Kamienica w ogniu, Ranni strażacy. Tragiczna noc w Poznaniu
Do zdarzenia doszło koło godz. 1 w nocy z soboty na niedzielę 25 sierpnia br. Mieszkańcy dzielnicy Jeżyce w Poznaniu podają, że dwa duże wybuchy poczuli nawet kilkaset metrów dalej w okolicy ulic Kraszewskiego, Sienkiewicza i Szamarzewskiego.
Wszystkie z nich są aktualnie wyłączone z ruchu na czas działań. W akcji pożarniczej uczestniczy co najmniej 10 zastępów straży pożarnej. Na miejscu pracują liczne służby m.in. 14 zastępów straży pożarnej, pogotowie i policja. Pożar rozprzestrzenił się na kolejną kamienicę.
Pan Paweł, który mieszka naprzeciwko twierdzi, że ok. godz, 0:30 włączyły się czujki dymu z zsypu węgielnego w piwnicy. - Jestem sporym facetem, a jak stałem w oknie do podmuch mnie zwalił z nóg w mieszkaniu. Czekam teraz na karetkę, bo wszystkie są zajęte - twierdzi.
Wielki pożar na Jeżycach. Wybuchła butla z gazem
Pani Marzena twierdzi, że widziała jak kawałki pokruszonych dachówek uderzają w jej szyby. Na sąsiadującej ulicy podstawiono autobus dla lokalnych mieszkańców.
W okolicy kręci się sporo roztrzęsionych ludzi. Są to Ukraińcy, którzy mieszkają w okolicznych mieszkaniach, ale ze względów bezpieczeństwa zostali ewakuowani. Zdarzeniu towarzyszy sporo gapiów, którzy utrudniają pracę służbom ratowniczym.
Ze wstępnych informacji wynika, że krótko przed północą wielkopolska straż otrzymała zgłoszenie dotyczące pożaru w piwnicy budynku wielorodzinnego przy ulicy Kraszewskiego. Podczas przeszukiwania piwnicy w celu odnalezienia źródła ognia doszło do wybuchu butli z gazem, w wyniku której poszkodowanych zostało pięciu strażaków. Dwóch z nich, rannych karetkami zawieziono do szpitala.
- Trwają działania ratowniczo-gaśnicze, bo cały budynek objęty jest pożarem. Z tych pięciu poszkodowanych strażaków. Czterech wyszło o własnych siłach. Jednego nadal poszukujemy. Dwóch z nich zostało przetransportowanych do szpitala z obrażeniami - powiedziała brygadierka Lucyna Rudzińska z wielkopolskiej straży pożarnej w rozmowie z 'Głosem Wielkopolskim'. Z czasem okazało się, że poszkodowanych strażaków jest więcej.
Ulice wokół Kraszewskiego pozostają nieprzejezdne. Na miejscu działa żandarmeria wojskowa, która ma w pobliżu swoją siedzibę. Koło godz. 3 w nocy ogień został opanowany.