkreślił przy tym, że jesteśmy zarówno stroną Rady Europy, jak członkiem Unii Europejskiej, a "wszystkie orzeczenia sądów europejskich są traktowane tak samo jak orzeczenia sądów polskich".
"Rozmawiamy o prawie, nie o polityce"
Teraz decyzja PKW ws. sprawozdania PiS trafi do ministra finansów Andrzeja Domańskiego. W ocenie gościa TOK FM szef resortu nie ma żadnych podstaw, by wykonywać uchwały PKW, bo dokumenty trzeba czytać łącznie, systemowo - każdy przepis w kontekście innych przepisów.
- Uchwała jest jednoznaczna. To nie jest tak, że pierwszy punkt wyłącza drugi. Nie, trzeba to czytać łącznie. I mówię o tym całkowicie odpowiedzialnie: żadnych pieniędzy minister finansów nie powinien wypłacać - podkreślił Ryszard Kalisz. Radził też szefowi resortu przeczytać dokładnie cała uchwałę.
Zastrzegł przy tym, że członkowie PKW nie reprezentują żadnej woli większości sejmowej i żadnej woli klubów parlamentarnych, który ich zgłosił. - Z chwilą, kiedy prezydent Rzeczypospolitej zaprzysiągł wszystkich członków Państwowej Komisji Wyborczej, wszyscy członkowie Państwowej Komisji Wyborczej powinni reprezentować interes państwa w kategoriach prawnych. I tak jest. Dyskusje trwają godzinami i są na bardzo wysokim poziomie merytorycznym. Argumenty polityczne nie padają - zastrzegł, podkreślając: "Rozmawiamy o prawie, nie o polityce".
'Kompromitacja PKW'. Prof. Zoll ostro o decyzji Komisji. 'Nie rozumiem tego'
"Tam są tylko dwa słowa"
- Czy sędzia Marciniak słusznie ostrzega przed paraliżem prawnym? To PKW, a później instancja odwoławcza zatwierdzają np. rejestrację komitetów wyborczych w wyborach prezydenckich - dopytywał prowadzący audycję Wojciech Muzal.
- Nie. Wybory będą przeprowadzone przez Państwową Komisję Wyborczą na podstawie Konstytucji i kodeksu wyborczego, to nie jest chaos konstytucyjny - odpowiedział Ryszard Kalisz. Wskazał przy tym, że chaos wprowadził PiS, dokonując niekonstytucyjnych zmian ustaw od 2015 roku.
- Spotkałem się też z zarzutami skrajnie prawicowych mediów co do jakiegoś zamachu, a tu nie ma żadnego zamachu. Namawiam, żeby czytać konstytucję. Art. 129 konstytucji ust. 1 stanowi, że Sąd Najwyższy uznaje ważność wyborów. Tam są tylko dwa słowa: Sąd Najwyższy. Nie jest powiedziane, jaka izba. Gdyby to była izba złożona z sędziów wybranych zgodnie z Konstytucją, nie ma problemu. A jeżeli to będzie izba kontroli, to będzie problem. Ale wtedy jest art. 131 ust. 1 pkt 2, który mówi, że nowo wybrany prezydent nie obejmuje urzędu, (funkcję) przejmuje marszałek Sejmu i natychmiast podpisuje przygotowaną ustawę dotyczącą zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym. Tyle - podkreślił członek PKW.
Dodał, że wszystko jest jasne i zgodne z prawem. - Nie trzeba analizować tych działań w kategoriach politycznych - skwitował w TOK FM.