14-latek z Ukrainy brutalnie pobity w Warszawie. "Jedno oko po prostu czarne"
Ukraiński nastolatek został pobity w Warszawie przez dorosłego Polaka. Do zdarzenia doszło w sobotę, po godz. 19.00, gdy Dawid wracał z kolegami znad Jeziorka Czerniakowskiego. Stał na przystanku, miał przy sobie hulajnogę. Dostał kilka ciosów w twarz, ma podbite oko. Ma też siniaki na rękach i na szyi. Właśnie kończy ósmą klasę - nie wiadomo, czy w takim stanie będzie mógł pójść na zakończenie roku.
Pani Liliana przyjechała do Polski tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny razem z dwójką dzieci. Dziś pracuje w przedszkolu. Jak mówi, nigdy wcześniej nie spotkało ani jej, ani dzieci nic złego ze strony Polaków. Aż do teraz, gdy jej 14-letni syn został pobity.
- Nigdy nie zderzyliśmy się z czymś takim, a jesteśmy już tutaj więcej niż cztery lata. Zawsze na naszej drodze spotykaliśmy tylko najlepszych ludzi, więc byłam zachwycona. Jak ktoś mi mówił: "A niedobrze", "A tam coś", odpowiadałam: "Nie wiem, o czym mówicie, bo jestem zachwycona - ludźmi, wszystkim" - przyznała w rozmowie reporterką TOK FM Anną Gmiterek-Zabłocką.
Co dokładnie się wydarzyło?
Dawid był z kolegami, z którymi wracał znad jeziorka Czerniakowskiego w Warszawie. Była sobota, po godz. 19. Miał hulajnogę, w której wyczerpała się bateria, dlatego zdecydował się jechać autobusem. Na przystanku podszedł do niego inny chłopak i zażądał, by Dawid pokazał mu na hulajnodze jakieś sztuczki, w tym jazdę na tylnym kole. Gdy Dawid odmówił, usłyszał słowa pełne nienawiści na tle narodowościowym. Chwilę później do akcji wkroczył prawdopodobnie ojciec chłopaka. Miał uderzyć 14-letniegu Ukraińca m.in. pięścią w twarz.
Pani Liliana była z synem w szpitalu.
- Zaczął krzyczeć, że "nie, mama nie, nie pojadę do żadnego szpitala, na żadną policję". Zeszło nam dwie godziny albo nawet i więcej, żeby się dogadać z Dawidem, że jednak trzeba to zrobić. Pojechaliśmy do szpitala, zrobiliśmy tomografię, bo pani podejrzewała, że ma złamaną kość oczodołu. Na szczęścia nic złego nie wyszło z badań. Ma dość mocne siniaki, a jedno oko jest po prostu czarne - opowiada kobieta.
Nienawiści wobec uchodźców z Ukrainy jest w Polsce coraz więcej. Sprzyjają jej m.in. wypowiedzi i działania naszych polityków. Jak mówi Myroslava Keryk z Domu Ukraińskiego, nie zmierza to w dobrym kierunku.
- To niestety dzieje się już dawno tylko, że teraz przybrało taką formę, to rodzaj nagonki na Ukraińców. Bo niezależnie od tego, na ile jesteś zintegrowany, na ile znasz język, na ile pracujesz i wspierasz rozwój Polski, to i tak jesteś wyklęty lub wyklinany przez niektórych - przyznaje w rozmowie z TOK FM.
Od wielu tygodni trwa nasilony hejt na ukraińskich uchodźców. Polskie i ukraińskie media, w tym TOK FM i "Gazeta Wyborcza" wystosowały dziś apel do nas wszystkich. Piszemy w nim, że wybiła godzina próby.
Źródło: TOK FM