,
Obserwuj
Polityka

Wielowieyska punktuje Dworczyka ws. kontroli na granicach. "Mówi pan nieprawdziwe rzeczy"

3 min. czytania
31.03.2025 10:01
PiS chce kontroli na granicy z Niemcami, bo ci mają "wypychać" na naszą stronę migrantów. Sęk w tym, że takich "akcji" było więcej, kiedy to Prawo i Sprawiedliwości rządziło. Wówczas jednak nikt z partii Jarosława Kaczyńskiego nie podnosił takich postulatów. - To jest troszeczkę nielogiczne - oceniła Dominika Wielowieyska.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • PiS chce kontroli na granicy polsko-niemieckiej, utrzymując, że Niemcy 'wypychają' na naszą stronę migrantów;
  • Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę Michałowi Dworczykowi, że więcej migrantów przyjęto za rządów PiS;
  • Dane Straży Granicznej mówią o 970 osób przyjętych w ramach readmisji w 2023 roku i 680 w 2024 roku.

Prawo i Sprawiedliwość chce, żeby Polska wprowadziła kontrole na granicy polsko-niemieckiej. Poseł partii Paweł Hreniak stwierdził, że istnieje tam "system wypychania przez stronę niemiecką migrantów na stronę polską".

"Razem z radnymi ze Zgorzelca wzywam rząd, aby wznowił kontrolę wzdłuż granicy, wzdłuż Nysy po naszej stronie!" - napisał w niedzielę na X były premier Mateusz Morawiecki. - Skoro postuluje takie rozwiązanie, dlaczego go sam nie wprowadził, gdy był premierem? - pytała w "Poranku Radia TOK FM" Dominika Wielowieyska.

- Na granicy sytuacja zmieniła się radykalnie. Zarówno jeżeli chodzi o przerzucanie nielegalnych migrantów z terenu Niemiec do Polski, jak i wprowadzenie kontroli granicznych przez Niemców - odpowiadał Michał Dworczyk, europoseł PiS, za poprzedniego rządu szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i minister bez teki (ds. udzielania wsparcia państwom sąsiedzkim).

- Kontrola (niemiecka) została wprowadzona za czasów Prawa i Sprawiedliwości - zwróciła uwagę Wielowieyska.

- Było to instrumentem czasowym, zupełnie inna była presja, jeśli chodzi o nielegalnych migrantów. Są podrzucani w bardzo dużej liczbie, w przeciwieństwie do tego, co było w czasach przywołanych przez panią. Mało tego, dzisiaj są zapowiedzi, że regularne przesyłanie do Polski nielegalnych migrantów rozpocznie się lada dzień. Chodzi wyłącznie o zasadę wzajemności - podkreślał polityk.

"Troszeczkę nielogiczne"

 

- Liczby wskazują, że niestety mówi pan nieprawdziwe rzeczy i chciałabym słuchaczom to uświadomić - przerwała mu prowadząca. Jak przypomniała, Straż Graniczna podała, że w 2023 roku Polska przyjęła 970 osób w ramach readmisji (powtórne przyjmowanie migrantów-red.), zaś w 2024 roku - 680 osób. Wielowieyska powtórzyła, że za rządów PiS nie zdecydowano się na kontrole, choć problem dotyczył większej ilości osób, niż teraz. - To jest troszeczkę nielogiczne - oceniła prowadząca.

- Według mojej wiedzy, to nie są pełne liczby. Ja chętnie też się z tymi dokumentami zapoznam, ale w ramach zawróceń podobno jest jeszcze dziewięć tysięcy osób (taką liczbę podaje fundacja Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu niedawno aresztowanego Dariusza Mateckiego, przeciwstawia jej rzekome 24 przypadki z 2023 roku - red.) - mówił Dworczyk.

- Pan mówi o oczekiwaniach, a ja mówię o realnym przyjęciu. Ja pokazuję liczby Straży Granicznej. Panie pośle, to musimy zostać przy swoim zdaniu i odesłać naszych słuchaczy, żeby sprawdzili te dane - podkreśliła Wielowieyska.

- Namawiam, żeby weryfikować wszystkie dane osobiście, bo w dzisiejszych czasach warto robić to samemu - dodał europoseł.

Komenda Główna Straży Granicznej na swoich stronach podaje, że spadek pozytywnych decyzji o przyjęciu zawracanych z Niemiec cudzoziemców w przypadku procedury readmisji wyniósł w 2024 roku 37 proc. (w porównaniu do 2023 roku) - z 564 osób do 357; zaś w przypadku procedury uproszczonej (Dublin III) - 18 proc. (z 404 do 331 osób).