Tusk zablokował reformę PIP. Lewica nie odpuści? "Mój cel to walczyć z patologią śmieciowego zatrudnienia"
- Walka z patologią, jaką jest śmieciowe zatrudnienie, jest niezbędna - deklarowała w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Przypomnijmy, że premier wyrzucił do kosza projekt zmian przepisów, które dotyczyły Państwowej Inspekcji Pracy.
Organizacje związkowe wezwały rząd do "natychmiastowego przyjęcia ustawy o wzmocnieniu Państwowej Inspekcji Pracy w celu skutecznej walki z fikcyjnymi formami zatrudnienia". Donald Tusk zablokował wcześniej reformę PIP - sztandarowy projekt Nowej Lewicy.
- Walka z patologią, jaką jest śmieciowe zatrudnienie, jaką jest szantażowanie ludzi, że albo podpiszesz umowę śmieciową - umowę zlecenie - zamiast umowy o pracę, albo nie mamy dla ciebie miejsca pracy, jest niezbędna - przekonywała w "Poranku TOK FM" ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. - To jest cel Lewicy, to jest mój cel jako ministra pracy, żeby walczyć z patologią śmieciowego zatrudnienia. Oczywiście sposoby realizacji tego celu mogą być różne - dodała polityczka Nowej Lewicy, podkreślając, że jej ugrupowanie jest otwarte na dialog w tej sprawie.
- To jest walka nie tylko o prawa pracownicze, to jest walka o pewien standard europejski, ale także walka o politykę społeczną, politykę rodzinną, o bezpieczeństwo młodych. Osób, które są zagrożone wypychaniem na śmieciówki - podkreśliła gościni TOK FM.
"Każda kobieta powinna mieć zagwarantowane faktyczne bezpieczeństwo"
Od nowego roku szpitale z izbą przyjęć lub Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym, które położone są ponad 25 km od najbliższej porodówki, mogą realizować nowe świadczenie finansowane przez NFZ. Chodzi o opiekę nad kobietą w ciąży lub rodzącą, sprawowaną przez położną. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że porody nie będą odbywały się pośród innych pacjentów, a na wyposażeniu oddziału ma być obowiązkowa, dodatkowa karetka z odpowiednim zespołem.
- Niezależnie od tego, gdzie dochodzi do porodu, każda kobieta powinna mieć zagwarantowane faktyczne bezpieczeństwo - powiedziała ministra, pytana o porody na SOR-ach. Polityczka podkreśliła, że każda kobieta musi mieć poczucie, że jest "bezpieczna i zaopiekowana". - Zwłaszcza w sytuacji głębokiego kryzysy demograficznego, kiedy z jednej strony podejmujemy szereg działań prodemograficznych - program "Aktywny rodzic", babciowe, tworzenie nowych miejsc żłobkowych. Lek jest jedną z podstawowych barier do decyzji po zakładaniu rodziny. To może być lęk przed utratą pracy, przed brakiem dachu nad głową, to może być lek związany z ciążą i porodem - argumentowała gościni Jacka Żakowskiego.
Źródło: TOK FM