,
Obserwuj
Polityka

Michał Kołodziejczak zapewnia: Nie kupiłem dyplomu. "Czuję się ofiarą"

PAP
3 min. czytania
11.06.2025 11:35
Wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak zaprzeczył w środę doniesieniom, że miał kupić dyplom uczelni Collegium Humanum. Nic takiego nie miało miejsca - powiedział, dodając, że w tej "całej aferze czuje się bardziej ofiarą".
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER / East News

 

  • Wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak stanowczo zaprzeczył doniesieniom portalu Goniec.pl, jakoby miał kupić dyplom uczelni Collegium Humanum;
  • W rozmowie z Polsat News stwierdził, że nigdy nie płacił za żaden dyplom i czuje się w tej sprawie ofiarą, a nie sprawcą;
  • Przyznał, że w 2023 roku prowadził rozmowy z prywatnymi uczelniami, ale ze względu na terminy nie rozpoczął nauki.

 

Portal Goniec.pl we wtorek poinformował, że wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak miał zapłacić za dyplom Collegium Humanum. Z wiceszefem MRiRW miał kontaktować się Bernard K., jeden z rekruterów uczelni. Według portalu prokuratura dysponuje zeznaniami co najmniej czterech osób, które na różnych uczelniach zajmowały się załatwianiem dyplomu dla wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka. Proces załatwiania dyplomu dla wiceministra rolnictwa miał się rozpocząć 15 stycznia 2024 roku. Tego dnia Kołodziejczak miał podpisać umowę z Collegium Humanum, a kilka dni później złożyć dokumenty i 7 lutego zostać wpisany na listę studentów.

Kołodziejczak odniósł się do tych doniesień w porannej rozmowie Graffiti w Polsat News.- Nie kupowałem żadnego dyplomu, nic takiego nie miało miejsca - powiedział. Powiedział, że w połowie 2023 roku zdecydował, żeby podjąć studia i rozpoczął rozmowy z dwiema prywatnymi uczelniami w Warszawie - z Collegium Civitas i Uczelnią Łazarskiego.

- Nawet na jedną już wtedy też się zapisałem, jednak niezbieżność terminów nie pozwoliła mi na to, żeby tam skutecznie rozpocząć naukę. Rozmawiałem także z drugą wymienioną uczelnią, gdzie zostały przedstawione warunki, też indywidualny tok nauczania, tak samo, jak przy tym dyplomie, o którym teraz jest ta cała afera, w której czuję się bardziej ofiarą (...) niż człowiekiem, który chciał nadużyć jakiegokolwiek prawa czy komukolwiek dać nawet złotówkę za to, żeby uzyskać dyplom - podkreślił Kołodziejczak.

Przyznał jednak, że był taki moment, że otrzymał telefon z ofertą indywidualnego toku studiów na Collegium Humanum. Jak zastrzegł, nie czuł wtedy obowiązku sprawdzania wiarygodności tego człowieka. - Czuję się oszukany i będę chciał tę sprawę bardzo dokładnie wyjaśnić. Dyplom, który uzyskałem, zdając egzamin, nigdy przeze mnie do niczego nie był wykorzystany ani takiego celu wykorzystania tego dyplomu nie miałem - zaznaczył Kołodziejczak.

Nieoficjalnie: Wielkie zwycięstwo abp Jędraszewskiego w Watykanie. Ks. Dariusz Raś odwołany z funkcji

Kołodziejczak podkreślił, że żadnemu Bernardowi K. ani nikomu innemu nie płacił. - Jeżeli już, to pieniądze miały być przeznaczone na opłacenie wszelkich spraw administracyjnych, prawnych w uczelni - dodał wiceminister. Powiedział, że wszystko będzie wyjaśniała prokuratura. Dodał, że do niego prokuratura nie zwróciła się na razie o złożenie jakichkolwiek wyjaśnień. Zadeklarował, że jest gotów iść do prokuratury z zawiadomieniem o oszustwie, jednak musi o tym porozmawiać ze swoim prawnikiem.

- Żeby było jasne, ja to wszystko w prokuraturze wyjaśniam. Później powiem to mediom, nie mam z tym najmniejszych oporów - zapowiedział.

 

Afera z Collegium Humanum

 

Collegium Humanum powstało w 2018 roku w Warszawie. Prywatna uczelnia oferowała szybkie kursy MBA i inne programy ułatwiające zdobywanie dyplomów często wykorzystywanych do awansu w strukturach spółek Skarbu Państwa. Część z tych dyplomów uczelnia wystawiała bez odpowiedniego procesu edukacyjnego, a ich wiarygodność miały zapewniać współpracujące uczelnie zagraniczne, które w rzeczywistości nie miały do tego uprawnień. Wśród absolwentów Collegium Humanum byli m.in. politycy, prezesi i członkowie zarządów spółek skarbu państwa. We wszystkich wątkach śledztwa jest ponad 60 podejrzanych, którym przedstawiono łącznie ok. 350 zarzutów. Sprawa nadal rozwija się. W połowie 2024 roku szkoła zmieniła nazwę na Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych 'Varsovia'.

Wotum zaufania Tuska. Co powiedział premier w Sejmie? 5 najważniejszych punktów

Posłuchaj podcastu!