Wypadek na A1. Sąd nie uwierzył Sebastianowi M. "Postanowienie jest ostateczne"
- Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim odrzucił zażalenie na areszt Sebastiana M. - podejrzanego o doprowadzenie do wypadku z A1, w którym we wrześniu 2023 roku zginęła trzyosobowa rodzina. Jak uznano, istnieje ryzyko jego ucieczki lub ukrywania się;
- Sąd wskazał, że podejrzany od września 2023 r. unikał kontaktu z wymiarem sprawiedliwości, a jego wyjazd za granicę nie był wiarygodnie uzasadniony;
- Zebrane dowody, w tym opinie biegłych i zeznania świadków, wskazują z dużym prawdopodobieństwem, że Sebastian M. spowodował wypadek. Decyzja sądu jest ostateczna.
O argumentach Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim (woj. łódzkie) poinformowała po zakończeniu posiedzenia w piątek (13 czerwca) rzecznik piotrkowskiego sądu sędzia Agnieszka Leżańska, mówiąc, że sąd uznał, że zachodzi uzasadniona obawa ukrycia się lub ucieczki podejrzanego, a sąd miał na uwadze jego dotychczasowe postępowanie.
- Podejrzany od września 2023 r. był poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Swój wyjazd tłumaczył planami biznesowymi, ale sąd nie dał temu wiary, bo w żaden sposób nie zostało to udokumentowane i uznał, iż postępowanie podejrzanego ewidentnie wskazuje na chęć ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości, uniknięcia odpowiedzialności karnej i utrudnianiu postępowania karnego - przekazała sędzia Leżańska.
Po zaprzysiężeniu Nawrocki stanie się bezkarny? Oto, co może zrobić prokuratura
Dodała, że według oceny sądu zebrane w sprawie dowody "z wysokim prawdopodobieństwem wskazują, iż podejrzany dopuścił się popełnienia zarzucanego mu czynu; przede wszystkim wskazują na to zeznania świadków, opinie biegłych sądowych i biegłych medyków, którzy dokonali oględzin ciał trzech ofiar śmiertelnych tego wypadku".
- Postanowienie jest ostateczne, nie podlega zaskarżeniu - powiedziała sędzia Leżańska.
Wypadek na A1. Zginęła trzyosobowa rodzina
Od tragicznego wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu (woj. łódzkie) minęły już niemal dwa lata. 16 września 2023 roku kierowca bmw - Sebastian M., poruszając się z prędkością ponad 253 km/h, uderzył w auto trzyosobowej rodziny, które następnie wpadło w bariery energochłonne i stanęło w płomieniach. Małżeństwo oraz ich pięcioletnie dziecko nie przeżyli.
Posłuchaj: