Dwie Parady Równości w Warszawie? Zaskakująca zmiana w fundacji
Warszawska Parada Równości to od lat wielkie święto tolerancji, otwartości i szacunku. Prezeską Fundacji Wolontariat Równości, która stoi za paradą, od kilku lat była Julia Maciocha. - W 2016 roku, kiedy poprzedni zarząd zrezygnował z robienia Parady Równości i kierowania fundacją, nikt nie chciał się nią zająć. Poszukiwania nowego prezesa czy prezeski trwały przez trzy miesiące. W pewnym momencie stanowisko zaproponowano mnie. Początkowo się nie zgodziłam. Miałam inne plany na życie - wspomina Maciocha. - Jednak ówczesny wolontariat Parady Równości przekonał mnie, żebym tę rolę objęła - dodaje.
Wolontariat to grupa licząca około trzydziestu osób. Julia podkreśla, że wolontariusze chcieli mieć realny wpływ na paradę i czuli, że z nią na czele fundacji będzie to możliwe. Przekonuje też, że tak właśnie się działo, a wszystkie decyzje w ostatnich latach były podejmowane wspólnie.
Ale teraz wszystko się zmienia
Kilka dni temu prezeska Fundacji Wolontariat Równości i członkinie wolontariatu usłyszały, że - zgodnie z wolą fundatorów - zarząd organizacji właśnie się zmienia. Maciocha dowiedziała się, że została usunięta ze stanowiska. Zastąpił ją Rafał Dembe, dyrektor do spraw strategii i wsparcia biznesu w jednym z banków, do tej pory niezwiązany z organizacją Parady Równości. Do nowego zarządu dołączył też Tomasz Bączkowski, który współorganizował wydarzenie w 2005 roku. Parada przeszła wówczas ulicami Warszawy, mimo zakazu wydanego przez prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego.
Jak mówią nam wolontariuszki Ala Herda i Jagna Chrulska, przygotowania do tegorocznej Parady Równości były już na zaawansowanym etapie. Trwały rozmowy z partnerami i ze sponsorami. Zmiana zarządu - ich zdaniem - to wszystko burzy.
Maciocha podkreśla, że ostatnie lata - gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość - to był bardzo trudny czas dla społeczności LGBT+. Nazywano ich "ideologią" czy "tęczową zarazą". Powstawały tzw. strefy wolne od ideologii LGBT. - Mimo tych przeciwności stworzyliśmy kolorowe, piękne wydarzenie. Mamy partnerów, sponsorów, przedstawiciele ambasad z różnych państw nie wstydzą się przychodzić na paradę i nas wspierać. Jest też mnóstwo osób publicznych, które otwarcie deklarują współpracę z nami - opowiada Julia.
Jak dodaje, ostatnie lata to także otwarcie wydarzenia na nowe środowiska, w tym choćby osoby z niepełnosprawnościami czy uchodźcy. - W ostatnim czasie fundatorzy "wycierają sobie usta" w swoich oświadczeniach właśnie osobami z niepełnosprawnościami, osobami uchodźczymi, prawami kobiet czy też osobami działającymi na rzecz klimatu, ale nikt nie wspomina, że w 2016 roku tych grup nie było w Paradzie Równości. To jest nasza wspólna praca na rzecz intersekcjonalności, na rzecz budowania czegoś większego, ponad podziałami - mówi Maciocha.
W jej opinii organizacja marszu teraz, gdy nie rządzi już PiS, nie będzie tak trudna jak w ostatnich latach. - Z całą pewnością będzie łatwo i przyjemnie, prawdopodobnie już niebawem pojawi się ustawa zakazująca mowy nienawiści na tle orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej. Teraz groźby śmierci, które co roku dostawałam, zaczną być traktowane poważnie, jak przestępstwa z nienawiści - dodaje Julia.
Wolontariuszki fundacji opowiadają nam, że spotkanie z nowym zarządem i odwołanie Julii było zaskakujące, a atmosfera na nim "dziwna". - Na dziś nie widzimy możliwości współpracy. Wszelki kontakt, jaki mamy, odbieramy jako rozkazy czy zakazy. To jakieś zawoalowane sugestie od Rafała, czyli nowego prezesa. Natomiast ze strony fundatorów nie mieliśmy żadnego kontaktu. Dlatego na razie mówimy tak: jeśli Parada Równości będzie dalej szła, a taki jest plan, to będzie szła bez współpracy z wolontariuszami Fundacji Wolontariat Równości - mówi w TOK FM Jagna Chrulska.
W podobnym tonie wypowiada się Ala Herda. - Było to bardzo oficjalne spotkanie. Miałyśmy poczucie, że osoby wolontariackie nie są traktowane jako osoby, tylko jako jakiś byt, któremu można wydawać rozkazy, a ten będzie ślepo robił to, co jest mu nakazane - mówi. - My zawsze wszystko robiłyśmy i robiliśmy kolektywnie. Widząc, w jaki sposób teraz komunikuje się z nami nowy zarząd, to bardzo mocno odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajone i przyzwyczajeni - dodaje Ala.
Oświadczenie nowego prezesa
Rafał Dembe, nowy prezes Wolontariatu Równości wydał oświadczenie. Podkreśla w nim, że 'Parada Równości to wyjątkowe święto różnorodności, ale też jedna z najważniejszych inicjatyw upominających się nie tylko o prawa społeczności LGBT+, ale o prawa człowieka w ogóle'.
'Powołanie na prezesa zarządu Fundacji Wolontariat Równości jest dla mnie wielkim zobowiązaniem i gwarantuję, że wieloletnie osiągnięcia tego ruchu traktuję z uznaniem i szacunkiem. Zamierzam kontynuować dotychczasową misję i wizję Parady Równości' - deklaruje. Wskazuje też, że 'chciałby to robić wspólnie z obecnym zespołem wolontariuszy, wolontariuszek i osób wolontariackich Parady Równości oraz wszystkimi osobami i podmiotami, którym bliskie są postulaty Parady Równości'.
Dembe zapowiada przywrócenie Komitetu Doradczego, czyli 'ciała zrzeszającego ludzi oraz instytucje podzielające postulaty Parady Równości, w tym m.in. organizacje pozarządowe, grupy aktywistyczne, partie polityczne, środowisko biznesowe i ambasady'.
'Rozwój programu wolontariatu, profesjonalizacja działań i szersza współpraca przy budowaniu imprez towarzyszących z organizacjami specjalizującymi się w zagadnieniach związanych z różnorodnością, prawami człowieka i zdrowiem psychicznym - to kierunki działań, które podejmiemy' - pisze nowy prezes.
- Na razie (...) nie widzimy pola do dogadania się w kwestii naszej komunikacji, a co dopiero mówić o tym, że mielibyśmy organizować wspólnie całe wydarzenie - mówi Ala.
Poszło o pieniądze?
Julia Maciocha i wolontariuszki twierdzą, że na spotkaniu z nowym zarządem nie padło uzasadnienie decyzji o odwołaniu dotychczasowej prezeski. Ich zdaniem, w całej sprawie może chodzić o pieniądze. - Sam prezes powiedział, że chce wykorzystać zasięgi Parady Równości, bo żaden inny event nie ma takich zasięgów (...). Inne słowa o tym, że ktoś chciałby na tym zarabiać, nie padły. Natomiast po wypowiedzi zarządu można było odczuć, że ich celem nie jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni dla ludzi ze społeczności LGBT+, tylko zapisanie się w historii Parady Równości. W naszej ocenie zupełnie różne wartości nam przyświecają - tłumaczy Ala Herda.
Julia Maciocha przekonuje, że wśród fundatorów jest osoba, która 'chce na Paradzie Równości zarabiać' i się z tym nie kryje. - Żąda opłaty licencyjnej za prawo do robienia Parady Równości czy za używanie nazwy Parada Równości. Od lat żądał najpierw 10, potem 5 procent przychodów Parady, które pojawiły się dopiero po tym, jak ja zaczęłam ją organizować. Ja się na to nie zgadzałam. To było podstawą konfliktu między mną a jednym z fundatorów. Parada Równości nie należy do nikogo, a próba monetyzacji tego ruchu jest nieetyczna - twierdzi Maciocha.
Nowy prezes przekonuje, że Paradę Równości zorganizuje w tym roku ponownie Fundacja Wolontariat Równości. 'Warto w pełni wykorzystać jej potencjał do wzmacniania głosu społeczności LGBQ+ i wszystkich grup mniejszościowych, które spotyka dyskryminacja. Zapraszamy do współpracy wszystkie osoby, organizacje i instytucje, dla których ważne są postulaty Parady Równości. Liczę na pozytywne wyniki rozmów z dotychczasowym zespołem wolontariackim' - pisze Rafał Dembe w oświadczeniu z 18 stycznia 2024 roku.
Społeczność LGBT walczy o zmianę prawa. W końcu jest realna szansa