,
Obserwuj
Polityka

"Ślubu nie braliśmy". Jest komentarz Tuska do stanu koalicji

PAP
3 min. czytania
10.07.2025 23:54
Premier Donald Tusk powiedział w czwartek, że w ramach rekonstrukcji rządu nie przewiduje stanowiska wicepremiera dla Polski 2050. Jak dodał, do rekonstrukcji rządu dojdzie w trakcie posiedzenia Sejmu, zaplanowanego w dniach 22-25 lipca, ale na pewno nie 22 lipca.
|
|
fot. Jacek Dominski/REPORTER / JACEK DOMINSKI/REPORTER

W czwartek wieczorem w Rzymie, przed wylotem do Polski, po zakończonej konferencji dot. odbudowy Ukrainy, premier został zapytany o rekonstrukcję rządu i doniesienia medialne, wedle których w jej ramach Polska 2050 może otrzymać stanowisko wicepremiera.

- W ramach rekonstrukcji rządu nie przewiduję stanowiska wicepremiera dla Polski 2050 i (tego stanowiska) na pewno nie będzie - oświadczył Tusk.

Szef rządu odniósł się też do daty rekonstrukcji - 22 lipca, którą podał wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (Lewica). Jak stwierdził, to "nieporozumienie" i nie wie, skąd przyszła ta data do głowy". - Ma wyrafinowane poczucie humoru, więc prawdopodobnie pozwolił sobie na tego typu zabawę datami, ale nie. Bądźcie spokojni, nie będzie "wedlowskiej" daty na rekonstrukcję - zapewnił po chwili. 

Dodał, że do rekonstrukcji dojdzie podczas posiedzenia Sejmu; czyli między 22 a 25 lipca, "ale na pewno nie 22 lipca".   

'Kto się PiS-u tyka, ten znika'. To koniec Hołowni w polityce?

Tusk: Ślubu nie braliśmy 

Tusk, odnosząc się do ostatnich informacji, dotyczących Polski 2050, ocenił, że w polityce kategoria "pełnego zaufania" jest bardzo rzadka. - Nie mam zamiaru ani tłumaczyć, interpretować, a już na pewno nie tłumaczyć się za to, co robi marszałek Hołownia i ugrupowanie Polska 2050. Ale też to są ich decyzje - robią to, co uważają za stosowne - stwierdził.

Zastrzegł jednak, że "czuję się odpowiedzialny za to, że dopóki nie przekroczą pewnej granicy, już ewidentnej nielojalności wobec rządu, to będę raczej starał się stabilizować sytuację". - Czuję się odpowiedzialny za to i nikt mnie nie namówi na to, żebym przyłożył rękę do rozwalania tej większości - powiedział premier. Zapewnił, że byłaby to "ostatnia myśl, jaka by mu przyszła do głowy".

- Ślubu nie braliśmy. Jeśli się okaże, że komuś nie pasuje, albo jeśli ktoś przesadzi, to się pożegnamy. Nie sądzę, żeby to był realny scenariusz, ale na pewno nie dam się w żaden sposób szantażować albo ulegać kaprysom, wtedy, kiedy w grze będzie właśnie tego typu metoda. Na mnie to nie będzie działało - zadeklarował przy tym premier.

W miniony piątek Radio ZET i "Newsweek" podały, że Hołownia odwiedził w czwartek wieczorem w prywatnym mieszkaniu europosła PiS Adama Bielana, gdzie - jak ustalili fotoreporterzy „Faktu" - przyjechał też m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński. Zgodnie z nieoficjalnymi ustaleniami "Faktów" TVN omawiana tam miała być kwestia rządu technicznego, pozostania Hołowni na stanowisku marszałka Sejmu i obaw PiS-u dotyczących zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Rozmowy Hołowni z politykami PiS-u zostały ostro skrytykowane przez wielu czołowych polityków koalicji rządowej.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej Hołownia oświadczył, że ani on, ani jego partia, nie prowadzi żadnych rozmów o innej koalicji niż ta, której obecnie jest częścią. Zaprzeczył też, jakoby na spotkaniu u Bielana była omawiana kwestia tego, by pozostał marszałkiem Sejmu do końca kadencji. Lider Polski 2050 przyznał też, że miejsce spotkania z politykami PiS było błędem. Z jego wypowiedzi wynika, że kilka tygodni wcześniej doszło do podobnych rozmów z politykami PiS.