Adwokat Juszczyszna w liście do KE pomylił rzeczników dyscyplinarnych. Radzik się obraził i podał go do sądu
Kilka tygodni temu profesor Michał Romanowski wystosował list do do wiceszefowej Komisji Europejskiej Very Jourovej. Poprosił w nim Jourovą o większe zaangażowanie w walkę o praworządność i wolne sądy w Polsce. W swoim liście profesor pisał też o sytuacji sędziego Pawła Juszczyszyna (którego jest pełnomocnikiem-red.) i o tym, że rzecznik dyscyplinarny dla sędziów zażądał akt sprawy z sądu w Bydgoszczy. To sąd, który w ramach zabezpieczenia nakazał natychmiastowe przywrócenie sędziego Juszczyszyna do pracy.
Mecenas w swoim obszernym liście, z bogatą argumentacją prawną - wskazując na zażądanie akt - napisał omyłkowo, że wystąpił o nie rzecznik Przemysław Radzik, tymczasem był to wniosek drugiego z rzeczników dyscyplinarnych - Michała Lasoty. I to uraziło Radzika do tego stopnia, że zdecydował się na wystosowanie prywatnego aktu oskarżenia przeciwko Romanowskiemu.
W tle jest art. 212 Kodeksu karnego, czyli rzekome zniesławienie. "Stojąc na stanowisku, że kłamliwa informacja tej treści (...) uznana być musi za środek realizacji zamiaru poniżenia mnie w opinii publicznej, narusza moje dobre osobiste, a także nie licuje z godnością zawodów adwokata i nauczyciela akademickiego oświadczam, że skorzystam z przysługujących mi środków prawnych przeciwko Michałowi Romanowskiemu" - napisał Radzik w swoim oświadczeniu. Jego pełnomocnikiem jest adwokat Bartosz Lewandowski (kojarzony m.in. z 'Ordo Iuris').
Romanowski chce sprawy w sądzie
Mecenas Michał Romanowski przygotował odpowiedź. Dowodzi w niej, że mimo iż w jego ocenie sprawa powinna być skierowana na posiedzenie w celu umorzenia "z powodu oczywistego braku faktycznych podstaw oskarżenia" - nie wystąpi o to. Pełna treść wystąpienia jest tutaj .
"Uważam, że sąd orzekający w niniejszej sprawie powinien rozstrzygnąć o mojej winie lub braku winy na jawnej dla publiczności i mediów rozprawie. Wszak natura i skutki rozstrzygnięcia w sprawie złożonego przeciwko mnie prywatnego aktu oskarżenia powoduje, że będzie ono miało fundamentalne znaczenie dla ochrony interesu publicznego, a więc dla ochrony wolności słowa i wolności do ochrony przed represją partii rządzącej wobec wolnych i niezawisłych sędziów, a także prawa do krytyki działań funkcjonariuszy publicznych" - pisze do sądu adwokat Michał Romanowski, profesor prawa na Uniwersytecie Warszawskim.
"Niech proces w mojej sprawie pokaże, czy w Polsce XXI wieku, będącej - formalnie - demokratycznym państwem prawa, członkiem Unii Europejskiej i NATO, zobowiązanej do respektowania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które ignoruje Prezydent RP, Premier RP, tzw. Prezes Trybunału Konstytucyjnego i neo Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, prawo umarło czy nadal żyje. Przed takim wyborem staje skład orzekający w niniejszej sprawie, i tak wyrok w niniejszej sprawie oceni historia" - napisał mecenas Michał Romanowski.
Posłuchaj podcastu!