Tomasz M. skazany na dożywocie za zabójstwo 11-latka. Jest wyrok w głośnej sprawie
Do zbrodni doszło w maju 2021 roku. Tomasz M. porwał Sebastiana z placu zabaw w Katowicach, przewiózł do Sosnowca i zamordował. Do wytypowania sprawcy doszło m.in. dzięki analizie zapisu kamer monitoringu z okolicznych sklepów, banków i stacji benzynowych, na których widać było samochód M.
Mężczyzna odpowiadał za siedem przestępstw, w tym za wykorzystywanie seksualne dwójki innych dzieci. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Waldemar Łubniewski - pytany po ogłoszeniu wyroku, czy śledczy są zadowoleni z rozstrzygnięcia - powiedział dziennikarzom, że trudno mówić o zadowoleniu, w sytuacji, kiedy nie żyje 11-letnie dziecko. - Natomiast, rzeczywiście możemy się cieszyć, że zebraliśmy materiał dowodowy, który dał podstawy sądowi do skazania oskarżonego za wszystkie siedem zarzucanych mu czynów - wskazał.
Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Niejawne było również uzasadnienie wyroku. Dziennikarze i publiczność - po wysłuchaniu sentencji orzeczenia - musieli opuścić salę rozpraw. Tomasz M., który przebywa w areszcie, nie stawił się w środę w sądzie. Będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie z więzienia najwcześniej po 30 latach odbywania kary.
Przyznał się do uprowadzenia i zabójstwa
Po kilkutygodniowej obserwacji psychiatrycznej Tomasza M. specjaliści uznali, że mężczyzna był poczytalny w momencie popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Mógł więc odpowiadać karnie za swoje czyny. Śledczy nie ujawnili natomiast treści opinii sporządzonej przez biegłych seksuologów. W trakcie badania zabezpieczonych dysków komputerów oskarżonego biegły znalazł pornografię dziecięcą - ponad 200 zdjęć - oraz nielegalne oprogramowanie komputerowe.
Tomasz M. z Sosnowca przyznał się do uprowadzenia i zabicia 11-letniego Sebastiana. Co ważne, także wcześniej - w 2008 roku - porwał innego 10-latka w Siemianowicach Śląskich. Miał go zabrać sprzed sklepu, przetrzymywać przez jeden dzień i robić mu nagie zdjęcia, po czym wypuścić. Między innymi za uprowadzenie i posiadanie treści pornograficznych z udziałem małoletnich sąd wymierzył mu karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu.
- Jak wynika z dokumentacji, biegły sądowy orzekł, że nie stwierdzono wtedy u ówczesnego oskarżonego cech dewiacji - mówi TOK FM Mariusz Witkowski, prezes Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich. Sędzia poinformował również, że nie zostało wtedy sporządzone pisemne uzasadnienie wyroku, nikt też nie wysłał skazanego na resocjalizację.
Tomasz M. w 2018 roku rozwiódł się z żoną. Od tamtej pory miał zakaz zbliżania się do rodziny w związku ze znęcaniem się.