Drużyna Nawrockiego. "Dlatego Czarnek się nie zdecydował"
- Karol Nawrocki na szefa swojej kancelarii wyznaczył Zbigniewa Boguckiego, jego zastępcą będzie Adam Andruszkiewicz, czyli jeden ze współpracowników Andrzeja Dudy;
- Bartosz Kielak w TOK FM ocenił, dlaczego szefem nowej kancelarii nie został Przemysław Czarnek;
- Gościa Filipa Kekusza martwi, że drużynę prezydenta elekta stanowić będą pracownicy IPN;
- Dziennikarz chwalił natomiast Marcina Przydacza, który w kancelarii Nawrockiego ma zająć się sprawami międzynarodowymi.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości - Zbigniew Bogucki i Adam Andruszkiewicz mają zostać odpowiednio szefem i zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Za sprawy międzynarodowe ma natomiast odpowiadać kolejny poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Przydacz, który był też wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Morawieckiego.
- Pytanie, czy Karol Nawrocki utrzyma swoją obietnicę wyborczą i zażąda od nich odejścia z partii. To było przyczyną, dla której poseł Przemysław Czarnek nie zdecydował się na objęcie funkcji w kancelarii. Bo musiałby zrezygnować tym samym z roli w Prawie i Sprawiedliwości, gdzie jest wiceprezesem partii - przypominał w "TOK 360" Bartosz Kielak, dziennikarz współpracujący z "The Times" i BBC.
- Osoba pracująca w kancelarii prezydenckiej nie ma kilkuletniego mandatu (jak poseł), może zostać zwolniona w każdym momencie z pełnionej funkcji. Tym samym Czarnek nie miałby tego ubezpieczenia, jakim jest być wysoko postawionym członkiem Prawa i Sprawiedliwości - argumenyował rozmówca Filipa Kekusza.
Wszyscy ludzie Nawrockiego
Dziennikarz TOK FM ocenił, że Bogucki to postać z 'o wiele niższej ligi politycznej' niż Czarnek. - To prawda, ale był wojewodą. Uwagę zwraca, że to w większości osoby raczej młode, zbliżone wiekiem prezydentowi - dodał Kekusz.
Gościa "TOK 360" zwrócił uwagę na inną rzecz. - Duża rola osób z Instytutu Pamięci Narodowej, ale tego się spodziewaliśmy. Wielu dziennikarzy polskich w rozmowie ze mną w trakcie kampanii sugerowało, że (Nawrocki) otaczałby się ludźmi z Lechii Gdańsk czy z kościołów w Gdańsku. Szczęście czy nieszczęście, że do tego nie doszło? - pytał retorycznie.
Za politykę polonijną będzie odpowiadała współpracowniczka Nawrockiego z IPN-u. - Dla mnie jest to o tyle martwiące, że tendencję wśród polskich polityków, by politykę zagraniczną kierować historyczną, ocenia się negatywnie - mówił Kielak.
Gość TOK FM nie szczędził natomiast pochwał pod adresem Marina Przydacza. - Wielokrotnie miałem okazję gościć go na antenie stacji BBC. Był nie tylko dostępny, co jest rzadkie wśród polskich polityków, (ale także) wypowiadał się tam zawsze merytorycznie i nie narobił Polsce wstydu - podkreślił dziennikarz.