Mówiła, że pisze doktorat, a nie ma nawet magistra. "Antycypowanie przyszłości"
We wtorek wiceszef Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak poinformował o złożeniu wniosku o wotum nieufności wobec ministry ds. równości Katarzyny Kotuli z Lewicy. Chodzi o rzekome plany wprowadzenia ustawy o uzgadnianiu płci, ale też o podawane przez nią informacje o posiadaniu tytułu magistra, które okazały się nieprawdą.
Zdaniem wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, Kotula nie powinna ustępować ze stanowiska. - Dlatego, że przeprosiła za to. Powiedziała, że się pomyliła - mówił w "Poranku Radia TOK FM".
Pytanie jednak, jak można się aż tak pomylić. Skoro ministra wielokrotnie mówiła w mediach o tym, że pisze doktorat. - Dlatego przeprosiła. To nie jest tak, że te słowa gdzieś się pojawiły. Zresztą wczoraj na Radzie Ministrów też przeprosiła, bo przedstawiła ten swój błąd. Uważam, że ta sprawa została zamknięta - stwierdził Gawkowski w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Polityk Lewicy relacjonował, że na posiedzeniu rządu nikt negatywnie nie komentował tej sprawy. - Nie było komentarzy, bo trudno komentować, jeśli ktoś wstaje, przeprasza, mówi, że naprawił błąd - ocenił wicepremier i minister ds. cyfryzacji.
Katarzyna Kotula więcej razy mijała się z prawdą?
Wątpliwości budzi też inna kwestia z biografii Katarzyny Kotuli. W swoim rządowym biogramie wpisała, że pracowała jako nauczycielka w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Gryfinie. Tymczasem była tam zatrudniona tylko na zastępstwo przez trzy tygodnie jako "jako nauczyciel bez kwalifikacji". Była wtedy na trzecim roku szczecińskiej szkoły wyższej. Informacja ta nadal widnieje na stronie internetowej rządu.
- Ale tu akurat podała prawdziwą informację, bo pracowała - stwierdził Gawkowski.
Kotula: Jestem konserwatywna, jeśli chodzi o związki. 'Zgadzam się z kardynałem Nyczem'
Karolina Lewicka przytoczyła więc politykowi jeszcze informacje z "Gazety Gryfińskiej". W wywiadach Kotula wielokrotnie pytana o swoje hobby stwierdziła, że w jej planach jest wciąż odkładany na bok doktorat z rozwoju umowy w rzadkich wadach genetycznych, a potem chwaliła się w tej samej gazecie, że "pisze doktorat z neurojęzykoznawstwa".
- Co ja mam powiedzieć na ten temat? Jak ktoś ma skończone studia, to robi doktorat, jak nie ma, to nie ma doktoratu, więc może to było antycypowanie przyszłości - mówił wicepremier.
Zaprzeczył także, że sprawa wykształcenia posłanki jest obciążeniem wizerunkowym dla Lewicy. - Myślę, że pani minister Kotula po prostu będzie się mierzyła z tymi pytaniami, ale to na pewno nie jest powód, żeby odchodziła z rządu - skwitował Gawkowski.