,
Obserwuj
Wielkopolskie

Lwy i tygrysy uciekły przed rosyjskimi czołgami. Zwierzęta spod Kijowa są już w poznańskim zoo

Tokfm.pl
2 min. czytania
04.03.2022 16:43

Po kilku dobach ciężkiej przeprawy sześć lwów, sześć tygrysów, dwa karakale i jeden likaon dotarły z azylu w Ukrainie do poznańskiego ZOO. Po drodze musiały omijać czołgi, kilka razy zawracać, a nawet szukać nowego kierowcy. Teraz - w Wielkopolsce - odpoczną, a potem pojadą dalej na Zachód.

|
|
fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Ta opowieść zaczyna się niedaleko Kijowa, w małej miejscowości Czubińskie. To tam od lat działa azyl dla zwierząt prowadzony przez Natalię Popową. Ratuje zwierzęta, które znudziły się nieodpowiedzialnym właścicielom. Co ważne - nie chodzi o kocich czy psich milusińskich, lecz o tygrysy, lwy czy duże kopytne. Wojna sprawiła, że zwierzęta - zwłaszcza drapieżniki - znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Na co dzień muszą bowiem jeść mięso, a jego zdobycie stało się teraz niemal niemożliwe. Na pomoc zwierzakom z azylu postanowili ruszyć pracownicy z poznańskiego ZOO kierowanego przez Ewę Zgrabczyńską.

Czołgi przeciw lwom

Oczekując na zwierzęta przy polsko-ukraińskiej granicy, członkowie załogi zoo przechodzili przez emocjonalny rollercoaster. Najpierw otrzymali radosną informację, że drapieżniki są już w drodze. Niestety, szybko pojawił się następny, mniej wesoły, komunikaty o tym, że ciężarówka utknęła, bo na drodze spotkała rosyjskie czołgi. A żeby tego było mało, jadący z nimi kierowca uciekł.

- Natalia natychmiast ruszyła na pomoc i dotarła do opuszczonego samochodu. Sama spędziła w nim noc, po cichu dzwoniąc do nas i… żegnając się właściwie. Nie wiedziała, czy wyjdzie z tego żywa - opowiada rzeczniczka poznańskiego zoo Małgorzata Chodyła.

Kiedy wydawało się, że nie ma ratunku, na miejscu pojawiły się uzbrojone w karabiny Ukrainki, broniące swoich domów znajdujących się w pobliżu. Pomogły zorganizować ekipę, która podjęła się próby przetransportowania niełatwego ładunku do granicy.

Dwie doby podróży

Droga nie była prosta. Jeden z mężczyzn kierował ciężarówką, a dwaj jego przyjaciele konwojowali ją w innym samochodzie. Musieli zawracać, unikać starcia z czołgami i nadrabiać drogi, omijając znajdujący się pod ostrzałem Żytomierz. Zapewne nigdy nie zapomną tej podróży.

Wreszcie jednak, po kilku dobach, dojechali do granicy. Natomiast stamtąd sześć lwów, sześć tygrysów, dwa karakale i jeden likaon bezpiecznie dotarły do poznańskiego ZOO. Ruszą stąd dalej, do azylu w Belgii.

To nie koniec pomagania

W piątek w mediach społecznościowych poznańskiego zoo pojawiła się informacja, że załoga próbuje ocalić jeszcze inne zwierzęta - tym razem z Odessy. Są to dwa lwy, które już jadą do granicy.

"Z ogromną radością informuję też, że Zastępca Prezydenta Miasta Poznania wyraził zgodę, by tygrysie brzdące zostały z nami na dłużej, a dzieci Ukrainy mogły odwiedzać swoje zwierzęta w zoo" - czytamy na profilu placówki.