,
Obserwuj
Łódzkie

"Nikt nie chce wyciągać z ognia płonących ludzi. To dla każdego strażaka wielka tragedia"

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
01.07.2023 08:00
W niecałe sześć miesięcy ofiar pożarów w Łódzkiem jest niemal tyle samo, co przez cały 2022 rok. Ktoś zasnął z papierosem, ktoś inny zapalił się od lampki nocnej. Strażacy są załamani. - Boimy się, co będzie dalej - mówią.
|
|
fot. Przemys?aw Skrzyd?o / Agencja Wyborcza.pl

W województwie łódzkim naliczono już 26 śmiertelnych ofiar pożarów. Dane od lat nie były tak tragiczne. Strażakom trudno wyjaśnić, z czego to konkretnie wynika. Jak mówią, najczęstszą przyczyną samych pożarów jest zaprószenie ognia, nierzadko przez nieuwagę.

W tym roku wyjątkowo często w województwie łódzkim zdarzała się śmierć w wyniku pożaru, który zaczął się od zapalonego papierosa czy świeczki. - W większości przypadków, jeśli pożar wynika z zaśnięcia z papierosem - niezależnie od tego, czy w łóżku, czy też na fotelu - jest nieodczuwalny przez domownika. Żar potrafi spaść na przykład na kołdrę i zajmuje się najpierw łóżko. Z takiego spalania wydziela się cyjanowodór i szereg innych trujących substancji. Śmierć następuje w wyniku zatrucia się nimi i te osoby - kiedy ogień dociera do nich bezpośrednio - nie czują ciepła, bo już nie mają świadomości - opisuje rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi mł. bryg. Jędrzej Pawlak.

Przykładów jest wiele

Pytany o zdarzenia, które najbardziej utkwiły mu w pamięci, podaje pożar z 4 kwietnia, który miał miejsce w wieżowcu przy ulicy Mielczarskiego w Tomaszowie Mazowieckim. We wnętrzu płonącego mieszkania przebywały trzy osoby dorosłe. Mimo prowadzonej przez służby akcji ratunkowej zginęli 73-letnia kobieta i jej 73-letni mąż. Z mieszkania wyniesiono nieprzytomnego 46-letniego mężczyznę, syna ofiar pożaru. Z objawami zatrucia tlenkiem węgla przewieziono go do pobliskiego szpitala.

Z kolei 22 kwietnia strażacy zostali wezwani do pożaru w jednym z budynków wielorodzinnych przy ul. Żwirki w Ozorkowie. Gdy weszli do środka, okazało się, że płonie materac. Po ugaszeniu ognia odkryto zwęglone zwłoki lokatora. 65-latek prawdopodobnie zasnął z papierosem. - Ciało było w takim stanie, że początkowo trudno było ustalić, kto to jest. Okazało się, że to gospodarz mieszkania - wspomina rzecznik.

Z powodu zaprószenia ognia w jednym z bloków w Kutnie strażacy ewakuowali z płonącego lokalu nieprzytomną 81-letnią kobietę. Pomimo reanimacji, nie udało się jej uratować. Do tego pożaru doszło 27 kwietnia. Przyczyną było zaprószenie ognia.

Kolejne zdarzenie wspominane przez strażaka to pożar z nocy z 10 na 11 maja, w kamienicy przy Próchnika 16a. 34-letni mężczyzna zginął, ranna została przebywająca w mieszkaniu 62-letnia matka ofiary. Ciało mężczyzny strażacy znaleźli na kuchence gazowej. Było częściowo zwęglone. Nie wiadomo, jak doszło do zdarzenia. Prawdopodobnie mężczyzna nachylił się nad kuchenką, na której gotowała się potrawa, zasłabł i upadł na nią. Następnie zajął się ogniem. - Znalazła go matka, która zadzwoniła po straż. 62-latka podtruła się oparami pożarowymi, więc została zabrana do szpitala - mówi Pawlak.

Ostatnie takie trudne zdarzenia miało miejsce 14 czerwca późnym wieczorem - pożar wybuchł wówczas w mieszkaniu bloku na osiedlu Żołnierzy POW w Bełchatowie. Podczas prowadzonych działań okazało się, że w pomieszczeniu znajdowała się osoba siedząca w fotelu. Strażacy ewakuowali 81-letniego mężczyznę na zewnątrz, jednak z uwagi na znaczne nadpalenie ciała podjęto decyzję o odstąpieniu od resuscytacji. - Najprawdopodobniej łóżko - czy też pościel na tym łóżku - zapaliła się od lampki nocnej - wyjaśnia nasz rozmówca.

Rzadziej jadą na sygnale

Wracając jeszcze do samych danych, strażak zwraca uwagę, że pożarów jest mniej i mniej wyjazdów straży pożarnej. Może więc dziwić fakt, że ofiar śmiertelnych jest tak dużo. - Dochodzimy do tego samego poziomu, jaki osiągnęliśmy w całym roku 2022. Boimy się tego, co będzie dalej. Nikt nie chce wyciągać z ognia płonących ludzi czy zwęglonych zwłok. To dla każdego strażaka wielka tragedia - mówi Pawlak.

W tym roku było już 26 ofiar śmiertelnych pożarów. Przez cały 2022 rok straż w Łodzi odnotowała ich 29. Jeszcze tydzień temu nie osiągnięto w Łódzkiem 50 procent liczby wyjazdów, porównując to do roku ubiegłego. Obecnie jest to 50,5 proc.