"Chcą nas tu udusić". W Łodzi walczą o drzewa. Kilkadziesiąt tysięcy może pójść pod topór
Temat wycinki drzew z terenu Uroczyska Lublinek rozpala emocje lokalnej społeczności od kilku miesięcy. W kwietniu odbyło się spotkanie z wiceprezydentem Łodzi Adamem Pustelnikiem. Mieszkańcy mieli wówczas usłyszeć, że teren jest szykowany pod inwestycję - albo powstaną tam hale produkcyjne i magazynowe, albo zabudowa deweloperska. - Spotkanie było burzliwe. Wiceprezydent starał się nas uspokoić, ale po tym, co powiedział, trudno było się nie denerwować - wspomina mieszkanka Ewa Gryglewska.
Zaraz po tym spotkaniu grupa mieszkańców powołała Komitet Ochrony Lasu Lublinek. - Wszyscy stwierdzili, że nie chcą żadnej wycinki, niezależnie od tego, co miałoby tam powstać. Chodzi przede wszystkim o obszar między Denną Laskowicką, Sołtyka, Pienistą i Maczka. Kompleks Lublinek jest drugim co do wielkości w Łodzi. Zabieranie jego części pod halę i wycinanie drzew byłoby, według nas, zbrodnią ekologiczną. Chcą nas udusić - mówi Ewa Gryglewska, która do Komitetu Ochrony Lasu również należy.
Od mieszkańców słyszymy, że budowa obiektów przemysłowych w miejscu obecnego lasu na Lublinku oznacza wycinkę kilkudziesięciu tysięcy dużych drzew. Niektórzy przekonują, że pod topór może pójść nawet 100 tysięcy okazów. Mówią też o dewastacji od 30 do 70 hektarów powierzchni leśnej, na której żyją zwierzęta i kwitną rośliny.
Kto zniszczył buki i róże? 'Bezmyślność i podłość'. Miasto szuka sprawców
Las Lublinek stanowi naturalną barierę dźwiękową oddzielającą budynki mieszkalne od znajdującego się tam lotniska. Mieszkańcy podkreślają zatem, że zniszczenie lasu oznacza większy hałas, ale też zwiększenie temperatury powietrza i stworzenie tzw. wyspy ciepła.
- Jedno wycięte dorodne drzewo zastąpi dopiero posadzenie 100 czy 200 młodych, nowych drzewek. My się cieszymy, kiedy władze mówią, że sadzą drzewa. To jest cudowne. Ale jednak te, które są od lat, dużo więcej nam dają. Dzisiaj walczymy o każdy taki okaz - przekonuje społeczniczka.
Mieszkańcy osiedli Retkinia, Górna, Rokicie i Smólska boją się, że za kilkanaście lat na własnej skórze odczują skutki tego, co chcą zrobić władze miasta. - Okaże się, że będziemy chorować na nowotwory i nie będziemy mieli czym oddychać. Poza tym las utrzymuje wodę. Co się może stać, jak go nie będzie, można sobie wyobrazić - komentuje nasza rozmówczyni.
Miało być tak pięknie
Jak informują społecznicy, w studium zagospodarowania przestrzennego z 2010 roku planowano, że Łódź będzie otoczona zielonym pierścieniem. Decyzję o tym, żeby to zmienić, radni podjęli na jednej z sesji w 2022 roku. - Teraz Łódź będzie otoczona pierścieniem hal i betonu - ironizuje Gryglewska.
W okolicy powstaje bowiem kilkunastotysięczne osiedle Pienista. Ludzie, którzy zdecydowali się tam zamieszkać, wybrali to miejsce przede wszystkim ze względu na przyjazne otoczenie. Wielu z nich nie kryje teraz oburzenia. - Mówią, że wystąpią z pozwami przeciwko miastu - informuje społeczniczka.
Złożyli petycję
Mieszkańcy stworzyli petycję, pod którą podpisało się ponad 8 tysięcy ludzi. Chcą, aby w tym miejscu utworzyć Park Leśny. Wtedy nikt nie mógłby na tym terenie wycinać drzew. Miasto jeszcze się do petycji nie odniosło. Temat miał być poruszony na posiedzeniu Rady Miejskiej 30 sierpnia. Odroczono jednak dyskusję nad tym punktem.
- Jesteśmy tym zasmuceni. Teraz nie wiemy, czy podczas następnej sesji - we wrześniu - radni się nad tym pochylą. Ma być również kolejne spotkanie z wiceprezydentem i Miejską Pracownią Urbanistyczną. Obawiamy się, że miasto już działa, aby zrealizować plany inwestycyjne. Prosimy radnych miejskich o uwzględnienie głosu mieszkańców - podsumowuje Ewa Gryglewska ze Społecznego Komitetu Ochrony Lasu Lublinek.