Przejrzał plan Stanowskiego na Kanał Zero. "To forpoczta nowej prawicy"
Kanał Zero, który ruszył na YouTubie z początkiem lutego okazał się dużym sukcesem. Nowy, internetowy projekt Krzysztofa Stanowskiego zamieszał na polskim rynku medialnym. Rzucił wyzwanie zarówno telewizji stacjonarnej, jak i tworzonym z rozmachem w ostatnich latach przedsięwzięciom multimedialnym.
Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego, w rozmowie z tokfm.pl nie miał wątpliwości, że jest to projekt z założenia przygotowany dla elektoratu PiS. - To wejście w lukę po utracie przez prawicę mediów. Kanał Zero ma zapewnić docieranie Prawa i Sprawiedliwości tam, gdzie stracili TVP - tłumaczył.
Kanał Zero Stanowskiego. Na początek wywiad służebny
Deklaracje o bezstronności Krzysztofa Stanowskiego, Oczkoś z pełnym przekonaniem odrzucił. - Liczą się czyny, a nie deklaracje. Kanał Zero zaś zaczął od bardzo ciekawego zestawu gości. Wizyta u prezydenta na otwarcie była wywiadem kolanowym, wręcz służebnym - ocenił rozmówca tokfm.pl. Jego zdaniem premierowa rozmowa z Andrzejem Dudą oraz dobór późniejszych gości (min. Samuel Pereira i Przemysław Czarnek - red.) „od razu pokazują przechył na prawą stronę". - Widać, że jest to przemyślane, zaplanowane i dobrze opłacone - stwierdził z przekonaniem.
Holland rozczarowana ruchami rządu Tuska. 'Jest mi smutno'
Zdaniem eksperta sukces Kanału Zero to dowód na zróżnicowanie widzów prawicowych. - TV Republika zaspokaja widzów, którzy reagują na poziomie emocjonalnym. Pozostają ci, którzy nie są wyznawcami PiS-u, ale też nie przepadają za bieżącą koalicją wyborczą - mówił Oczkoś. Kim są odbiorcy Kanały Zero? - To nie jest produkt dla młodych ludzi, raczej dla tych w średnim wieku 35-55 lat - wskazuje. I dodaje, że jak widać we wskazanym przedziale „był spory obszar do wzięcia".
- Na PiS głosowało około 34%, czyli realnie za chwilę 18-20%. I oni nie znikną - przekonywał Oczkoś. Co więcej, powstało wśród nich zapotrzebowanie na nowe medium trafiające do inteligentniejszego widza prawicowego. I odpowiedzią jest właśnie Kanał Zero, nazywany przez Oczkosia „forpocztą nowej prawicy".
Nowy sondaż i szokujący wynik Konfederacji. 'Pierwsza złamała tabu'
Stanowski i Kanał Zero. Kilka kwiatków do kożucha
Sukcesu kanału rozmówca tokfm.pl upatruje w dobrym timingu. Właśnie wtedy, gdy startował Kanał Zero, prawicowy widz szukał dla siebie nowego miejsca. I łatwo je odnalazł.
- Ekipa to ludzie związani z prawicą i kilka kwiatków do kożucha - ocenił Oczkoś, analizując skład redakcji i obecność w niej Tomasza Raczka czy Marcina Mellera. Ten drugi próbuje w Kanale Zero sprzedać po raz kolejny formułę luźnych rozmów z ekspertami pod marką „śniadanie mistrzów". Wcześniej przez lata prowadził je w TVN24, ale stacja zrezygnowała z programu w 2022 r. Zeszłoroczna próba odtworzenia formuły na własną rękę na prywatnym kanale YouTube nie zyskała popularności. - Czasem w grę wchodzi też wykorzystywanie urażonych ambicji. Meller pół życia spędził w TVN, czy „Playboyu" - ekspert był przekonany, że tu chodzi o pragnienie powrotu do pierwszej ligi osób opiniotwórczych.
- Im bardziej Stanowski zaprzecza odchyłowi w prawo, tym bardziej go widać. Jak wiadomo, tylko zdementowane informacje są prawdziwe - ironizował rozmówca tokfm.pl.
Jego zdaniem przyszłość Kanału Zero, który pozycjonuje się między prawem a środkiem, jest otwarta. Projekt Stanowskiego ma spory potencjał i wiele wyjaśni się w najbliższych miesiącach. - Jeśli jakkolwiek uda mu się wpłynąć na wynik zbliżających się wyborów, to tym bardziej się utrzyma i znajdzie dalsze finansowanie - spuentował.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>