"Prezesi Ochódzcy zaludniają polską administrację publiczną". Jak dzisiejsza władza czerpie z Barei
42 lata temu miała miejsce premiera kultowego filmu "Miś" w reżyserii Stanisława Barei. Choć powstał w PRL-u, to cytaty cały czas doskonale pasują do naszej rzeczywistości. Wystarczy przypomnieć choćby: "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?", "Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział", "To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom!".
'Patriotyczne Ławeczki' jak z 'Misia' Barei. 'Mają nam zastąpić przyzwoite ceny w sklepach'
Skąd ta aktualność? - Bareja miał doskonałe ucho do Polek i Polaków, do tego co mówią. Mam wrażenie, że bardzo dobrze rozgryzł polską duszę - mówił w "Poranku Radia TOK FM" prof. Mikołaj Cześnik. Socjolog i politolog związany z Uniwersytetem SWPS i Fundacją Batorego nie ma wątpliwości, że pod rządami PiS bareizmów jest bardzo dużo, bo dużo jest u obecnej władzy przesady i puszenia się. - To musi drażnić. Nie mam wątpliwości, że dziś Bareja na część absurdów państwa Prawa i Sprawiedliwości też by tak reagował - ocenił.
Rozmówca Karoliny Lewickiej przypomniał w tym kontekście choćby sytuację z czasów, kiedy Jarosław Zieliński był wiceszefem MSWiA. Jak w Suwałkach "policjanci pieczołowicie cięli papierki po to, żeby je rozrzucić ze śmigłowca nad ministrem Zielińskim". - Centralny Port Komunikacyjny na obecnym etapie realizacji wydaje się dobrym materiałem dla Barei - dodał.
Pretekstu do parafrazy z "Misia" dostarczył niektórym także słynny przekop Mierzei Wiślanej. Były premier Marek Belka napisał - w dniu otwarcia jednej ze sztandarowych inwestycji PiS-u: "To jest kanał na skalę ich możliwości. Oni tym kanałem otwierają oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówią, to nasze, przez nas wykopane i to nie jest nasze ostatnie słowo!".
"Mierni, bierni, ale wierni"
Zdaniem prof. Cześnika bardziej jednak niż przesada i nieudane inwestycje nadaje się do obśmiania "ludzka małość". - Jej niestety w ogóle w polityce widzimy całkiem sporo, a w okresie ostatnich ośmiu lat jest jej więcej - wskazał. I jako przykład podał klucz doboru kadr przez PiS. - To, co mówi Radosław Fogiel (były rzecznik PiS - red.) o tym, że muszą powoływać na różne stanowiska ważne w państwie niespecjalistów, bo specjaliści nie chcą realizować ich programu. W związku z tym powołuje się pociotków i różnych innych krewnych i znajomych królika. To jest żywcem jak z Barei wzięte - podkreślił.
- I tacy prezesi Ochódzcy zaludniają dzisiaj, mam nadzieję, że nie w stu procentach, ale jednak w jakiejś znacznej części, polską administrację publiczną. I władza się z tym nie kryje. To jest znowu wzięte jak z Barei, jak dyrektor Krzakoski (z innego filmu Barei - "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz") czy prezes Ryszard Ochódzki właśnie, którzy byli mierni, bierni, ale wierni. Realizowali linię partii i nie podnosili za wysoko głowy - podsumował prof. Cześnik w rozmowie z Karoliną Lewicką.