advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Wielkopolskie

"Oduczy się pan dzwonić". Co spotkało mężczyznę, gdy zgłosił niebezpieczną sytuację na drodze?

4 min. czytania
21.05.2024 07:30
Jeśli dzwonisz na numer 112, by wezwać pomoc, pamiętaj, by pozostać na miejscu zdarzenia. Słuchacz TOK FM, który zgłosił niebezpieczną sytuację na drodze szybkiego ruchu, nie został na miejscu. Potem, gdy nie chciał wrócić na miejsce zdarzenia, usłyszał, że policja zostanie o tym poinformowana. - Zaczął mi grozić paragrafami. Rzucił również takie zdanie: "Oduczy się pan dzwonić" - mówi pan Maciej.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Maciej Sopyło na co dzień jest szkoleniowcem, między innymi trenerem komunikacji i praw człowieka. Na początku kwietnia wracał z Głogowa, jechał drogą ekspresową S5, był na wysokości Leszna w Wielkopolsce. - Zobaczyłem tira z naczepą, stojącego na pasie zieleni, między jezdniami w obu kierunkach. Tir stał tak, że z jednej strony - tak pomyślałem - kierowca mógł tak zaparkować, z różnych przyczyn, ale przyszło mi też do głowy, że mogło coś się stać. Może zjechał, zasłabł, źle się poczuł, nie widziałem żadnej osoby poszkodowanej, ale postanowiłem zadzwonić na numer alarmowy - opowiada.

W trakcie jazdy - rozmawiając przez zestaw głośnomówiący - zadzwonił na numer 112. Opowiedział, co widział, wskazał miejsce. - Mam taki odruch w sobie, że gdy widzę coś niepokojącego, to dzwonię na 112. Jechałem szybko, lewym pasem, drogą szybkiego ruchu, więc zanim zebrałem myśli, byłem już w sporej odległości od tego miejsca - dodaje gość TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>


Niespełna 10 minut później odebrał telefon, z poznańskim numerem kierunkowym. Dzwonił dyspozytor pogotowia ratunkowego. - Zapytał mnie jeszcze raz o tę sytuację, ale też o to, dlaczego się nie zatrzymałem. Wyjaśniłem, że byłem na trasie szybkiego ruchu i uznałem, że byłoby to po prostu niebezpieczne. Na co pan zapytał, czy mogę zawrócić. Odpowiedziałem, że nie, bo jestem już daleko od tego miejsca. Nie wyobrażałem sobie też, że miałbym wrócić, stanąć po drugiej stronie ekspresówki, przebiec przez drogę i pas zieleni, by zobaczyć, co się stało - opowiada Maciej.

Nasz rozmówca usłyszał wtedy od dyspozytora, że w tej sytuacji przekaże policji notatkę, że kierowca odmówił wykonania polecenia dyspozytora. - Zaczął mi grozić paragrafami związanymi z nieudzieleniem pomocy. Rzucił również takie zdanie: 'Oduczy się pan dzwonić'. Było to dla mnie absurdalne i szokujące, bo nawet w czasie szkoleń, które prowadzę, mówię ich uczestnikom, by reagowali, by dzwonili, wzywali pomoc - podkreśla.

112. Jakie są zasady?

Jak mówi nam Zbigniew Wawrzyńczak, szef Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie, jeśli dzwonimy pod numer 112, powinniśmy poczekać w miejscu, w którym mogło się coś niepokojącego wydarzyć. Jak tłumaczy, mamy obowiązek udzielenia pomocy. - Dlatego powinniśmy sprawdzić, czy ktoś takiej pomocy nie potrzebuje. Dotyczy to również dróg ekspresowych. Osoba, która dzwoni, jest proszona o pozostanie na miejscu, ewentualnie o udzielenie pomocy. Jeśli jest taka potrzeba, dyspozytor pokieruje, co mamy robić - mówi.

Mężczyzna blokował numer alarmowy, bo...ukąsił go kleszcz. Teraz musi zapłacić sporą kwotę

Jak dodaje, trzeba pamiętać, że dzwoniąc pod numer 112, dyspozytor wysyła na miejsce straż pożarną, pogotowie i policję, a może się okazać, że nie były potrzebne żadne służby. - To ważne, by dokładnie przekazać, co się wydarzyło. Dlatego też dyspozytor bardzo szczegółowo pyta nas, co się stało. Bo jeśli ktoś przekazuje nam, że mogło się coś wydarzyć, to my zawsze wychodzimy do tego poważnie. Wysyłamy wtedy pogotowie czy strażaków, a w tym czasie ktoś inny może potrzebować pomocy. Dlatego jest to tak ważne, że jeśli widzisz wypadek, zdarzenie albo człowieka leżącego przy drodze, zatrzymaj się i poczekaj. Zostań na miejscu, bo to ułatwi nam działanie - dodaje Zbigniew Wawrzyńczak.

Jak mówi, "wszyscy myślą, że spełniają obywatelski obowiązek", informując służby o podejrzeniu wypadku, niebezpiecznego zdarzenia. - I oczywiście: dzwońmy, zgłaszajmy. To niezwykle ważne, ale pójdźmy troszkę dalej. Miejmy też świadomość, że oprócz poinformowania służb, sami możemy podjąć próbę uratowania kogoś, komu być może coś się stało - podkreśla.

Lekarz 'siedzi' po donosie kolegi. Prokuratura Krajowa zabrała głos

Jak informować o wypadku, gdy dzwonisz pod numer 112?

Przepisy prawa regulują obowiązek udzielania pierwszej pomocy przez każdego z obywateli. Chodzi o art. 162 Kodeksu karnego, który mówi: "Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Możemy zaprzestać wykonywania czynności związanych z udzielaniem pierwszej pomocy w sytuacji, gdy poszkodowany odzyska przytomność, przyjedzie pogotowie ratunkowe albo wtedy, gdy opadniemy z sił – w ówczas najlepiej poprosić kogoś o zmianę.

Zbigniew Wawrzyńczak podkreśla, że sytuacja, w jakiej znalazł się słuchacz TOK FM, nie powinna być odebrana jako fałszywe zawiadomienie, bo intencje dzwoniącego były ewidentnie właściwe.

Dlaczego zatem został nastraszony skierowaniem wniosku o ukaranie? - Każdy dyspozytor to też człowiek, może mieć gorszy dzień, choć oczywiście, nie powinien. Ale bywa tak, że po kilku fałszywych zgłoszeniach, po telefonach obelżywych czy zniesławiających, reakcja może być różna - tłumaczy nasz rozmówca. I apeluje, żeby nie zrażać się, tylko dzwonić i informować o niebezpiecznych zdarzeniach. Bo każdy telefon może uratować życie.

Ukrainki ujawniają dwa oblicza Polaków. 'Nogi się pode mną ugięły i nie mogłam wstać'

Nasz rozmówca przyznaje, że zdarzają się skargi na zachowanie i działanie dyspozytorów. ale większość okazuje się niezasadna, Pan Maciej nie wyklucza, że też taką skargę złoży.

Znasz podobną historię? Podziel się nią z nami - napisz na adres problem@tok.fm