Zapytali nastolatków z Łodzi o lekcje religii. "Totalne odklejenie"
Łódzcy uczniowie i rodzice coraz częściej rezygnują z lekcji religii, mimo że hierarchowie Kościoła ostrzegają przed skutkami tego trendu. - Niech pani nie żartuje. Jedna godzina tygodniowo to i tak za dużo. U nas nie chodzi nikt - mówią nastolatki z łódzkich szkół "Gazecie Wyborczej".
- Statystyki w Łodzi pokazują masowy odpływ z lekcji religii - w szkołach ponadpodstawowych uczęszcza na nie niespełna 11 proc. uczniów;
- Rodzice podkreślają, że edukacja zdrowotna daje dzieciom więcej praktycznych umiejętności. Część z nich natomiast wskazuje na naciski i szantaż ze strony katechetów;
- Reformy oznaczają poważne cięcia w zatrudnieniu katechetów, z których wielu musi przekwalifikować się do nauczania innych przedmiotów.
We wrześniu biskupi w liście pasterskim zarzucili Ministerstwu Edukacji łamanie konstytucji, twierdząc, że ograniczenie religii do jednej godziny tygodniowo, możliwość łączenia klas oraz nieuwzględnianie oceny w średniej "fatalnie wpłynie na proces wychowania dzieci i młodzieży". Dodali, że zajęcia są "remedium na problemy psychiczne i emocjonalne młodych osób" i przeciwdziałają przemocy rówieśniczej. W liście padły także sformułowania o "nietolerancji" i "dyskryminacji osób wierzących".
Tymczasem statystyki wskazują na gwałtowny odpływ uczniów z zajęć. Jeszcze pięć lat temu uczestniczyło w nich 36 tys. łódzkich dzieci, dziś liczba spadła o 25 proc. Najbardziej widoczne jest to w szkołach ponadpodstawowych - z 25 tys. uczniów zadeklarowało udział jedynie 2 667, czyli niespełna 11 proc. - Zdarza się, że w branżówkach nie chodzi nikt - mówiła rok temu prezydent miasta Małgorzata Moskwa-Wodnicka, cytowana przez "Gazetę Wyborczą".
Uczniowie podkreślają brak sensu uczestnictwa. - Te lekcje to totalne odklejenie. Przestałam na nie chodzić w pierwszej klasie, bo to po prostu strata czasu - powiedziała Karolina, maturzystka. - Wiara, jeśli ma mieć sens, powinna być wolna i osobista. Nie chcę, żeby ocena z religii była obok matematyki czy polskiego. To po prostu do siebie nie pasuje - dodał Mikołaj z II LO.
Podobne tendencje obserwuje się w podstawówkach. Najczęściej dzieci wypisują się z religii po komunii, a w starszych klasach spadek zainteresowania zbliżony jest do tego w liceach. - Mój syn nie chodzi na zajęcia, bo po co, skoro nie jesteśmy wierzący. (…) Ten czas można by poświęcić na drugą godzinę edukacji zdrowotnej - wskazała Paulina Staniszewska, mama 10-letniego Franka.
Problematyczne lekcje religii. "Organizowane dla jednego czy dwóch uczniów"
Trudności z organizacją zajęć potwierdza łódzki magistrat. - Dyrektor szkoły bardzo często nie jest w stanie zorganizować lekcji religii. Albo te lekcje stają się karykaturalne, bo na przykład organizowane są dla jednego czy dwóch uczniów - oceniał Piotr Bors, dyrektor Departamentu Pracy, Edukacji i Kultury.
Zmiany w przepisach oznaczają również problemy dla katechetów. - Z powodu zmian w organizacji lekcji religii etaty może stracić nawet 10,5 tysiąca katechetów - prognozował Dariusz Kwiecień ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich. Ministerstwo Edukacji potwierdzało te liczby, ale zaznaczało, że wielu katechetów ma uprawnienia do nauczania innych przedmiotów, m.in. oligofrenopedagogiki czy edukacji zdrowotnej.
Posłuchaj:
Źródło: Gazeta Wyborcza