Burmistrz Zgorzelca krytykuje kontrole. "Chciałbym dożyć czasów, by migranci uciekali z Niemiec do Polski"
- W poniedziałek o północy przywrócono kontrole graniczne na granicy z Niemcami i Litwą. To reakcja rządu na działalność tzw. obrońców granic, którzy mieli pilnować kraju przed nielegalną migracją;
- Burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz mówił w TOK FM, że w jego mieście migrantów nie widać, natomiast kontrole utrudniają funkcjonowanie miasta i życie jego mieszkańcom;
- "Przemytnicy nielegalnych imigrantów to nie są idioci, nie stoją w korku dwie godziny, żeby dać się złapać, tylko korzystają z przejść, które są nieobstawione" - stwierdził;
- Według Gronicza tzw. obrońcy granic opuścili już Zgorzelec. Zdaniem gościa TOK FM ich działalnością powinny zająć się służby.
Kontrole na granicy z Niemcami i Litwą 7 lipca przywrócono na 30 dni. Na granicy z Niemcami wytypowano 52 miejsca prowadzenia kontroli granicznej, w 16 miejscach będą prowadzone tam kontrole stałe. Na granicy z Litwą wytypowano 13 miejsc prowadzenia kontroli, z czego w dwóch miejscach będą prowadzone kontrole stałe.
Rząd podjął decyzję o przywróceniu kontroli, po tym, jak samozwańczy obrońcy granic związani z Robertem Bąkiewiczem pojawili się na przygranicznych terenach w celu pilnowania kraju przed napływem nielegalnej migracji z Niemiec.
- Chciałbym dożyć czasów, żeby nielegalni migranci uciekali z Niemiec do Polski - ironizował w "Poranku TOK FM" Rafał Gronicz, burmistrz Zgorzelca. Jak zaznaczał, kontrole graniczne powodują korki na autostradzie. W konsekwencji samochody osobowe wybierają drogę przez miasto, co prowadzi do korków również tam.
- Obawiamy się, że możemy mieć problemy z przejazdem przez miasto pod koniec tygodnia, kiedy ludzie, którzy pracują w Niemczech, zaczną zjeżdżać do Polski. Znowu będzie korek na autostradzie w drugą stronę - mówił samorządowiec w rozmowie z Maciejem Kluczką.
Gronicz zwracał uwagę, że jedna trzecia mieszkańców Zgorzelca i powiatu zgorzeleckiego pracuje w Niemczech. Tymczasem niemieckie kontrole graniczne wprowadzono już w październiku 2023 roku.
- Nie wierzę w punktowe kontrole graniczne. Przemytnicy nielegalnych imigrantów to nie są idioci, nie stoją w korku dwie godziny, żeby dać się złapać, tylko korzystają z przejść, które są nieobstawione. A jeżeli nawet, to Nysa Łużycka ma 50 centymetrów głębokości, można ją bez problemu przejść - stwierdził gość TOK FM.
"Jak żyję, nie widziałem jeszcze"
Prawicowi politycy i tzw. obrońcy granic twierdzą, że Niemcy przerzucają do Polski rzesze migrantów. - Jak żyję, nie wiedziałem jeszcze kogoś, kto by chciał uciec z Niemiec do Polski. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni. Na razie to zwykły fake news. Nie ma napierających fal migrantów chodzących po Zgorzelcu. Zapraszam wszystkich chętnych do Zgorzelca. Chociaż teraz będzie można powiedzieć, że to skuteczne kontrole ich odstraszają - skwitował Gronicz.
W mieście są natomiast członkowie Ruchu Obrony Granic. A raczej byli. - Byli, wczoraj się zebrali i poszli do domu. Pojawiły się kontrole graniczne, myślę, że dlatego. Nie rozmawiałem z nimi - przyznał burmistrz.
Kluczka cytował Bąkiewicza, który w wywiadzie z "Sieciami" stwierdził, że obrona granic to aktywność długofalowa i że będą stawiać opór w polityce Niemiec w tej sprawie.
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ktoś, kto idzie spacerem przez most albo po mieście, został zatrzymany przez grupę ludzi, którzy żądają od niego dokumentów, próbują legitymować. To niepojęte! Państwo powinno reagować. Ci ludzie powinni być zatrzymani przez policję i mieć stawiane zarzuty prokuratorskie - ocenił gość "Poranka TOK FM".