,
Obserwuj
Polska

Wycięli setki tysięcy drzew na brzegu Bugu. "To się ociera o sabotaż"

oprac. AS tokfm.pl, Kamil Śmiałkowski
2 min. czytania
11.12.2024 09:32
"Setki tysięcy drzew poszły pod topór na granicznym z Białorusią odcinku Bugu" - ustaliło OKO.press. Dewastacja tłumaczona jest realizacją planów rządu. Chodzi o uszczelnienie granicy. Jak ocenił w TOK FM Adam Wajrak, mamy do czynienia z "kompletnym absurdem".
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

"Setki tysięcy drzew poszły pod topór na całym granicznym z Białorusią odcinku Bugu. Ma to zapobiec przedostawaniu się migrantów do Polski przez rzekę. Tyle że to nie jest łatwa droga i migranci wybierają zwykle inne szlaki" - poinformował portal OKO.press. Masowa wycinka ma doprowadzić do tego, że przy granicy z Białorusią stanie 1 800 słupów kamerowych, 4500 kamer, 200 km kabli zasilających i tyle samo transmisyjnych.

Jak komentował w TOK FM Adam Wajrak, mamy do czynienia z "kompletnym absurdem". - Nie wierzę, że elektroniki nie da się umieścić w sposób delikatny, przyjazny przyrodzie. Szczególnie nad rzeką, gdzie nie ma żadnych przeszkód obserwacyjnych. Kamery powinny być skierowane na rzekę i na białoruską stronę, na to, co się tam dzieje - ocenił rozmówca Adama Ozgi.

Zdewastowany brzeg Bugu. Wajrak mówi o sabotażu

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" nie ma wątpliwości, że koszty przyrodnicze tego, co się wydarzyło nad Bugiem, są olbrzymie. - Zdewastowano 170 km brzegu unikalnej rzeki, bo to nie jest tylko wycięcie drzew, ale też budowa jakichś dziwacznych dróg - podkreślił. Według Wajraka inwestycja nie została przemyślana. - To też są olbrzymie koszty dla bezpieczeństwa kraju, ponieważ teraz mając po drugiej stronie rzeki otwarcie wrogie państwo, nasze służby są jak na widelcu. Po prostu są na otwartym terenie - argumentował.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gość "TOK 360" uważa, że pozbawiony drzew wysoki polski brzeg Bugu "po prostu zacznie się osuwać". - Straż Graniczna powinna to doskonale wiedzieć. Bo kiedy stawiała tzw. concertinę (zaporę w postaci drutu żyletkowego, którą postawiono na granicy z Białorusią - red.), to wiele odcinków zostało pociągniętych do wody. Więc zupełnie nie rozumiem stawiania instalacji nad samym brzegiem - stwierdził, tłumacząc, że wygląda to tak, jakby ktoś nie rozumiał "na czym polega dzika rzeka". - To się ociera o jakiś sabotaż. Trudno uwierzyć, że ktokolwiek z sensem jest w stanie coś takiego wymyślić - mówił Wajrak.

Niszczenie przyrody w imię bezpieczeństwa. Dewastacja nad Bugiem

To, co dzieje się nad Bugiem ma służyć - wedle rządzących - zwiększeniu bezpieczeństwa. - Jeżeli rządzący mają taką narrację, że jak coś się wrzuci do szufladki "obronność" czy też "bezpieczeństwo państwa", to można robić, co się chce, to takie są tego efekty - uważa dziennikarz "GW".

Rząd porywa się na 'niemożliwe'. 'Udało się w Anglii, uda się też w Polsce'

Wajrak podkreślił, że trudno mu było uwierzyć w informacje, jakie docierały do niego na temat tego, co dzieje się nad Bugiem. Dlatego też - jak ocenił - tak późno sprawa została ujawniona.