Kluczowe słowo w wystąpieniu Tuska. "Pojawiło się trzy razy"
- Znamy skład rząd Donalda Tuska po rekonstrukcji. Środowe wystąpienie premiera zakończyło wielotygodniową przepychankę koalicjantów o stanowiska ministerialne;
- "To była dosyć sprawna przemowa nawiązująca do emocji, ale budowanych pozytywnie: Tak, przegraliśmy wybory prezydenckie, ale podnosimy się z kolan i idziemy do przodu" - oceniła w TOK FM prof. Danuta Plecka.
W środę przed południem Donald Tusk ogłosił decyzje dotyczące rekonstrukcji rządu. Posadę ministra sprawiedliwości stracił Adam Bodnar, a premier powierzył tę funkcję sędziemu Waldemarowi Żurkowi. Do MSWiA wrócił Marcin Kierwiński i przejął fotel szefa tego resortu od Tomasza Siemoniaka. Premier poinformował również, że powstanie Ministerstwo Energii, na którego czele stanie Miłosz Motyka z PSL. Dotychczasowy minister finansów Andrzej Domański obejmie stanowisko szefa resortu finansów i gospodarki. Ministerstwo sportu opuścił Sławomir Nitras, którego na tym stanowisku zastąpił poseł Jakub Rutnicki z Koalicji Obywatelskiej. Szef dyplomacji Radosław Sikorski został wicepremierem rządu.
Tym samym premier zakończył wielotygodniową przepychankę koalicjantów o stanowiska w rządzie. - Koniec konfliktów w koalicji 15 października. Debata - tak, ale polityczne konflikty nie wchodzą w rachubę. Tę sprawę uznaję za uporządkowaną - powiedział Donald Tusk podczas ogłaszania rekonstrukcji rządu.
Prof. Danuta Plecka z Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego mówiła w TOK FM o swoich pierwszych wrażeniach po wystąpieniu premiera. Zwróciła uwagę na jego słowa, w których nawiązał do hiszpańskiego konkwistadora Hernána Cortésa: "To nie jest łatwy czas. Okręty spalone, zostawiliśmy je na plaży i tak jak kiedyś Cortés, idziemy wyłącznie do przodu". - To była dosyć sprawna przemowa nawiązująca do emocji, ale budowanych pozytywnie: Tak, przegraliśmy wybory prezydenckie, ale podnosimy się z kolan i idziemy do przodu - powiedziała ekspertka.
Rekonstrukcja rządu. Czego zabrakło?
Rozmówczyni Cezarego Łasiczki mówiła też o tym, czego zabrakło jej w wystąpieniu premiera. W ocenie ekspertki Donald Tusk, co prawda nakreślił przyszłość dla Polski, ale w perspektywie krótkoterminowej. - Rząd buduje się przed wyborami w 2027 roku, natomiast nie mówi o przyszłości, o której chciałabym posłuchać. Czyli co z edukacją i nauką - stwierdziła.
Zwróciła uwagę, że premier przyznał, iż koalicja rządząca boryka się z różnymi słabościami, ale zaraz ogłosił ich koniec. - Czyli koniec z konfliktami, w koalicji musi zapanować porządek. Premier mówił: "Nie będę litościwy". To słowo, które chyba trzy razy padło. Bo "naszym celem jest definitywne odsunięcie zła", czyli PiS, chociaż łatwo nie będzie, bo prezydenta mamy właśnie z tej sfery wpływów politycznych - analizowała.
Żurek za Bodnara w Ministerstwie Sprawiedliwości. "Węzeł gordyjski"
Rozmówczyni Cezarego Łasiczki odniosła się również do nominacji sędziego Waldemara Żurka na stanowisko ministra sprawiedliwości. - On jest symbolem walki z niszczeniem praworządności w Polsce w okresie władzy prawicowo-populistycznej, chociaż Adam Bodnar też się do takich symboli zaliczał. Natomiast on jest przede wszystkim ze świata teoretyczno-akademickiego, a Żurek jest praktykiem - zauważyła.
Jej zdaniem w tej cesze Żurka koalicja rządząca pokłada nadzieje i uznaje, że "praktyk będzie w stanie znaleźć rozwiązania trudnych problemów w sferze praworządności". - Ale dla mnie to węzeł gordyjski i nie wiem, czy można go jeszcze rozsupłać, czy też należałoby go już przeciąć - podsumowała gościni TOK FM.