,
Obserwuj
Polska

Piotr Pytel wspomina odsiadkę w Niemczech "z sentymentem". "U nas więzienia to skanseny"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
7 min. czytania
06.08.2026 13:59

Piotr Pytel został ułaskawiony przez prezydenta Karola Nawrockiego. "To, że tu siedzę, wymyka się ludzkiemu rozumieniu. Modlę się każdego dnia. Gdyby nie wiara, dawno byłoby po mnie. Modlę się i o pana, i o to, bym kiedyś wyszedł stąd jako wolny człowiek" - mówił do Pawła Matyji, swojego obrońcy oraz autora wydanej w maju tego roku książki "Adwokat diabłów. Opowieści z samego dna sądowego piekła". Publikujemy jej fragment.

Więzienie
Więzienie
fot. Krzysztof Lokaj/Polska Press/East News

Poniższy fragment pochodzi z książki autorstwa Pawła Matyji pt. "Adwokat diabłów. Opowieści z samego dna sądowego piekła", która ukazała się 6 maja 2026 roku nakładem Wydawnictwa Otwartego.

W 2021 roku prezydent Andrzej Duda ponownie odmówił. Jego postanowienie też nie zawiera uzasadnienia. Kolejny (piąty) wniosek złożyła więc matka, pisząc, że jej syn "osiemnaście lat siedzi niewinnie". O pomoc poprosiła także Zbigniewa Ziobrę, który w 2022 roku również pełnił funkcję prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. W liście czytam: "Jako matka syna od lat staram się o jego ułaskawienie, ale dokumenty w sprawie krążą w orbicie niemocy. (…) Jak można więzić niewinnego człowieka od osiemnastu lat i wydać wyrok dożywocia, za czyn, którego nie popełnił. Żądam uwolnienia mojego syna z więzienia".

By dowiedzieć się więcej o sprawie Piotra Pytla, przeczytaj nasz szczegółowy tekst:

Redakcja poleca

Rzeszowskie sądy znów zgodnie pozytywnie zaopiniowały jej prośbę. Co ciekawe, dwóch sędziów sądu apelacyjnego złożyło jednak zdanie odrębne, kwestionując pozytywną opinię. Prezydent ponownie odmówił.

Sfrustrowany postawą prezydenta Andrzeja Dudy Piotr Pytel napisał do niego pełen żalu list. "Szanowny Panie Prezydencie, chciałbym móc zadać Panu tylko jedno pytanie, dlaczego wbrew decyzjom Sądów tak Okręgowego, jak i Apelacyjnego, skazał mnie Pan na karę śmierci. Tak na karę śmierci, a nawet więcej, bo jak kiedyś napisał ks. Prof. Edward Staniek z Krakowa, kara dożywocia to ukryta kara śmierci, nie, to dziesięć razy większa kara niż kara śmierci". Odpowiedzi nie otrzymał. Temat podchwyciły media, w tym redakcja portalu Onet. Wyliczyła ona, że prezydent Andrzej Duda nie był zbyt hojny, jeśli chodzi o ułaskawienia - według dostępnych statystyk wydał najmniej takich decyzji ze wszystkich prezydentów po 1989 roku. Jednocześnie ma na koncie decyzje kontrowersyjne. Jako przykład redakcja wskazała ułaskawienie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika skazanych prawomocnie na dwa lata więzienia. Byli szefowie Centralnego Biura Antykorupcyjnego zostali uznani za winnych w związku z działaniami operacyjnymi podczas tak zwanej afery gruntowej.

O pomoc w sprawie poprosił mnie przyjaciel Piotra Pytla - Mateusz, angażujący swój czas i pieniądze w pomoc niewinnemu człowiekowi. Zgodziłem się bez wahania.

Spotykamy się w mojej katowickiej kancelarii. Wspólnie obmyślamy plan działań i zbieramy dokumentację, co nie jest takie proste, gdyż przysięgłe tłumaczenie niemieckich akt to wydatek liczony nawet w dziesiątkach tysięcy złotych, na który Piotra Pytla zwyczajnie nie stać. Ostatecznie udaje nam się ją zgromadzić. Sprawą staramy się też zainteresować media. Przekonuję, że sprawie potrzebny jest rozgłos, bo mimo swojej kuriozalności jest całkowicie anonimowa.

Z samym Piotrem spotykam się w Zakładzie Karnym w Rzeszowie. To jedno z największych i chyba najnowocześniejszych więzień w Polsce. Swoje wyroki odsiaduje tu tysiąc sześciuset więźniów. Znajduje się na obrzeżach miasta, w jego północno-wschodniej części. Długi budynek z czerwonym dachem, ciągnący się wzdłuż ulicy, na którą z kilkudziesięciu zakratowanych okien spoglądają osadzeni. Gdyby nie one, mógłby równie dobrze być na przykład szkołą.

Podczas pierwszego spotkania razi mnie kontrast. Piotr Pytel jest człowiekiem, w którego niewinność wierzę, środki bezpieczeństwa są jednak najwyższe. Otrzymuję sygnalizator, z którego niczym z granatu mam wyciągnąć zawleczkę, gdybym został zaatakowany. Niespecjalnie wiem jak, bo rozmawiam z nim przez szybę, w której znajduje się jedynie dziura, przez którą możemy uścisnąć sobie ręce. Rozmowa nie jest komfortowa, cały czas towarzyszy jej pogłos. Słowa odbijają się od ścian niewielkiego pomieszczenia. To jednak szczegóły. Spotkanie niezwykle mocno mnie bowiem porusza. Widzę człowieka niezwykle pokornego, przyznającego, że "święty nie był", cierpiącego z powodu dożywocia, ale pełnego godności. Piotr ciągle odwołuje się do swojej wiary. Z sentymentem wspomina niemieckie więzienia, a przebywał w najcięższych. Za takie w Bawarii uchodzi Straubing.

- To przepaść kulturowa. Gdy przywieźli mnie do Polski i zobaczyłem, co mnie czeka, siadłem i zacząłem płakać. A siedzę w jednym z nowocześniejszych. Tych placówek nie da się porównać pod żadnym względem. U nas więzienia to skanseny. Kompletny marazm. W Niemczech byliśmy kierowani do pracy przymusowej, zarabialiśmy. Więzienie zarabiało na siebie. Czasem 40 milionów euro rocznie. Pracowaliśmy w przemyśle samochodowym, między innymi dla BWM, przy siodłach dla koni eksportowanych do Arabii Saudyjskiej, cygarach albo oprawianiu książek. Nikt nie narzekał. Dzięki temu w więzieniu mieliśmy ogrody, basen, fitness czy boiska, na przykład do koszykówki. Mogliśmy uczyć się języków. Był szereg różnych warsztatów - przydatnych! U nas uczą na przykład tańca towarzyskiego w parach. Bez urazy, ale z dożywociem mam raczej małe szanse na tańce. Cele w Niemczech były otwarte, nie tak jak u nas. Tam nikt nie zna czegoś takiego jak kultura grypsujących. Jedzenie - poezja. Na terenie więzienia była piekarnia. Mieliśmy owoce, wołowinę czy kurczaka. Tego, co podają w Polsce, nieraz nie da się nawet jeść. Najgorszy sort. No i opieka lekarska. Najwyższy poziom. Siedział ze mną jeden z towarzyszy Slobodana Miloševicia i Ratko Mladicia. Miał guza mózgu. Gdyby nie pobyt w więzieniu, może by nie przeżył. Zrobili mu operację za 100 tysięcy euro, na którą na wolności nie byłoby go stać. Broniłem się, jak mogłem, żeby nie trafić do Polski. Nie wyszło. Najgorsze jest to, że gdybym karę odbywał tam, w 2019 roku miałbym już możliwość bycia wolnym człowiekiem.

- Co pan czuje po decyzjach prezydenta, który już tyle razy odmawiał panu prawa łaski?

- Co mogę powiedzieć? To, że tu siedzę, wymyka się ludzkiemu rozumieniu. Modlę się każdego dnia. Gdyby nie wiara, dawno byłoby po mnie. Modlę się i o pana, i o to, bym kiedyś wyszedł stąd jako wolny człowiek. Może kolejny prezydent… - mówi z nadzieją w głosie. Przy okazji każdych świąt wysyła mi później listy, w których zapewnia, że modli się za mnie. Do każdego dołącza obrazek przedstawiający Matkę Boską lub któregoś ze świętych.

Redakcja poleca

Wychodząc, obiecuję mu, że nie poddam się w tej walce. Jeszcze długo siedzę w samochodzie, nim odjadę sprzed zakładu karnego. Przytłaczają mnie myśli. Spotkanie niewinnego człowieka w więzieniu jest doświadczeniem, które zostawia na sercu i duszy ślad, cokolwiek by o ludziach tam przebywających myśleć. W sprawach, którymi się zajmuję czy to jako adwokat, czy też w ramach Fundacji Dowód Niewinności, za cel stawiam sobie udowodnienie, że moi klienc są niewinni. Sprawa Piotra Pytla jest inna. W niej nie ma bowiem czego dowodzić. Działania prokuratury zmierzające do wznowienia postępowania w Niemczech czy opinie sądów w sprawach o ułaskawienie są dobitnym dowodem tego, że Piotr Pytel nie jest winny zabójstwa Ecateriny I., a nasze państwo jest o tym w pełni przekonane. Kara dożywocia to więc kara niesłuszna. W normalnym przypadku już dawno złożyłbym wniosek o wznowienie procesu i pewnie postępowanie to nawet bym wygrał. Z uwagi jednak na to, że Piotr Pytel został skazany w Niemczech, procedura wznowieniowa również musi się odbyć tam. Tamtejsze organy ścigania i sądy nie widzą jednak żadnego problemu, a co za tym idzie, również i potrzeby, by ponownie zajmować się jego sprawą.

Przynajmniej nie widziały ich w 2013 roku, gdy zwróciła się do nich tarnobrzeska prokuratura. Od tamtej pory minęło trzynaście lat. Polska prokuratura i ministerstwo, mimo że zmieniły się okoliczności i możliwości, w tym także polityczne, nie próbowała ponawiać działań na rzecz Piotra Pytla, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Dlaczego? Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Chciałbym bowiem wierzyć, że organy naszego państwa w sprawie polskiego obywatela, o którego niewinności są przekonane, nie spoczną, póki go nie uwolnią. Że będą działać do skutku, niczym sam Pytel ponawiający swoje wnioski do prezydenta. Z determinacją i wiarą. Cieszę się, że skierowano jakiekolwiek pismo do niemieckich odpowiedników. Uważam jednak, że działania te należało i wciąż należy ponawiać.

Redakcja poleca

Nie jest bowiem tak, że sprawa Piotra Pytla to nie problem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Owszem - jest nim. Nie da się wszak pozytywnie ocenić działań polskiej prokuratury i polskiego ministerstwa, jeżeli ignorują to, że za kratami przebywa lub może przebywać niewinny człowiek, a jednocześnie każdego dnia w mediach opowiadają z niezachwianą powagą, jakież to spektakularne działania podejmują na rzecz reformy wymiaru sprawiedliwości. Oczekiwałbym mniejszej dawki populizmu i koniunkturalizmu, a większej determinacji w działaniach, które pozwolą zdesperowanej matce, latami proszącej o łaskę, odzyskać syna. Wymiarowi sprawiedliwości - temu w Polsce i temu w Niemczech - pozwolą z kolei oczyścić zabłoconą twarz. Nie może być bowiem tak, że człowiek wpada w tryby dwóch różnych wymiarów sprawiedliwości, z których jeden nie chce pomóc, a drugi jest bezradny, i nie istnieją żadne narzędzia, by którykolwiek z nich zmobilizować do podjęcia konkretnych kroków.

Z przykrością spoglądam też na działania prezydenta RP, który już blisko dekadę temu mógł Piotra Pytla ułaskawić. Z jakiego powodu tego nie zrobił? Nie wiem - prezydent tłumaczyć się nie musi. Zakładam, że w sprawach o zabójstwo obawa o ewentualną reakcję mediów i opinii publicznej na ułaskawianie jest szczególnie duża. Swoim zwyczajem zapytam jednak: i co? Czyż to nie z prezydentem Dudą można było zobaczyć w sieci filmiki, na których sam mówił: "Jeśli chcesz być prezydentem, musisz być twardy"? No więc chciałbym, aby był. Aby miał odwagę ułaskawić, nie zważając na konsekwencje polityczne, jeżeli tylko wierzy w to, w co wierzę ja - że Piotr Pytel jest niewinny. (...)

Posłuchaj: