Niedźwiedzie kontra ludzie. Nowy program ma zapobiec groźnym spotkaniom
Ponad 16 milionów złotych trafi na czteroletni program ochrony niedźwiedzia brunatnego i poprawy bezpieczeństwa mieszkańców w południowej Polsce. Projekt obejmie województwa podkarpackie i małopolskie, a jego głównym celem jest ograniczenie niebezpiecznych sytuacji na styku człowieka i dzikiej przyrody.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są trzy główne filary programu na rzecz bezpieczeństwa w Bieszczadach?
- Czym zajmuje się specjalna grupa interwencyjna, powołana w ramach programu?
- Jakie są szacunkowe dane dotyczące populacji niedźwiedzi w Polsce?
Program jest pierwszą systemową próbą odpowiedzi na rosnącą liczbę incydentów z udziałem niedźwiedzi w Bieszczadach, które na wiosnę - z roku na rok - coraz częściej podchodzą do zabudowań w poszukiwaniu łatwego pożywienia. Zwierzęta przyciągają niezabezpieczone śmietniki i kompostowniki, a filmiki z niedźwiedziami spacerującymi po drogach nie są już zaskakujące.
Na początku marca w Kalnicy w gminie Cisna doszło do groźnego zdarzenia. 53-letni mężczyzna został zaatakowany przez niedźwiedzia zaledwie 300 metrów od domu. Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska podkreśliła, że konieczne jest działanie systemowe. - Głównym celem programu jest zwiększenie bezpieczeństwa ludzi i zwierząt we wzajemnych relacjach, czasami konfliktowych - powiedziała podczas podpisania umowy.
Trzy filary: prewencja, interwencja i edukacja
Program opiera się na trzech głównych filarach:
- zapobieganiu konfliktom,
- szybkiej reakcji w sytuacjach zagrożenia,
- edukacji mieszkańców.
Jednym z kluczowych działań będzie ograniczenie dostępu niedźwiedzi do łatwego pokarmu. W tym celu do gmin trafi około 1,5 tysiąca specjalnych kontenerów na odpady. - Niedźwiedź szuka łatwego pożywienia. Z jednej strony chcemy odtworzyć bazę pokarmową w górach, sadząc rodzime gatunki drzew i krzewów owocowych, a z drugiej zamknąć mu dostęp do śmietników - wyjaśniła minister.
Specjalna grupa interwencyjna
Kluczowym elementem projektu będzie powołanie profesjonalnej, około 20-osobowej, grupy interwencyjnej. Jej zadaniem ma być reagowanie na zgłoszenia o pojawieniu się niedźwiedzi w pobliżu domów. Zespół ma działać całodobowo i będzie miał bazy w Cisnej oraz Polańczyku.
Specjaliści mają łapać zwierzęta, usypiać je i zakładać im obroże telemetryczne. - Pozwoli to nam śledzić ich ruchy i płoszyć je tak, by nie wchodziły do terenów zabudowanych. Przez płoszenie, a nie zabijanie, chcemy zabezpieczać zdrowie i życie ludzi - podkreśliła Hennig-Kloska.
Obecnie w Bieszczadach zaobrożowanych jest kilka niedźwiedzi, a grupa osobników regularnie zbliżających się do gospodarstw szacowana jest na kilkanaście sztuk.
Jednym z problemów jest skuteczność odstraszania zwierząt. Obecnie dozwolone jest użycie jedynie broni typu paintball, co - zdaniem resortu - nie zawsze przynosi efekty. - Procedujemy w Sejmie projekt, który pozwoli grupie interwencyjnej używać broni gładkolufowej do płoszenia. To mocniejszy i skuteczniejszy środek - zapowiedziała minister.
Ile jest niedźwiedzi? Nie wiadomo
Wciąż nie ma jednoznacznych danych dotyczących liczebności niedźwiedzi w regionie. Według GUS w Polsce żyje około 400 osobników, z czego większość na Podkarpaciu. Z kolei naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody szacują populację na około 250.
- Dane są rozbieżne i niewykluczone, że konieczna będzie nowa inwentaryzacja - przyznała Hennig-Kloska. Takie działania są już planowane. Jak zapowiedział Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Piotr Otawski, od 2027 roku ruszy projekt dokładnego liczenia populacji niedźwiedzi, ale także wilków i rysi. - Pozwoli to precyzyjnie odpowiedzieć na pytania o wielkość populacji oraz dynamikę jej wzrostu - zaznaczył.
Samorządy: To dopiero pierwszy krok
Program obejmie m.in. południowe powiaty Podkarpacia, a także tereny w Małopolsce. Samorządowcy podkreślają, że to długo wyczekiwane działania. - To pierwszy krok, na który czekały Bieszczady i mieszkańcy gmin borykających się z tym problemem od kilku lat - skomentował wójt gminy Cisna Dariusz Wethacz. Jak dodał, kluczowe będzie dokładne poznanie skali zjawiska. - Nie znając problemu, nie można mówić o jego rozwiązaniu - podkreślił.
Program zakłada również stworzenie platformy informatycznej, która połączy dane z fotopułapek, obroży telemetrycznych i zgłoszeń mieszkańców. Ma to usprawnić reakcję służb i lepiej monitorować zagrożenia.
Obecnie trwa już przetarg na sprzęt dla grupy interwencyjnej oraz rekrutacja jej członków. Jak zapowiadają urzędnicy, zespół ma rozpocząć pełne działania w najbliższych miesiącach. Czteroletni projekt ma nie tylko ograniczyć konflikty, ale też - jak podkreślają jego autorzy - uniknąć najbardziej radykalnych rozwiązań, takich jak odstrzał zwierząt.
Źródło: TOK FM