Fotoradar rekordzista w Poznaniu. Robił średnio trzy zdjęcia na godzinę
Urządzenie na Głogowskiej w Poznaniu zaczęło rejestrować przekroczenia pod koniec czerwca. Radar uchwycił na zdjęciu rekordzistę, który 7 lipca pędził o 87 kilometrów na godzinę za szybko, czyli 137 kilometrów na godzinę na ograniczeniu do 'pięćdziesiątki'. Kierowca otrzymał najwyższy z możliwych mandatów, czyli 2,5 tys. złotych.
Większość przekroczeń, które zarejestrowano na Głogowskiej, nie przekracza jednak 20 kilometrów na godzinę. Warto dodać, że nowy fotoradar pojawił się w szczególnym miejscu. Niedaleko znajduje się zjazd z autostrady, a kierowcy jadący z trasy szybkiego ruchu często 'zapominali', że są już w mieście, gdzie dozwolona prędkość jest o wiele niższa.
Główny Inspektorat Transportu Drogowego wskazał, że radar z Głogowskiej tylko w lipcu wychwycił niemal 2300 kierowców, którzy przekroczyli prędkość. Zdaniem mundurowych liczba przekroczeń w tym miejscu spadnie, kiedy kierowcy przyzwyczają się do obecności urządzenia.
Monika Niźniak z GITD wskazuje, że tam, gdzie są radary, liczba ofiar spadła o 97 procent. - Czasem dopiero po kilku tygodniach od uruchomienia w danym miejscu radaru kierowcy reagują na jego widok. Z naszych badań wynika, że po tym okresie, w którym notowanych jest najwięcej naruszeń, ich liczba mocno spada, a na danym odcinku drogi spada też liczba wypadków i niebezpiecznych sytuacji - wyjaśnia Niżniak.
Groźny wypadek w Poznaniu. Samochód wjechał do przejścia podziemnego
Kierowcy w swoich opiniach są, jak zwykle, podzieleni. Pan Michał na co dzień porusza się po Poznaniu autem i jego zdaniem stacjonarne radary poza obszarem swojego 'zasięgu' działania wcale nie wpływają na zachowania kierowców. - Uważam, że bardziej skuteczne są kontrole prędkości prowadzone przez policję z 'suszarką' - twierdzi.
Inną opinię ma pani Jagoda. - Stacjonarne fotoradary pełnią funkcje prewencyjne w małych miasteczkach i na drogach poza miastami. Ich skuteczność w miastach, moim zdaniem, stoi pod znakiem zapytania - dodaje.
'Kluczowa edukacja'
Nadmierna prędkość i wymuszanie pierwszeństwa to od lat najczęstsze przyczyny wypadków na polskich drogach - nie tylko w czasie wakacji. - Wciąż kluczowa jest edukacja kierowców, aby po prostu zdawali sobie sprawę, jakie zagrożenie niesie przekraczanie prędkości nawet o kilkanaście kilometrów na godzinę - mówi nadkomisarz Maciej Święcichowski z wielkopolskiej policji.
Od 24 czerwca do końca lipca fotoradary oraz odcinkowe pomiary prędkości zarejestrowały ponad 122 tysięcy naruszeń związanych z przekroczeniem dozwolonej prędkości na polskich drogach.