,
Obserwuj
Polska

Co jest w pamiętnikach z życia w czasie pandemii? "Przebija się poczucie osamotnienia"

3 min. czytania
30.08.2020 11:17
Życie codzienne w czasach koronawirusa - to tytuł pamiętników, które nadeszły na konkurs ogłoszony przez Szkołę Główną Handlową i Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Chodziło o opisanie tego, jak przeżywaliśmy okres zamknięcia, co wtedy robiliśmy, z czym mieliśmy problem. Powstało blisko pół tysiąca emocjonalnych, ludzkich opowieści.
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Pamiętniki z okresu lockdown'u, pisane od marca, to m.in. historie o zdalnej pracy i zdalnej szkole. O problemach, które były z tym związane, czyli np. niedziałającym internecie czy zrywaniu połączenia w trakcie pracy czy lekcji online. Jeśli chodzi o zdalną szkołę, w jednym z pamiętników pojawia się m.in. myśl, że zdalne lekcje powinny się zaczynać najwcześniej o godz. 10. - Brak przymusu szkolnego powoduje, że poranne godziny rozpoczęcia zajęć, na przykład godzina 8.00, są trochę stracone. Bo części uczniów, choćby z liceów, na tych zajęciach nie było - mówi prof. Paweł Kubicki ze Szkoły Głównej Handlowej, jeden z pomysłodawców konkursu.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Z pamiętników przebija coś jeszcze - przed pandemią wielu z nas mogło marzyć o dłuższych wakacjach i wolnym czasie dla siebie. - A tu czas zatrzymał się za bardzo. Pisała o tym pani z branży artystycznej. W związku z pandemią, wszystkie aktywności jej się przerwały - mówi profesor.

"Siadam przed ekranem, wcześniej się perfumuję. Tak mi lepiej"

Jeśli chodzi o pracę, pojawiają się pamiętniki przedsiębiorców, którzy ją stracili lub bali się, że tak się stanie. Są też opisy życia codziennego nauczycielek i innych osób, pracujących przed ekranem monitora. "Siadam przed komputerem karnie o wyznaczonych godzinach. Nawet zakładam rajstopy i spódnicę. Maluję się, nakładam biżuterię i perfumuję czym wzbudzam lekką sensację w domu, ale co ja poradzę że tak mi lepiej" - jeden z cytatów.

"I tak oto po 30 latach życia, 3 miesiącach w strachu i lęku i 3 tygodniach od złożenia wniosku dostaję po raz pierwszy państwową pomocną dłoń. Dłoń w postaci dodatku, dodatku na...przeżycie" - to fragment innego z pamiętników,

Z pamiętników wynika, że szukaliśmy sposobów na zabicie czasu. Dość powszechne było wspólne pieczenie chleba czy przygotowywanie posiłków, z zaangażowaniem niemal całej rodziny. Część osób opisuje, jak spędzała czas "wisząc" na telefonie. "Maraton dzwonienia rozpoczyna się o godzinie dziewiątej, kończy gdzieś o dwudziestej". Od rana do wieczora, w ramach walki z samotnością, rozmawiano przez telefon z mamą, babcią, przyjaciółką, teściową, wujkiem czy znajomym.

Jak zachowywały się dzieci?

"Dzieci bawią się w przedszkolu w korona-berka, który polega na tym, że zamiast klepnąć złapaną osobę, trzeba na nią nakaszleć" - pisze jedna z mam.

"Ta postać przewija się w jego zabawach, rysunkach i opowieściach. Koronawirus goni i ucieka.  Koronawirus straszy. Koronawirus zaatakował muchy w muchowym świecie, ale wygonił go ich prezydent. X ustawia auta tak, by zachowały dystans społeczny" - opisuje w swoim pamiętniku inny z rodziców.

Część pamiętników przysłali na konkurs seniorzy

"Koleżanka seniorka napisała, że jest przygnębiona, bo nie weszła do kościoła, ale znalazła sposób na chandrę: włączyła muzykę i tańczyła. Poleca. Ja jej poleciłam leżenie pod pierzyną. Też działa" - to jeden z wpisów.

Duża część opowieści odnosi się do Kościoła jako wspólnoty. Z pamiętników przebija obraz, że wielu osobom tego brakowało. Można było oglądać mszę w telewizji czy słuchać w radiu, ale niektórzy nie wiedzieli, jak się przy tym zachować. "Postanawiamy oglądać mszę transmitowaną z Częstochowy. Biały obrus, świeca. Siedzimy, wstajemy, modlimy się. Pies patrzy na nas jak na idiotów. Niby z jakiej racji siedzimy bez słowa co jakiś czas równocześnie podnosząc się z foteli i kanapy?" - to cytat z jednego z pamiętników. W innym: "Moja matka dała się przekonać i wysłuchałyśmy mszy transmitowanej w telewizji. Nawet śpiewała i przyklękała, czyli da się zrobić".

"Razem pijemy kawę. Razem?"

Poczucie osamotnienia to jedna z emocji, która się przebija. "Decydujemy się na odwiedzimy u babci. Siadamy na ogrodzie i trzymamy dystans, babci już było potrzebne. Powiedziała, że nawet ryzykując zachorowanie woli się z nami zobaczyć niż siedzieć kolejny miesiąc patrząc się w okno" - pisze jedna z autorek.

"Pod wieczór zdzwaniamy się z moimi przyjaciółkami. Jak miło zobaczyć się niemal na żywo. (...) Pokazujemy sobie kubki z kawą, z których „razem” pijemy kawę. Pokazujemy. To jakaś paranoja" - brzmi inny z wpisów.

Wszystkie pamiętniki, które wpłynęły na konkurs, zostaną do połowy września przeczytane przez jury. Nagrody za najlepsze z nich wyniosą nawet pięć tysięcy zł. Przewidziane są też wyróżnienia po tysiąc zł każde. Nagrody zapewne są ważne, ale ważniejsze jest coś jeszcze - pamiętniki będą czytane przez przyszłe pokolenia. Część z nich na pewno zostanie wydana.