Tusk był przeciwko? "Trzaskowski przegrał, zanim na dobre się zaczęło"
- Trzaskowski "sam sobie zorganizował sytuację, w której został skonfrontowany nie tylko z Karolem Nawrockim, lecz także szeregiem innych kandydatów" - tak debatę w Końskich skomentowała w TOK FM Joanna Sawicka;
- "Donald Tusk miał oponować przeciwko pomysłowi formuły debaty 'jeden na jeden'" - powiedział z kolei w TOK FM Tomasz Żółciak z money.pl;
- Według ekspertów zarówno kampania Rafała Trzaskowskiego, jak i kampania Sławomira Mentzena złapały zadyszkę.
Kampania wyborcza po debacie w Końskich nabrała tempa. Jak oceniła w TOK FM Joanna Sawicka, "po Końskich wiele się zmieniło". I choć, jak zastrzegła, Rafał Trzaskowski nadal jest liderem w wyścigu o fotel prezydenta, to jego pozycja została "podkopana".
- Rafał Trzaskowski dał się wpuścić w sytuację, która wymknęła mu się spod kontroli. I to była jego inicjatywa, to on zaproponował debatę w Końskich Karolowi Nawrockiemu - zaznaczyła analityczka Polityki Insight.
Jak od razu dodała, Trzaskowski "sam sobie zorganizował sytuację, w której został skonfrontowany nie tylko z Karolem Nawrockim, lecz także szeregiem innych kandydatów". - Wszyscy go atakowali, bo albo z nim konkurują o elektorat, albo na konkretne postulaty - dopowiedziała. Podkreśliła w tym kontekście, że debaty przedwyborcze to nie merytoryczne rozmowy, ale "momenty, w których politycy prezentują pomysł na siebie".
- Trzeba mieć na to sposób. Rafał Trzaskowski jest bardzo sprawny w wiecach i wywiadach, ale debaty to nie jest jego moment. Dziwię się, że się na to zdecydował, bo to nie jest sytuacja, w której wygrywa -podkreśliła Joanna Sawicka.
Dlatego jej zdaniem w sztabie Trzaskowskiego zabrakło przede wszystkim refleksji. - Oni sobie wyobrażali, że Karol Nawrocki się nie zgodzi i wyjdzie na to, że nie chce rozmawiać z Trzaskowskim. Ewentualnie Nawrocki się zgodzi i będzie debata, w której bardziej doświadczony Trzaskowski wypada lepiej - dodała.
Debata w Końskich. Błąd sztabu Trzaskowskiego?
Także zdaniem Tomasz Żółciaka Rafał Trzaskowski z debaty wyszedł wciąż jako faworyt, ale lekko poobijany. - Są na to już pierwsze twarde dane. Wystarczy spojrzeć na średnią sondażową, z której wynika, że od końcówki marca do połowy kwietnia poparcie Trzaskowskiego zjechało o mniej więcej trzy pkt proc. z poziomu ponad 36 proc. do nieco ponad 33 proc. - przytoczył dane dziennikarz money.pl. Ocenił przy tym, że jego kampania złapała zadyszkę, a "po Końskich nastroje w sztabie są minorowe".
- Zresztą sam Donald Tusk miał oponować przeciwko temu, jak się okazało, nieudanemu pomysłowi formuły debaty "jeden na jeden". Jak widać, Tusk miał lepszą intuicję - stwierdził Tomasz Żółciak. Ocenił przy tym, że założenie, że pozostali kontrkandydaci będą tylko przyklaskiwać i biernie się przyglądać, było "dość naiwne".
- Można było przewidzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że sytuacja wymknie się spod kontroli. Wtedy trzeba mieć plan B, C, a nawet D. Mam wrażenie, że nie było nawet panu B. To wszystko odbyło się w oparach chaosu - dopowiedział. Zastrzegł też, że "w pewnym sensie Rafał Trzaskowski przegrał tę debatę, zanim na dobre się zaczęła". Był gospodarzem tego eventu, a inni przyszli i narzucili mu reguły gry - ocenił Żółciak.
Kampanijna zadyszka Trzaskowskiego i Mentzena
Według dziennikarza money.pl nie tylko kampania Rafała Trzaskowskiego złapała teraz zadyszkę, bo ma ją także kampania Sławomira Mentzena.
- Mentzen po raz pierwszy pokazał się jako kandydat w innej formule niż wiecowa i przemówienia w standardzie "kopiuj-wklej" - skomentował, odnosząc się do debaty w telewizji Republika.
Jednak, jak mówił, teraz i tak wszyscy nastawiają się na ostatnie dwa-trzy tygodnie kampanii, bo wtedy "pompowane w nią będą największe pieniądze". - Zastanawiam się, ile pieniędzy sztab Trzaskowskiego wydał na event w Końskich, bo to nie są tanie rzeczy. Pytanie też, ile jeszcze im zostało w ramach przysługującego komitetom limitu - skwitował w TOK FM.