Premier zapowiedział, że w tym roku nagród w budżetówce nie będzie, a część wojewodów już je wypłaciła
Pytania w sprawie nagród wysłaliśmy do wszystkich urzędów wojewódzkich w Polsce. Odpowiedziało kilku wojewodów - na resztę informacji czekamy.
W województwie świętokrzyskim nagrody wypłacono 430 pracownikom - w kwotach od 500 do 7500 tysiąca złotych. Wydano na nie ponad 700 tysięcy. Jak przekazała nam Ewa Nowak, zastępca dyrektora Biura Wojewody, 'możliwość wypłaty nagród wynikała z oszczędności powstałych na funduszu wynagrodzeń spowodowanych usprawiedliwionymi nieobecnościami pracowników'.
W Rzeszowie też nagrody specjalne były, ale łącznie jedynie na kwotę 10 tysięcy zł. Wypłacone w drugiej połowie listopada. 'Były to środki przeznaczone dla osób, których zakres wykonywanych obowiązków służbowych w czasie trwającej pandemii został istotnie zwiększony' - informuje Michał Mielniczuk, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego. Nagrody dostało 16 pracowników w kwotach od 285 zł do 2 695 zł brutto.
Z kolei w Białymstoku też wypłaty były w listopadzie - dla wszystkich pracowników. Średnia wartość nagród wyniosła 1200 zł. - Zgodnie z „Polityką wynagradzania i nagradzania pracowników Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku” co do zasady przyznawane są nagrody okresowe / kwartalne dla wszystkich pracowników - przekazał TOK FM Jarosław Średnicki, dyrektor generalny Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego.
W Lublinie - pracownicy też widzieli w wewnętrznym systemie płacowym, kto ile dostanie. - Wszyscy się cieszyli, że przed świętami będzie jakiś dodatkowy zastrzyk gotówki. My naprawdę zarabiamy niewiele. Ludzie siedzą tu za grosze i to z dużą wiedzą i doświadczeniem. Dlatego czekaliśmy na te nagrody wiedząc, że w innych urzędach wojewódzkich je wypłacono - mówi nam jeden z pracowników.
Ostatecznie informacja z wewnętrznego systemu Urzędu Wojewódzkiego zniknęła. Z rozmowy z szefową urzędowej Solidarności, Elżbietą Kurzępą wynika, że rzeczywiście pojawił się problem z wypłatą, w związku z zapowiedzią zamrożenia płac w budżetówce. - Ale rozmowy z pracodawcą wciąż trwają. Jesteśmy w fazie negocjacji. Wciąż liczymy, że nagrody jednak będą. Jeśli nie, to będzie to duży cios dla pracowników, teraz przed Bożym Narodzeniem. A jesteśmy jedną z najbardziej niedofinansowanych grup zawodowych - mówi Elżbieta Kurzępa. Pytaliśmy wojewodę co z nagrodami - na razie odpowiedzi brak. Przeciętne zarobki w urzędzie to 2500-3000 zł brutto.
- Na propagandową telewizję wydają miliardy, a nam obcinają te 600 czy 1000 zł nagrody. To strasznie niesprawiedliwe - mówi nam jeszcze jeden z urzędników z Lublina.
Kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki poinformował, że do końca roku pracownicy urzędów i ministerstw nie dostaną nagród i premii. Rząd postanowił wydać te pieniądze na walkę z epidemią, w tym na szczepionki przeciw Covid-19 i na pomoc przedsiębiorcom.
Decyzja premiera już wywołała skrajne emocje
Protestują m.in. związkowcy służb mundurowych. Protestuje również Inspekcja Sanitarna. Dotarliśmy do pisma, wysłanego przez Sekcję Krajową Pracowników Stacji Sanitarno- Epidemiologicznych NSZZ „Solidarność” do Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Wypłaty zwiększonej premii dla pracowników „Sanepidu” na koniec roku powstają z oszczędności na zwolnieniach czy sprawowaniu opiekę nad dziećmi. Decyzją premiera, wszystkie te środki w sferze budżetowej zostały właśnie zablokowane i zamiast do pracowników, mają zostać przeznaczone na zakup szczepionek i pomoc przedsiębiorcom. Rozumiemy walkę z koronawirusem, ale czy w tym przypadku dotyczy to również pracowników Państwowej Inspekcji Sanitarnej, którzy pracując za koleżanki i kolegów przebywających na zwolnieniach czy świadczeniach na dzieci mają nie otrzymać zwiększonych premii i być przez to ukarani? - pyta w piśmie Dorota Walczak, przewodnicząca Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno- Epidemiologicznych NSZZ „Solidarność”.
Związkowcy z sanepidu piszą również, że w związku z walką z pandemią koronawirusa znaleźli się na pierwszej linii frontu. Nie rozumieją, dlaczego mieliby w związku z tym nie dostać premii czy nagród. "Mało, że wysłuchujemy niezadowolonych petentów, pracodawców nakazujących pracę w nadgodzinach, gróźb zwolnienia jeśli nie wykonamy zadań, ciągłych sprawozdań na czas, obsługi interesantów jak w urzędzie, krytyki społeczeństwa i pracodawców i wyżej postawionych urzędników z ministerstw i GIS (...) to jeszcze pozbawia się nas, pracowników na pierwszej linii walki z Covid, jedynej formy podziękowania i docenienia zabierając oszczędności ze zwolnień, które są przeznaczone na wypłacenie premii na koniec roku dla pracowników" - czytamy w liście związkowców. I piszą, że nie zgadzają się na takie decyzje.