Cała Łódź przyjeżdża tu, by grać w planszówki. "Wiek i doświadczenie nie mają znaczenia"
Zaczęło się od oddolnej inicjatywy osób, które chciały pasją do grania w planszówki zarazić innych. Stworzyli projekt Planszówkowa Retkinia, zebrali niewielką grupę i zaczęli grać w Miejskiej Strefie Kultury przy ul. Krzemienieckiej 2. Spotykali się w każdy czwartek, wieczorami.
- Najpierw przychodziło kilkanaście osób tylko z jednego łódzkiego osiedla, czyli z Retkini. Takie było zresztą założenie naszego projektu - działać właśnie tam. Z czasem jednak zaczęli przychodzić miłośnicy gier z całej Łodzi, a nawet z okolic: ze Zgierza, Pabianic i Konstantynowa Łódzkiego - opowiada Małgorzata Kubica z Planszówkowej Retkini. - Skupiamy osoby, które grają, ale mogą też przychodzić takie, które dopiero chcą spróbować, a nie wiedzą jak i nie mają z kim - dodaje.
Każdy kiedyś zaczął
Aktywiści przekonują, że planszówki to nie tylko zabawa dla dzieci. Wprost przeciwnie. Przemek Walczak ma 42 lata i 9-letnią córkę. Dzięki niej przypomniał sobie, jak świetne to zajęcie. - Kiedy Julia skończyła siedem lat, wymyśliłem, że zagramy w grę. Zaczęliśmy od Everdell, czyli dość prostej konstrukcyjnie gry, ale jednak dającej różne możliwości opracowania strategii - opowiada. - I tak nam się spodobało, że na urodziny, święta i inne okoliczności kupujemy teraz planszówki - dodaje.
Ich kolekcja liczy ponad 20 tytułów. Do tego dochodzą dodatki, które są oferowane do większości gier. - Mamy swoje ulubione planszówki. Julka lubi na przykład Na skrzydłach, a ja Tainted Trail i Arkham LCG - wylicza Walczak.
Do Planszówkowej Retkini trafili rok temu. Jak mówią, znudziło im się granie w dwójkę i chcieli rozszerzyć krąg. Tutaj znaleźli innych fanów i na spotkanie z nimi meldują się w każdy czwartek. Julia jest najmłodszą uczestniczką grupy. Najstarsza to seniorka - pani Bożena. Najwięcej graczy jest wieku 25-35 lat. - Ale wiek nie ma dla nas znaczenia. Gry łączą pokolenia. Tutaj młodzieniec może wygrać z osobą dużo starszą od siebie - mówi Małgorzata Kubica.
'To niemożliwe, żeby zagrać we wszystko'
Na rynku dostępnych jest mnóstwo gier. - Rocznie przybywa ich tyle, że nawet siedząc w domu i nie pracując, nie ma szans zagrać w każdy tytuł - twierdzi nasza rozmówczyni. Przekonuje, że w ich grupie wachlarz planszówek jest ogromny i każdy znajdzie coś dla siebie. Są gry dla początkujących - łatwiejsze i krótsze. Są gry strategiczne - dla zaawansowanych, które mają bardziej skomplikowaną instrukcję, a rozgrywka może trwać trzy godziny, a nawet dłużej.
- Różnorodność tematyki i zasad gier jest ogromna. Zazwyczaj umawiamy się tak, że osoby przy konkretnym stole grają w jakąś grę. Jeśli skończą szybciej, to na dobitkę grają w coś krótkiego. Większość stałych bywalców wybiera jedną dłuższą grę i już wcześniej ustalają, co to będzie. Są jednak też takie stoliki, gdzie na przykład z góry wiadomo, że będą tam rozgrywane trzy czy cztery gry. Jeśli zdarzy się, że dwa stoliki skończą wcześniej, to się czasem łączą i grają na przykład w grę imprezową, przewidzianą na wiele osób - opowiada Małgorzata Kubica.
Osoby, które proponują jakąś grę, muszą wcześniej zapoznać się z zasadami i wprowadzić w nią graczy przy stoliku. Umawiając się wcześniej na konkretny nowy tytuł, gracze mogą również obejrzeć filmiki wyjaśniające zasady w internecie. - Większość z nas nie lubi czytać instrukcji. Łatwiej jest, kiedy ktoś nam grę tłumaczy - mówi Kubica.
Do tej pory grupa odbyła ponad 80 spotkań. Przychodzi na nie od 30 do 50 osób. Grają na kilkunastu stołach, mają do dyspozycji 3-4 sale w Miejskiej Strefie Kultury.
Co lubią najbardziej?
Najwięcej osób gra w gry ekonomiczne i strategiczne, w których dużo zależy od samego gracza. - Rzadziej pojawiają się gry abstrakcyjne, w których jest dużo rzucania kostką i oddajemy swój los w ręce przypadku. Są też gry, w których trzeba coś do siebie dopasować, coś skojarzyć, dołożyć - opowiada nasza rozmówczyni.
Dla początkujących miłośnicy gier polecają serię Wsiąść do pociągu czy Catan. Wśród dobrych tytułów wymieniają również Splendor i Rummikub. - W grach zdarza się też negatywna interakcja, czyli są osoby, które lubią komuś przeszkodzić w realizacji jego celu i bardziej skupiają się na tym niż na realizacji własnego - mówi Kubica. Zapewnia jednak, że 'gry planszowe uczą zdrowej rywalizacji i umiejętności przegrywania, ale też logicznego myślenia, kojarzenia, zapamiętywania, samodzielnego podejmowania decyzji i ponoszenia za to odpowiedzialności oraz czytania ze zrozumieniem'.
Jeśli chodzi o ulubioną grę naszej rozmówczyni - są to Zamki Burgundii. Jak mówi, przynosi ona bardzo dużo radości, bo każdy ruch, jaki się wykonuje, przynosi jakiś bonus. - Zawsze jest super, choć potem okazuje się, że inni zrobili lepsze ruchy i wcale nie wygrywam - śmieje się.
Kubica zaznacza też, że wiele członków grupy tak wciągnęło się w to hobby, że ściągają gry zza granicy. Płacą za to całkiem sporo pieniędzy, choć nie da się ukryć, że i w Polsce niektóre nowe planszówki to koszt 200-300 złotych.
Turniej w październiku
10 października wypada Dzień Gier Planszowych. Z tej okazji Planszówkowa Retkinia planuje zorganizować turnieje z nagrodami.
Ponadto dwa razy w roku grupa zaprasza na specjalne cykle gier dla seniorów. W najbliższym czasie będą dwa: w Miejskiej Strefie Kultury - Ośrodek Karolew w Łodzi i w Centrach Aktywnego Seniora. - Chcemy zachęcić do tego seniorów z całego miasta i pokazać im kilka gier, aby potem grali w nie ze swoimi wnukami. Seniorom są bardzo polecane, bo trenują mózg i opóźniają starzenie intelektualne - podsumowuje nasza rozmówczyni.