Płoną lasy pod Warszawą. "Trwa dynamiczna walka". Co było przyczyną pożaru?
Groźny pożar pod Wołominem objął ok. 100 hektarów. Z powodu zagrożenia w czwartek wieczorem ewakuowano mieszkańców dwóch miejscowości - Ołdakowizny i Rządzy. To w sumie 42 osoby. - Przez całą noc strażacy walczyli, żeby ogień nie przedostawał się na kolejne obszary - powiedział TOK FM bryg. Marcin Kuźmiński, główny specjalista w Akademii Pożarniczej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak duży obszar objęty jest pożarem, który wybuchł w czwartek?
- Czy ogień zagraża okolicznym miejscowościom?
Pożar w powiecie wołomińskim (województwo mazowieckie) wybuchł w czwartek. To pożar wierzchołkowy, którego rozprzestrzenianiu sprzyja silny wiatr. Pożar objął ok. 100 hektarów. Z powodu zagrożenia w czwartek wieczorem zdecydowano o ewakuacji mieszkańców dwóch miejscowości - Ołdakowizny i Rządzy. To w sumie 42 osoby.
Jak poinformował będący na miejscu akcji bryg. Marcin Kuźmiński, strażacy przez całą noc walczyli o to, żeby ogień nie przedostawał się na kolejne obszary.
- W tym momencie skrzydła pożaru i front zostały podzielone na odcinki bojowe i będzie skupienie na tym, żeby granicę między strefami "zieloną" i "czarną" jak najbardziej zabezpieczyć przed rozwojem pożaru - mówił w rozmowie z TOK FM.
Pożar pod Warszawą. Co było powodem?
Były rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak powiedział w "Pierwszym Programie", że choć w Polsce mamy jeden z najlepszych w Europie systemów monitorowania lasów, to w tym roku doszło już do ponad 4 000 pożarów. - Statystycznie na 10 pożarów, do których dochodzi w polskich lasach, dziewięć powoduje człowiek. To najsłabsze ogniowo w systemie bezpieczeństwa - powiedział gość TOK FM.
Czy wiadomo, co jest powodem pożaru pod Wołominem, z którym walczą strażacy? - W tej chwili nikt - jak sądzę - nie podjąłby się dyskusji i mówienia, co może być przyczyną. Trwa dynamiczna walka z pożarem. W akcję zaangażowanych jest ponad 500 strażaków. W nocy na miejsce skierowano cztery specjalistyczne grupy, które są przygotowane do gaszenia pożarów w lesie bez użycia samochodów. To takie grupy w stylu amerykańskim. To strażacy z województw łódzkiego, wielkopolskiego, warmińsko-mazurskiego i lubelskiego - przekazał.
Strażacy z tego typu grup - jak wyjaśnił - wyposażeni są w podręczny sprzęt (m.in. hydronetki, topory, pompy). - Oni dogaszają zarzewia ognia, do których nie można dotrzeć samochodem. To szczególnie ważne, kiedy zmienia się pogoda - co zapowiedziane jest na dzisiaj. Podobna sytuacja była w Puszczy Solskiej: wystarczył powiew wiatru i ukryte zarzewia ponownie zaczęły powodować rozwój pożaru.
- Pożar wierzchołkowy przemieszcza się z prędkością dochodzącą do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Ogień potrafi być przerzucany na odległość nawet kilkudziesięciu metrów - wyjaśnił Paweł Frątczak.
Wielki pożar lasu w powiecie wołomińskim
Jak dodał rozmówca Wojciecha Muzala, w akcji pomagają dwa śmigłowce i cztery samoloty, co "jest ogromnym wsparciem".
Rzecznik prasowy mazowieckiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Łukasz Darmofalski w rozmowie z TOK FM poinformował, że w akcji gaszenia pożaru w powiecie wołomińskim biorą udział nie tylko strażacy, ale również żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.
Podkreślił, że "kluczowa dla trwającej akcji będzie pogoda".
Źródło: TOK FM