Łódź: Nie ma dnia bez dopalaczy. Rekordzistka: 11 opakowań
Rekordzistka? 30-letnia kobieta, która miała przy sobie aż jedenaście opakowań po dopalaczach. - Trafiła do nas w bardzo ciężkim stanie - mówi dr Szymon Bernas z łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy. - Gdy doszła do siebie, odesłaliśmy ją na oddział psychiatryczny, miała skutki uboczne długotrwałego zażywania dopalaczy - omamy słuchowe i wzrokowe.
Na oddział trafiają też kulturyści, którzy biorą dopalacze oprócz sterydów. Miewają często hipertermię (stan podwyższonej temperatury ciała). - To była jedna z głównych przyczyn śmierci co najmniej jednego pacjenta na naszym oddziale - przyznaje dr Bernas. Całkowity skład dopalaczy nie jest znany. Mogą one zawierać nawet 500 związków - pochodnych substancji psychoaktywnych. Wypity alkohol potęguje jeszcze ich działanie.
Sanepid nałożył tylko dwie kary
- Zanim rząd zamknął sklepy z dopalaczami, na łódzki oddział toksykologiczny tygodniowo trafiało kilkudziesięciu zatrutych nimi pacjentów. Teraz liczba ta zmniejszyła się do około dziesięciu pacjentów tygodniowo.
- Nie oszukujmy się, nikt nie wierzył, że problem dopalaczy całkowicie zniknie - nie owija w bawełnę Joanna Kącka z łódzkiej policji. - Sfera ta przeniosła się do podziemia, oferowane są produkty na czarnym rynku, w większości w internecie na zagranicznych serwerach. A to uniemożliwia zamknięcie takiego sklepu - dodaje rzeczniczka komendy miejskiej.
Choinka zapachowa
Dopalacze starają się wyłapywać i rekwirować celnicy oraz policjanci w porozumieniu z sanepidem. Nielegalne przesyłki trafiają do odbiorców w paczkach, przesyłkach kurierskich. Czasem sprzedawane są nawet w sklepach z upominkami lub gadżetami (ostatnie przypadki w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim i Pabianicach). Nielegalny towar jest zakamuflowany i sprzedawany na przykład jako choinka zapachowa. Zdarza się, że właściciele sklepów nie wiedzą nic o tym, że sprzedawcy na własną rękę wprowadzają taki towar do obrotu. Sprzedają go "spod lady".
Dopalacze to narkotyki
W tym roku organy inspekcji sanitarnej przeprowadziły 460 kontroli. W dziewięciu przypadkach wydano decyzję o zatrzymaniu oraz wycofaniu z obrotu produktu, co do którego zachodziło podejrzenie, że stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia. Wymierzono tylko dwie kary: w Łodzi i Poznaniu na łączną kwotę 50 tysięcy złotych.
- Można postawić znak równości między pojęciem 'nowe narkotyki', czyli dopalacze, a 'klasyczne' narkotyki - mówi Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - W przypadku znalezienia substancji zakazanej prawnie sprawę przejmuje policja - dodaje.
Nieznana substancja psychotropowa
- Pacjent, który trafia na oddział toksykologiczny, woli powiedzieć, że wziął dopalacz (samo posiadanie nie jest karalne w odróżnieniu od 'zwykłych' narkotyków), stąd wzrost zatruć 'nieznaną substancją psychotropową') - twierdzi Bondar. Z oddziałami toksykologicznymi współpracuje policja. - Z relacji pacjentów najczęściej wynika, że towar kupiony został w internecie albo od nieznajomego. Z oczywistych względów takie osoby nie są zainteresowane ujawnieniem źródła pochodzenia dopalacza - mówi Kącka.
Pod koniec listopada 2010 roku weszła w życie nowela ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która zakazuje produkcji i wprowadzania do obrotu produktów, które mogą być używane jako środki odurzające lub substancje psychotropowe, czyli np. dopalacze.
W październiku 2010 roku sanepid w asyście policji zamknął ponad 1300 sklepów z dopalaczami. Za wytwarzanie i wprowadzenie do obrotu tzw. środków zastępczych grozi kara od 10 tysięcy do miliona złotych.