"Zamach stanu", czyli w oparach absurdu. Co powinien zrobić min. Bodnar?
- Prezes TK Bogdan Święczkowski złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia zamachu stanu przez m.in. premiera Donalda Tuska. Zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski szybko wszczął w tej sprawie śledztwo;
- Oficjalnie do prokuratury nie wpłynęło zawiadomienie od Święczkowskiego. Prezes TK po prostu przekazał swoje pismo prok. Ostrowskiemu. To niezgodne z procedurami;
- Jak mówił w TOK FM mec. Przemysław Rosati, nie było podstaw do wszczęcia postępowanie w sprawie "zamachu stanu";
- Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej powiedział, że gdyby był na miejscu Adama Bodnara to "zawiesiłby prok. Michała Ostrowskiego".
Sprawa "zamachu stanu", którą rozpoczął w środę Bogdan Święczkowski od strony formalnej - jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej - dotyczy de facto "prywatnej korespondencji" między prezesem TK i prof. Ostrowskim. Oficjalnie, czyli zgodnie z przepisami i regulacjami, żadne pismo do prokuratury nie wpłynęło. - Zaczynamy poruszać się w oparach absurdu - komentował w "Poranku Radia TOK FM" mec. Przemysław Rosati. Jak ocenił, mamy do czynienia z paradoksem, że "o 'zamachu stanu' mówią ludzie, którzy wcześniej zdemolowali polski system prawny".
Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej nie ma wątpliwości, że w Polsce nie ma żadnego "zamachu stanu". Dlatego - jak mówił w rozmowie z Jackiem Żakowskim - minister sprawiedliwości - prokurator generalny Adam Bodnar powinien "umorzyć postępowanie". - Dlatego, że nie ma przestrzeni na to Polsce, żeby siać jakąkolwiek niepewność i adresować ją do obywatela. To jest próba opowiadania rzeczywistości, która nie istnieje. To próba obrony czegoś, co w żaden sposób nie ma potwierdzenia w rzeczywistości, która nas otacza, ani nie ma merytorycznych podstaw - podkreślił.
"Zamach stanu". Co dalej z prok. Ostrowskim?
Według mec. Rosatiego władza musi reagować na tego typu działania, jak sprawa, która rozegrała się między prezesem TK i prok. Ostrowskim. - Państwo nie może sobie pozwalać na takie harce - podkreślił.
Gość TOK FM mówił, co poza umorzeniem sprawy powinno się wydarzyć. Stwierdził, że gdyby to on był na miejscu Adama Bodnara, to "zawiesiłby zastępcę prokuratora generalnego Michała Ostrowskiego". Przyznał, że ujawniony podczas konferencji prasowej informacje na temat tego, że po piśmie Święczkowskiego nie ma śladu w oficjalnej dokumentacji, "nie mieszczą się w głowie". - Pan Ostrowski nie jest wyłącznym dysponentem takich dokumentów. Takie zachowania musi być ocenione przez pryzmat art. 276 Kodeksu karnego, czyli ukrywania dokumentów. (...) Prokurator ponosi odpowiedzialność za swoje zachowania i działanie - powiedział prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
'Absurd', nie zamach stanu. 'W ten sposób oszukuje się opinię publiczną'