,
Obserwuj
Małopolskie

Tylko tak Kaczyński może uratować Małopolskę? "Potężne upokorzenie"

5 min. czytania
03.07.2024 07:06
Pat w sejmiku Małopolski trwa. Lada moment dojdzie do kolejnej - piątej już próby wyboru marszałka sejmiku województwa małopolskiego. Jeśli kandydat PiS Łukasz Kmita znów przepadnie i nie uda się wybrać nikogo innego, Małopolskę czekają nowe wybory. - Ta kampania wyborcza byłaby wyzwaniem dla PiS - mówił tokfm.pl prof. Jarosław Flis. I dodał, że na Jarosławie Kaczyńskim mści się teraz jego własny styl zarządzania partią.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Dzień próby dla Kaczyńskiego. 'Wygląda to wszystko tragikomicznie'

Na sejmik w Małopolsce skierowane są w ostatnich dniach oczy całej Polski. Pat trwa. Prawo i Sprawiedliwość nie może wybrać marszałka, choć ma większość. Kandydat prezesa Jarosława Kaczyńskiego - Łukasz Kmita - przepada w kolejnych głosowaniach, ale konsekwentnie wystawiany jest dalej. Według nieoficjalnych informacji na kandydata rekomendowanego przez centralę PiS nie chcą głosować radni skupieni wokół poprzedniego marszałka Witolda Kozłowskiego, za którym stoją Beata Szydło i Andrzej Adamczyk.

Pat w Małopolsce. Dlaczego nie chcą Kmity?

Dlaczego radni PiS nie chcą Kmity i wyłamują się z partyjnej dyscypliny? Jak powiedział tokfm.pl prof. Jarosław Flis, powody mogą być różne - od poważnych po zupełnie prozaiczne. - Widziałem w polityce już takie głębokie niechęci dotyczące w ogóle funkcjonowania w społeczeństwie, cech charakteru, moralności. Ale i takie zupełnie małostkowe - że ktoś komuś zdeptał żonę na powitaniu papieża, bo się przepychał do przodu i potem te wzajemne relacje były już nie do odratowania. Bo takie sytuacje - nie tylko w Krakowie - czasem są w stanie wyjaśnić więcej niż podziały ideowe czy kompetencje - powiedział socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W tym przypadku jednak, jak dodał, mówimy o konfliktach, "które mają swoją historię i były raczej podsycane niż rozwiązywane", a na Jarosławie Kaczyńskim mści się właśnie jego styl zarządzania partią. - Od budowania drużyn woli równowagę koterii. I później mamy właśnie takie skutki, jak widzimy teraz w Małopolsce. Bo wyobrażenie, że się wszystkich skłóconych postawi na baczność i oni wtedy powiedzą: "Tak jest!", właśnie się weryfikuje. Negatywnie - ocenił socjolog.

PiS straci miliony? Były szef PKW nie ma dobrych wieści. 'To aż śmieszne'

Pat w Małopolsce. Kolejna próba sił

W poniedziałek nieoczekiwanie kluby Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi-Polskiego Stronnictwa Ludowego zgłosiły dla Kmity kontrkandydata - Krzysztofa Klęczara, obecnego wojewodę małopolskiego. Do tego, żeby został on marszałkiem, zabrakło tylko jednego głosu. Przypomnijmy, że w 39-osobowym sejmiku do wyboru na marszałka kandydat potrzebuje większości 20 głosów. Obecnie w sejmiku trwa próba sił - jedna i druga strona próbuje przekonać kogoś do swojego stanowiska.

We wtorek wieczorem ma dojść do kolejnego głosowania. Kmita, jak deklaruje, sam wycofać swojej kandydatury nie zamierza. Czy w końcu zrezygnuje z niego Kaczyński? Zdaniem prof. Flisa prezes PiS musi przeanalizować potencjalne zyski i straty, bo cena robi się już wysoka.

- Jak mówi stara wojskowa zasada: "W przypadku niepowodzenia nie ponawia się ataku raz jeszcze tymi samymi siłami" - wskazał profesor. Tyle że kolejnych oddziałów na horyzoncie nie widać. - Ja nie wiem, jakie jeszcze siły można rzucić na ten front, jak już tu wszyscy święci się zjechali - uśmiechnął się nasz rozmówca. - Bo chyba nie będzie tak, że prezes Kaczyński przyjedzie osobiście, żeby patrzeć na ręce przy głosowaniu. To byłoby jednak potężne upokorzenie - dodał.

Według prof. Flisa, "wygląda to wszystko tragikomicznie". - Plus odraczanie terminu, żeby spokojnie pogrozić radnym. Jak napisał jeden z dziennikarzy: kupuję popcorn i oglądam polityczną telenowelę dalej - komentował ekspert.

Pat w małopolskim sejmiku. PiS straci władzę?

Jeśli radnym w sejmiku w Małopolsce nie uda się wybrać marszałka do 9 lipca, będą powtórne wybory. - Ta kampania wyborcza byłaby wyzwaniem dla PiS. Przecież ci ludzie, którzy się tam zbuntowali, jednak mieli jakieś poparcie wyborców. I teraz, jak się ich wyrzuci, to zostanie pytanie, czy nie stworzą jakiejś nowej listy - tak jak Marek Nawara w 2010 roku. Co prawda do sejmiku się nie dostał, ale PiS przegrało wybory w Małopolsce na rzecz PO. Jest niebezpieczeństwo, że teraz może się tak zdarzyć - zaznaczył prof. Flis.

Według niego w konsekwencji wewnętrznych sporów PiS może więc stracić władzę w Małopolsce. - Zarówno w tym wariancie teraz, że ta jedna czy dwie brakujące osoby się wyłamią, jak i w wariancie powtórnych wyborów. Choć nie można wykluczyć, że ktoś zaraz komuś ustąpi. Ale wiadomo, że jeśli sprawowanie władzy tak się zaczyna, to później nie toczy się jakoś szczególnie gładko. Wiele się tutaj może wydarzyć - prognozował rozmówca tokfm.pl.

Skąd pat w małopolskim sejmiku?

Socjolog zwrócił też uwagę, że sytuacja w Małopolsce to efekt tego, iż sejmiki są małe. - Więc tak jak teraz, wszystko wisi na jednym głosie. Jedna osoba więcej i już jest zmiana rządzącej opcji - mówił prof. Flis. Trudno jest zaś marszałka odwołać. - A PiS ma bolesne doświadczenia z Małopolską. W 2006 roku z jej list wystartował Marek Nawara z grupą swoich najbliższych współpracowników. Nawara został marszałkiem województwa. A później PiS-owi się nie podobało, że ma swoje zdanie, że nie jest tak łatwo sterowalny. I jak go chcieli wymienić, to on ich wymienił. Porozumiał się z partiami opozycji - z PO i PSL-em, i wyrzucił resztę tych z PiS-u z zarządu. A jego Wspólnota Małopolska później została samodzielnym klubem - relacjonował ekspert. Przypomnijmy, że z powodu odejścia marszałka PiS stracił też pod koniec zeszłej kadencji władzę na Śląsku.

Poleciała pierwsza głowa za bunt PiS w Małopolsce. 'Zostaną podjęte kroki'

Rozmówca tokfm.pl wskazał, że w związku z tym PiS przyjął taką strategię, żeby marszałkiem nie był ktoś, kto jest radnym. - Bo on nigdy nie zagłosuje za swoim odwołaniem. I dzięki temu zawsze można mieć o jednego przeciwnika odwołania mniej - śmiał się prof. Flis. Ale, jak pokazuje właśnie przykład małopolskiego sejmiku, generuje to też problemy. - Właśnie w taki sposób został wskazany w zeszłej kadencji marszałek Kozłowski. Nie był radnym i jego pozycja nie była mocna. Przy układaniu list na koniec kadencji, w ramach wewnętrznych rozgrywek, marszałek został potężnie przeczołgany. Wystawiony z czwartego miejsca, nie w swoim macierzystym okręgu - mówił.

- Więc taka refleksja: jak się stosuje zasadę, a to jest ulubiona zasada Jarosława Kaczyńskiego, "dziel i rządź", to czasami jest tak, że władzę się traci, a podziały zostają. I teraz jest trochę taka sytuacja - skończyła się kadencja, trzeba wybrać nowego marszałka i ta władza zawisła w powietrzu, a podziały się mają świetnie - wyjaśnił ekspert z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

[Aktualizacja]: We wtorek późnym wieczorem w głosowaniu przepadli zarówno Łukasz Kmita, jak i Piotr Ćwik. Obaj związani z PiS. Ćwik uzyskał 6 głosów, Kmita - 13. Reszta radnych oddała nieważny głos.