Podczas Festiwalu Światła ginie człowiek. Jak to się stało? Kryminał z Łodzią w tle. "Tu łatwiej zwodzić czytelnika"
Autorka postanowiła osadzić swoją książkę w dobrze znanych łodzianom okolicznościach. To łódzki Light Move Festiwal, czyli Festiwal Światła - jedna z flagowych imprez, która zawsze przyciąga tłumy. Światła są piękne, oszałamiają milionem barw, ale podczas festiwalu nigdy nic głośnego się nie wydarzyło. Łodzianie i turyści spacerują i podziwiają sztukę. - Można by powiedzieć, że jest nawet trochę nudno. Wszyscy się dobrze bawią, fascynują migającymi światełkami. Będąc na jednym z festiwali, pomyślałam, że powinno się tutaj coś zadziać. Jako autorka kryminałów od razu wiedziałam, że będzie to morderstwo - opowiada nam Agnieszka Płoszaj, łódzka pisarka.
Co się zatem dzieje? - W jednej z instalacji artystycznych znajdują się schowane zwłoki dziennikarki sportowej. Jest to postać fikcyjna, ale w książce przedstawiona jako osoba dość znana. To jej historię trzeba będzie odkryć, połączyć i znaleźć zabójcę - zapowiada Płoszaj.
Atutem umieszczenia akcji książki podczas takiej imprezy jest - jak mówi autorka - duża liczba osób, które przyjeżdżają do Łodzi tylko na jeden wieczór. Dzięki temu łatwo jest wprowadzić spore grono podejrzanych i zwodzić czytelnika.
Osoby, które pracują nad rozwikłaniem zagadki morderstwa, szybko odkrywają, że na zwłokach wycięto nazwisko młodej śledczej, która rok wcześniej odeszła ze służby w atmosferze wielkiego skandalu. Wyjechała do Chorwacji i zaszyła się tam w małym miasteczku. Nie chce już mieć z Łodzią nic wspólnego, również nie planuje wracać do pracy w policji. W nowych okolicznościach będzie jednak musiała. - Przeszłość ją dogania. Będzie trzeba łączyć fakty z dalekiej przeszłości z tym, co wydarzyło się aktualnie. Są tutaj dwa wątki biegnące równolegle. W książce nic nie jest oczywiste. Jest to powiązane z wydarzeniami, które miały miejsce w łódzkim getcie - opowiada nasza rozmówczyni. Więcej zdradzać nie chce. Zachęca do przeczytania kryminału "Bez wyboru".
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak 24 lutego. Wiadomo też, że niebawem ukaże się druga część, jest już napisana. - Ostatnio mam dobrą passę i pisanie przychodzi mi łatwo. Pierwszy tom zajął mi około pół roku. Później musiałam odpocząć kilka tygodni i usiadłam do kolejnego. Jest już gotowy, ale wydany zostanie, jak sądzę, dopiero w okolicach wakacji. Na razie czeka w kolejce. Poza tym trzeba dać czytelnikom szansę przeczytania pierwszej części nowego cyklu - mówi autorka.
"Pisanie to pasja"
Agnieszka Płoszaj na co dzień prowadzi własną firmę. Pisanie to jej dodatkowe zajęcie. Jest rodowitą łodzianką i to tutaj od początku umiejscawia akcje swoich powieści. Mają one charakter kryminalno-obyczajowy. - Można się z nich dowiedzieć również wielu ciekawych rzeczy o mieście. Postaci i wydarzenia są fikcyjne, ale ulice, place, miejsca już nie. Można będzie kiedyś zorganizować wycieczkę śladami kryminałów Agnieszki Płoszaj - mówi Danuta Jaksa, czytelniczka.
Płoszaj zadebiutowała w 2017 powieścią "Czarodziejka" wydawnictwa WAB. Była to pierwsza książka z cyklu łódzkich kryminałów. Kolejne wydano w 2018 roku ("Ogrodnik") i 2020 roku ("Bigamista"). Główne role odgrywali tutaj śledczy Karski i Mielczarek oraz Julia Bronicka, właścicielka lokalu. - Te książki dla odmiany pisałam bardzo długo. Zawsze miałam głowę pełną pomysłów. Najbardziej kocham pisać kryminały dla dorosłych - mówi Płoszaj.
Autorka na swoim koncie ma również dwie książki dla dzieci. Gatunek pozostaje niezmienny. Młodzi czytelnicy również rozwiązują zagadki, choć sceny nie są tak drastyczne jak w książkach dla dorosłych. Napisała "Pałac pod Ptasimi Głowami" i "Czarci młyn". Na razie nie planuje jednak wracać do pisania dla młodych czytelników.