,
Obserwuj
Łódzkie

Łódź chce zieleni zamiast betonu? "Brakuje serca i ręki, aby to wyglądało dobrze"

Katarzyna Giedrojć
4 min. czytania
14.07.2023 16:28
Łódzcy urzędnicy przekonują, że zieleń jest w mieście teraz priorytetem. - Myślimy o niej już na etapie projektowania - słyszymy. Mieszkańcy do tych deklaracji podchodzą ostrożnie. Bo choć zieleni, jak mówią, przybywa, to potem nikt o nią nie dba. - Robimy, wygląda super, a potem o tym zapominamy - punktują.
|
|
fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

- Sadzimy nową zieleń zarówno przy okazji inwestycji drogowych, kubaturowych oraz parkowych. W niektórych miejscach widać całe szpalery nowych drzew - przekonuje Małgorzata Loeffler z Zarządu Inwestycji Miejskich. Efekty tych nasadzeń rzeczywiście w mieście widać. Zieleń pojawia się na podwórkach i skwerach, odnawianych razem z kamienicami w ramach programu rewitalizacji, ale także przy innych inwestycjach, np. drogowych, które powstają w mieście. - O zieleni myślimy już na etapie projektowania. Bardzo często zielone propozycje wychodzą też od samych mieszkańców - zauważa Loeffler.

Mieszkańcy też zmiany dostrzegają. - Widać, że coś się dzieje. Miasto staje się bardziej przyjazne i rzeczywiście duże znaczenie odgrywa w tym przypadku zieleń. W centrum jest ładnie utrzymana. Jak się idzie ulicą Piotrkowską czy gdzieś w okolicy, to jest naprawdę zadbana. Zdarzają się jednak miejsca, że mijam chaszcze i to już nie wygląda tak pięknie, a nawet odstrasza - mówi Jadwiga Ludziejewska, mieszkanka Łodzi.

"Brakuje serca i ręki"

Nawet część łódzkich społeczników przyznaje z zadowoleniem, że jeśli chodzi o zieleń, powodów do protestowania jest już coraz mniej. Optymizmem - jak mówią - napawa ich deklaracja, że tylko w tym roku miasto posadzi 59 tysięcy drzew. Jeśli się uda, będzie to rekordowa jak dotąd liczba zielonych nasadzeń w Łodzi. - Są takie rejony miasta, w których zrobiło się bardzo ładnie. Jeżdżę rowerem po ulicy Kilińskiego i Franciszkańskiej. Jest pięknie. Skrzyżowanie ulic Rewolucji i Kilińskiego to totalna rewolucja - mówi Adam Marcinkowski, student historii i działacz społeczny.

Część naszych rozmówców zwraca jednak uwagę na inny problem. - Z jednej strony robi się zielono, a z drugiej strony miasto ma problem z utrzymaniem tej zieleni. A to ważne, żeby cały czas o nią dbać. Ten problem dotyczy nie tylko zieleni, ale też innych inwestycji. Robimy, wygląda super, a potem o tym zapominamy. Brakuje serca i ręki, aby to wyglądało dobrze przez dłuższy czas - mówi Dominik Artomski z inicjatyw Nowa Łódź i Łódzki Alarm Smogowy.

Wycinają pod inwestycję

Mniej entuzjastycznie do działań władz miasta w kwestii zieleni podchodzą mieszkańcy obrzeży Łodzi. Tu co jakiś czas są protesty przeciwko wycinkom pod inwestycje. Obecnie łodzianie bronią chociażby terenów Uroczyska Lublinek, gdzie powstać mają hale produkcyjne i magazynowe, ale wcześniej wycięty ma zostać kawałek lasu.

Niedawno na naszym portalu opisywaliśmy też awanturę związaną z możliwą wycinką 600 drzew w związku z remontem ulicy Szczecińskiej.

600 drzew pójdzie pod topór? Urzędnicy w Łodzi zaskoczeni aferą

Władze miasta tłumaczą, że nawet jeśli zieleń jest wycinana, pojawiają się nowe nasadzenia, czasem w większej liczbie. - W ostatnich latach drzewa posadziliśmy na wielu ulicach. Mogę wymienić chociażby Wschodnią, Próchnika, Kilińskiego, Sienkiewicza i Moniuszki. Pojawiły się w podwórkach przy Włókienniczej, ale także przy ulicy Traktorowej i Zarzewskiej. Drzewa te rosną i z roku na rok efekt tych nasadzeń jest bardziej widoczny - mówi Małgorzata Loeffler z ZiM.

Nie wszystkich mieszkańców to przekonuje. Skarżą się m.in. na to, że wycinane są duże i stare drzewa, których drobne nasadzenia nie zrekompensują. - Każdy chciałby do razu widzieć zmianę. Jeśli trzeba na nią czekać wiele lat, to nie ma się co dziwić, że ludzie się niecierpliwią - mówi pani Urszula, mieszkanka Łodzi.

W wycince zieleni na terenach inwestycyjnych nic złego nie widzi Adam Marcinkowski. - Pomyślmy o tym inaczej. To, że ktoś przez dziesięć lat miał ładny widok z okna na drzewka i tam mu śpiewały ptaszki, ale teraz tam jest prowadzona inwestycja, to nie daje mu prawa do odbierania nowym mieszkańcom możliwości osiedlania się tam - twierdzi. - Poza tym bardzo prawdopodobne jest, że kiedyś w miejscu naszego domu czy bloku również stało drzewo. Wycięto je, abyśmy my mogli tam zamieszkać - dodaje.

- Nie możemy wycinać jednak całych lasów - protestuje Dominik Artomski. - Trzeba podzielić miasto na części takie jak strefa mieszkalna, inwestycyjna i strefy zielone, i próbować dogadać się z mieszkańcami - dopowiada.

600 drzew na 600-lecie Łodzi

Niedawno w Łodzi ruszyła akcja nasadzeń związana z 600. urodzinami miasta. Fundacja ThinkLodz do jesieni posadzi z tej okazji 600 drzew. Pojawić się mają na terenach zielonych, ale również w miejscach, w których do tej pory ich brakowało.

Pierwsze drzewa zasadzono kilka dni temu na terenie Stawów Stefańskiego. - To dęby. Taka jest idea, żeby było to właśnie sześćset drzew tego gatunku - mówi Paweł Śpiechowicz z urzędu miasta. - Kilkadziesiąt nowych dębów będzie symbolicznym wstępem do serii jesiennych nasadzeń, które będą prowadzone w kilku miejscach Łodzi - dodaje.

We wrześniu i w październiku około 200 drzew pojawi się przy al. Piłsudskiego i ul. Rokicińskiej. Ponad 50 zasadzonych zostanie w okolicy ronda Inwalidów i tyle samo w okolicy skrzyżowania ul. Przybyszewskiego z ul. Augustów, przy ul. Puszkina w rejonie ronda Sybiraków. Ponad 100 drzew ma się pojawić w okolicy ul. 11 listopada i al. Włókniarzy.