100, 200 a może 350. Nikt nie wie, ile niedźwiedzi żyje w Bieszczadach. Szykuje się wielkie liczenie
Rozbieżności są ogromne - według jednych szacunków w Bieszczadach żyje około 100 niedźwiedzi, według innych nawet 350. To różnica, która ma realne znaczenie - nie tylko dla naukowców, ale też dla mieszkańców regionu i decydentów. W przyszłym roku ma się to zmienić. GDOŚ planuje dokładną inwentaryzację tych zwierząt, opartą na badaniach genetycznych.
Dziś liczba niedźwiedzi w Bieszczadach to w dużej mierze szacunki. To z kolei - jak uważa biolog Robert Gatzka ze Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny - może powodować problem i prowadzić do błędów, w tym podwójnego liczenia tych samych osobników. - Z punktu widzenia naukowego jest oczywiście świetnie. Im więcej mamy danych, tym jest dla nas lepiej - mówi w rozmowie z TOK FM.
Jak podkreśla, dokładne dane są kluczowe nie tylko dla nauki, ale też dla ochrony przyrody i podejmowania decyzji administracyjnych. - To jest ważne, żeby mieć argument, ile jest tych osobników - dodaje.
Niedźwiedzie nie znają granic
Eksperci zwracają uwagę, że niedźwiedzie w Bieszczadach nie stanowią odrębnej, zamkniętej populacji. - To nie jest populacja bieszczadzka czy polska, ale karpacka - podkreśla Gatzka.
To oznacza, że zwierzęta mogą przemieszczać się między krajami, a nawet pokonywać setki kilometrów. Świetnym przykładem jest tzw. "miś Olaf", którego losy śledzono w Europie Środkowej.
Zwierzę wędrowało między Tatrami, a Bieszczadami przez Słowację i Ukrainę, pokazując, że granice administracyjne nie mają dla dużych drapieżników większego znaczenia. Takie przypadki są jednym z argumentów za tym, by populację analizować szerzej – w skali całych Karpat, a nie jednego kraju.
DNA zamiast domysłów
Planowana inwentaryzacja ma ruszyć w 2027 roku i opierać się na analizie materiału genetycznego – przede wszystkim włosów i odchodów. Dzięki temu możliwe będzie zidentyfikowanie konkretnych osobników i uniknięcie błędów typowych dla tradycyjnych metod.
Badania mają być częścią szerszego projektu obejmującego również inne duże drapieżniki. - Projekt dotyczy trzech dużych drapieżników – niedźwiedzia, wilka oraz rysia - zapowiada Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Piotr Otawski.
Jak dodaje, celem jest nie tylko ustalenie liczebności, ale też zbadanie zmian w czasie. - To też powinno dać szansę na odpowiedzi w zakresie tego, jak duża jest ta populacja i jaka jest dynamika wzrostu - mówi.
Program ochrony niedźwiedzia
Sama inwentaryzacja to tylko jeden z elementów większego planu. Uruchomiony w zeszłym miesiącu, czteroletni program ochrony niedźwiedzia brunatnego ma być kompleksowym narzędziem zarządzania populacją tego gatunku w Polsce.
Zakłada on m.in.:
- regularny monitoring liczebności i migracji zwierząt,
- wykorzystanie badań genetycznych jako standardu,
- działania ograniczające kontakt niedźwiedzi z ludźmi – np. zabezpieczanie odpadów czy edukację mieszkańców,
- szybkie reagowanie na sytuacje konfliktowe, np. pojawianie się zwierząt w pobliżu zabudowań.
Program ma więc pogodzić dwie rzeczy: ochronę gatunku i bezpieczeństwo ludzi. To szczególnie ważne w regionach takich jak Bieszczady, gdzie niedźwiedzie coraz częściej pojawiają się w pobliżu domów.
Dokładna liczba niedźwiedzi ma znaczenie także w debacie publicznej. W ostatnich latach rośnie liczba doniesień o spotkaniach z tymi zwierzętami, co budzi niepokój części mieszkańców. Jednocześnie dane o liczebności bywają wykorzystywane w sporach – także politycznych. Dlatego właśnie dokładne liczenie ma uporządkować dyskusję.
Bo dopiero gdy wiadomo, ile naprawdę jest niedźwiedzi, można sensownie odpowiedzieć na pytanie: czy jest ich za dużo.
Źródło: TOK FM