,
Obserwuj
Polityka

Zapad 2025. Rosja i Białoruś ćwiczą inwazję na Łotwę? "Są tam duże możliwości do prowokacji"

2 min. czytania
12.09.2025 17:30

W Polsce najczęściej wskazuje się, że podczas rozpoczętych w piątek manewrów Zapad Rosja i Białoruś mogą ćwiczyć atak na strategiczny przesmyk suwalski. Pułkownik rezerwy Piotr Lewandowski podkreślał w TOK FM, że białorusko-rosyjskie ćwiczenia mogą obejmować wiele innych scenariuszy. - Równie dobrze mogą ćwiczyć potencjalną inwazję na przykład na Łotwę - ocenił.

fot. AP/EAST NEWS

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co mogą ćwiczyć wojska rosyjskie i białoruskie podczas manewrów Zapad?
  • Dlaczego Łotwa może być atrakcyjnym celem dla Rosji?

W piątek na Białorusi zaczęły się białorusko-rosyjskie manewry Zapad-2025. Ich aktywna faza ma potrwać do wtorku. Ćwiczenia wojskowe zostaną przeprowadzone głównie na terytorium Białorusi, ale niektóre będą odbywać się także w Rosji, w tym obwodzie królewieckim. Scenariusz ćwiczeń ma zakładać obronę Państwa Związkowego Białorusi i Rosji przed agresją, ale z uwzględnieniem przejścia do działań ofensywnych w kolejnej fazie hipotetycznego konfliktu.

Jak mówił w "TOK360" pułkownik rezerwy Piotr Lewandowski z Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej, "w skali tego, co Rosja robiła wcześniej, te ćwiczenia są liczebnie nieduże". - Mówimy o 13 tysiącach żołnierzy na Białorusi, czyli to ekwiwalent mniej więcej jednej dywizji. Dla porównania Rosja ma w Ukrainie w tej chwili bojowo zaangażowanych między 100 a 200 dywizji - zaznaczył. W sumie, według służb wywiadowczych Litwy, zgrupowanie sił skierowanych do ćwiczeń ma liczyć około 30 tysięcy żołnierzy w obu krajach. 

"Jeden z wielu scenariuszy"

- Ważne jest to, co Rosja ćwiczy - zaznaczył Lewandowski. - Przyjmujemy a priori, że ćwiczą potencjalny atak na przesmyk suwalski w celu odcięcia krajów bałtyckich (od pomocy NATO) i połączenia (Rosji) z obwodem królewieckim. Myślę, że my takiej pewności wcale nie mamy - ocenił. 

Gość TOK FM zaznaczył, że białoruskie i rosyjskie wojska "równie dobrze mogą ćwiczyć potencjalną inwazję na przykład na Łotwę, która jest bardzo atrakcyjnym celem". Jak sprecyzował, "choćby dlatego, że na Łotwie jest duża mniejszość rosyjska, po części nieprzyjazna, a często nawet wroga". - Stąd są duże możliwości do prowokacji na dużą skalę - wyjaśnił. 

Ekspert zauważył, że jedną z oficjalnych narracji propagandowych Kremla, uzasadniających inwazję na Ukrainę w 2022 roku była "ochrona ludności rosyjskojęzycznej". Rosja twierdziła, że musi bronić mniejszości rosyjskiej i rosyjskojęzycznej na wschodzie Ukrainy, rzekomo prześladowanej przez władze w Kijowie.

Redakcja poleca

Płk. Lewandowski zaznaczył również, że na Łotwie "siły zbrojne są w nieco gorszym stanie i przygotowanie społeczeństwa jest gorsze niż w pozostałych państwach nadbałtyckich". 

Jak podkreślił, "to oczywiście jeden z wielu scenariuszy" ćwiczeń, podobnie jak scenariusz ataku na przesmyk suwalski. - My tak naprawdę nie wiemy, co Rosja i Białoruś ćwiczą. Domyślamy się. Być może zachodnie wywiady mają do tego dostęp, ale się tą wiedzą publicznie nie dzielą - dodał.

Źródło: TOK FM