,
Obserwuj
Opolskie

Ewakuacja na Opolszczyźnie. Nie wszyscy słuchają zaleceń. "To nie jest mądre"

Koprz
2 min. czytania
14.09.2024 14:21
Władze gminy Głuchołazy ogłosiły ewakuację mieszkańców wsi Jarnołtówek i Pokrzywna, leżących w sąsiedztwie Złotego Potoku - poinformował burmistrz gminy Głuchołazy Paweł Szymkowicz.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Od kilkunastu godzin na południu województwa opolskiego pogarsza się sytuacja powodziowa. W Głuchołazach i Morowie (powiat nyski) ewakuowano część mieszkańców z zagrożonych zalaniem domostw. Ewakuacji części mieszkańców nie wyklucza wójt gminy Branice, przez którą przepływa rzeka Opawa.

Zbiornik w Jarnołtówku jest już niemal pełny, a z powodu ciągłego napływu wody nie wyklucza się, że konieczne będzie zwiększenie zrzutu wody. Dlatego burmistrz Głuchołaz Paweł Szymkowicz ogłosił ewakuację mieszkańców Jarnołtówka i pobliskiej Pokrzywnej.

- Z rozmów ze strażakami OSP, którzy od kilkudziesięciu godzin pracują w Jarnołtówku, wiem, że ewakuacją jest zainteresowane kilkanaście osób, głównie osób starszych i samotnych. Jeżeli jednak będzie taka potrzeba, mamy w schronisku w Pokrzywnej przygotowane miejsca schronienia na 50 osób. Jeżeli chętnych będzie więcej, zostaną ulokowani w Głuchołazach - powiedział PAP Szymkowicz.

'Tylko to nas ratuje'. Burmistrz Kłodzka zdradza, jak miasto przygotowuje się na nadejście wielkiej fali

Do Jarnołtówka i Pokrzywnej po chętnych do ewakuacji gmina wysłała busa, który zabierze ewakuowanych do miejsca schronienia. - Ze względu na ukształtowanie terenu jazda autobusem po Jarnołtówku może być utrudniona. Jednak jeżeli taka potrzeba będzie, nasz bus będzie kursował tak długo, aż zbierze wszystkich potrzebujących pomocy - zadeklarował burmistrz.

Mieszkańcy odmawiali ewakuacji. "To nie jest mądre"

Wcześniej "Gazeta Wyborcza" opisywała, że w Jarnołtówku zarządzono ewakuację z domów położonych najbliżej rzeki. Nie wszyscy jednak chcieli opuścić swoje domy. Strażacy mieli kręcić głowami, bo nie rozumieli takiego zachowania.

- To nie jest mądre czekać na rozwój sytuacji, bo może być jeszcze gorzej. W niektórych miejscach woda już podmywa ogrodzenia i zacina deszcz. Po co ryzykować życie? - mówili dziennikarzowi "GW".