Barokowy pałac spłonął pod Poznaniem. "Za miesiąc właściciele mieli się wprowadzić"
- Wciąż nie wiadomo, co było przyczyną pożaru - mówi ogniomistrz Marcin Tecław z poznańskiej straży pożarnej. Jak dodaje, ogień całkowicie strawił dach dworu. - Strażacy uratowali przed pożarem strop budynku, ale zalane zostały niższe kondygnacje zabytkowego gmachu - precyzuje.
Dla niektórych strażaków akcja w Konarzewie miała też wymiar osobisty. - Mieszkam trzy kilometry stąd. Widziałem, jak ten pałac się zmienia. Nowy był dach, elewacje, wyposażenie. Właściciele zadbali nawet o ogrody i drogi dojazdowe. To dla nich dramat - mówi nam Jacek Czarnecki z OSP Palędzie.
Wiadomo, że w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Zniszczone zostały jednak historyczne polichromie. Na miejscu, jeszcze w nocy, straty oceniał powiatowy konserwator zabytków Wiesław Biegański.
- Oceną stanu technicznego zajmie się jutro [środa] Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. On będzie oceniał zakres strat budowlanych. Byłem przed chwilą w środku i oglądałem wnętrza pod kątem tego, co mamy tam zabytkowego i co uległo uszkodzeniu - mówił około północy Biegański.
- Widać, że woda już przeciekła przez pierwsze piętro i doszła do parteru. Przelała się schodami i przeciekła przez polichromie z XVIII wieku. Myślę, że jeżeli chodzi o dobra kultury materialnej, to straty będą poważne - ocenił powiatowy konserwator zabytków.
XVII-wieczny budynek był wielokrotnie przebudowywany i często zmieniał właścicieli. W 2015 roku od Skarbu Państwa odzyskała go rodzina Czartoryskich, potem został sprzedany. Nowy właściciel rozpoczął remont, który był już na ukończeniu. W przyszłym miesiącu rodzina miała się tu wprowadzić.