,
Obserwuj
Opolskie

Stolica Polskiej Piosenki wcale nie taka rozśpiewana. Zimą ciężko tu nawet odetchnąć

Kamil Kostka, MELORADIO
4 min. czytania
22.03.2024 10:28
Opole od lat stara się zyskać miano zielonego miasta, jednak wciąż zmaga się z problemami ekologicznymi. Stolica Polskiej Piosenki jest miastem rozśpiewanym wyłącznie na przełomie wiosny i lata. Zimą ciężko tu nawet nabrać głębszy oddech z powodu smogu. To jedno z głównych wyzwań przed lokalnymi włodarzami w nowej kadencji.
|
|
fot. Roman Rogalski / Agencja Wyborcza.pl

Liczba dni z przekroczeniami dopuszczalnych poziomów pyłu PM10 od dwóch lat mieści się w Opolu już w normach unijnych (maksymalnie 35 dni w roku), jednak nadal - gdy te przekroczenia się pojawiają - są ogromne. Tylko minionej zimy Opole dwukrotnie znalazło się w czołówce pięciu najbardziej zanieczyszczonych miast świata według mapy jakości powietrza Airly.

Opole. Niskie zainteresowanie wymianą kopciucha

- Gdy ten smog u nas powstaje, jest spowodowany: po pierwsze - napływem, po drugie - zmiennymi warunkami atmosferycznymi i po trzecie - niską emisją z budynków jednorodzinnych - mówi Marcin Węgrzyn z Wydziału Ochrony Środowiska opolskiego magistratu. Nawet na to ostatnie źródło opolscy samorządowcy nie mają już wpływu.

- Zauważyliśmy wzrost zainteresowania wymianą kopciucha na pompę ciepła, ale zmieniły się zasady rozliczania fotowoltaiki i osoby zainteresowane wystraszyły się wyższych rachunków. Poza tym w świecie informatycznym poszła plotka, że za chwilę Unia Europejska zakaże pieców gazowych. To mogły być powody spadku zainteresowania programem Czyste Powietrze - Oddech dla Opola - dodaje urzędnik.

Na program Czyste Powietrze - Oddech dla Opola ratusz przeznaczył w tym roku 2,5 miliona złotych. Na podstawie doświadczeń z poprzednich lat ta kwota wystarczy, żeby dofinansować wymiany kotłów dla wszystkich zainteresowanych. Rzadko udaje się w ciągu roku zachęcić więcej niż dwustu właścicieli budynków na wymianę źródła ciepła na ekologiczne z wykorzystaniem miejskiej dotacji.

Dlaczego Toruń jest jednym z najciekawszych miejsc przed wyborami samorządowymi?

Opole. Jak walczyć ze smogiem?

Według społeczników ze smogiem można walczyć w inny sposób. - To jest suma działań, które należy podjąć - mówi Krystyna Słodczyk z Opolskiego Alarmu Smogowego. - Po pierwsze - uregulować ruch w mieście, żeby nie wprowadzać zanieczyszczeń do centrum. Po drugie - zadbać o zrównoważony transport. Przecież autobusy nie mogą się zatrzymywać kilkaset metrów od szpitala wojewódzkiego, bo to zmusza pacjentów do przesiadki do samochodu - wylicza aktywistka.

W walce Opola ze smogiem punktem zapalnym może być planowana budowa spalarni odpadów. Kryjąca się pod nazwą Zielone Centrum Transformacji inwestycja jest oczkiem w głowie opolskiego ratusza na nadchodzące lata. Entuzjazmu w kwestii budowy takiego miejsca nie podzielają ekolodzy.

- Szczególnie współczuję Groszowicom [dzielnica Opola], bo nie ma takiej działalności, zwłaszcza typu spalarnia, która jest zeroemisyjna i nieszkodliwa. Tutaj funduje się mieszkańcom bardzo zanieczyszczonej dzielnicy kolejne źródło toksyn. Zamiast tego powinno się dopracować system odbioru odpadów posegregowanych, żeby szkodliwe frakcje nie wpadały do pojemników na śmieci zmieszane. Bardzo kuleje edukacja w zakresie produkcji i utylizacji śmieci - mówi dalej Krystyna Słodczyk.

- Gdyby się od takich rozwiązań odchodziło, to takich spalarni w Europie by ubywało, a nie przybywało - odbija piłeczkę Patryk Stasiak, prezes Zakładu Komunalnego w Opolu. - Dopóki w Europie nie potraktuje się na poważnie rozszerzonej odpowiedzialności producenckiej za typ opakowania, jakie on [producent] wytwarza, takie instalacje będą musiały powstawać. Odpowiadają one za tą część strumienia odpadów, które nie nadają się do recyklingu. Za to, co wpada do poszczególnych śmietników, odpowiadają też mieszkańcy - dodaje.

Energia pozyskana ze spalania odpadów w Zielonym Centrum Transformacji ma podgrzewać wodę, która trafi do opolskich kaloryferów. Ma być też wykorzystana do zasilenia elektrycznego całego Zakładu Komunalnego.

Mówi, że to najbardziej kobiece miasto w Polsce. Tu nawet 'biblioteka jest kobietą'

Czystość Odry i śnięte ryby

To jednak pieśń przyszłości. Problemem, z którym samorządowcy muszą się zmierzyć już teraz, jest czystość Odry. Kiedy dwa lata temu ryby masowo śnęły na rzece, politycy z Opolszczyzny nie martwili się niczym, bo na opolskie brzegi Odry nie wypłynęła brzuchem do góry ani jedna ryba. Tymczasem rok później okazało się, że ryby zaczęły masowo śnęć już na Kanale Gliwickim i Kędzierzyńskim.

Prawie pół tony śniętych ryb poderwało służby do działania. Ówczesny wojewoda opolski Sławomir Kłosowski (notabene zapalony wędkarz) podjął szereg działań, żeby zapobiec dalszemu śnięciu ryb. Służby wojewody zamontowały bioasekuratory ze słomy, a także rozwinęły siatkę przed wpływem do starorzecza Januszkowice, żeby ryby nie wpływały do zanieczyszczonych wód.

W marcu tego roku nowa wojewoda opolska Monika Jurek podjęła już dalsze działania profilaktyczne. Powołała zespół kryzysowy do spraw Odry z pełnomocnikiem Stanisławem Potońcem na czele i objęła rzekę całodobową obserwacją pod kątem zawartości toksyn i biologicznych zagrożeń.

- Jest kilka takich metod, które były stosowane w zeszłym roku, ale czekamy też na rekomendację ze strony Ministerstwa Środowiska. Czy na przykład rozkładanie siatki albo słoma jest sposobem, który pomoże w tych problemach? - zastanawia się wojewoda opolska Monika Jurek.

Wiesław Miś, prezes opolskiego okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego, przekonuje, że są jeszcze inne działania, które można podjąć. - Przede wszystkim kwestia systemowego oczyszczania ścieków, likwidacja dzikich spustów ścieków, a także wspieranie jednostek takich jak Społeczna Straż Rybacka - wylicza. - W razie wykrycia nieprawidłowości kary powinny być dotkliwe, łącznie z cofaniem uprawnień wodno-prawnych - dodaje Jakub Roszuk, prezes grupy rybackiej Opolszczyzna.

Opolski zespół kryzysowy do spraw rzeki Odry ma współpracować z bliźniaczą jednostką powołaną przez wojewodę dolnośląskiego. Spotkania dotyczące zanieczyszczeń rzeki mają się odbywać w każdy wtorek.