Nowe informacje o pożarze w Poznaniu. "Nie mamy pewności, że wybuch nastąpił w piwnicy"
Śledczy próbują ustalić przyczynę pożaru, który wybuchł w nocy z soboty na niedzielę w kamienicy przy Kraszewskiego w Poznaniu. - Zasadnicze czynności procesowe się rozpoczęły wczoraj [w niedzielę - red.]. Uczestniczył w nich prokurator. Przesłuchani zostali świadkowie. Odbyły się również oględziny zwłok, w obecności biegłego - medyka sądowego - powiedział na konferencji rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak.
W poniedziałek natomiast, jak dodał, odbywa się sekcja zwłok dwóch strażaków, którzy zginęli w tym pożarze. - W sprawie jest powołany biegły w dziedzinie pożarnictwa. Jego opinia będzie kluczowa w zakresie ustalenia przyczyny pożaru, jego przebiegu i przede wszystkim tego, jakie było źródła ognia - mówił dziennikarzom Wawrzyniak.
Dopytywany, czy śledczy stawiają już jakieś pierwsze hipotezy albo czy w grę wchodzą wątki kryminalne, rzecznik odparł, że żadnych hipotez na razie nie ma. - Nie ma też żadnych wykładników, żebyśmy mogli mówić o wątkach kryminalnych - uzupełnił prokurator. - Poczekajmy na ustalenia biegłego - podał.
Prokurator zapewnił, że śledczy "próbują wszystkich działań, żeby wyjaśnić, co mogło się stać i co mogło być przyczyną zdarzenia". Kluczowe, jak mówił, jest działanie biegłego. To z kolei zależy od działań nadzoru budowlanego i jego decyzji.
'Taką informację dostałem od chłopaków'. Co z rannymi strażakami w Poznaniu?
Wybuch kamienicy w Poznaniu. Co było przyczyną?
Zastępca wielkopolskiego komendanta wojewódzkiego PSP zapytany o to, czy na 100 proc. miejscem wybuchu była piwnica, odparł, że nie ma takiej pewności. Nie ma też pewności, gdzie on nastąpił. Jednocześnie zaznaczył, że siła wybuchu była duża. - Dopiero oględziny to zweryfikują - powiedział st. bryg. Tomasz Wiśniewski.
Dodał, że trudno też określić, kiedy zakończy się dogaszanie obiektu i ile mogą potrwać oględziny miejsca zdarzenia. - Budynek i miejsce zdarzenia jest bardzo specyficzne i odbiega od pewnych standardów, które w kryminalistyce przyjęto stosować. Mamy katastrofę budowalną (...). Czasami bywa, że czynności mogą być prowadzone kilka dni. Jeżeli czynności oględzinowe mają być prowadzone w tym samym momencie rozbiórkowym, to proszę brać pod uwagę, że może to trwać nawet miesiąc - zaznaczył.
Nauczyciele religii są 'popychadłami' Kościoła? 'Bez żalu poddałam przyczółek wiary'
Zwrócił uwagę, że czynności rozbiórkowe - zgodnie z prawem budowlanym - muszą zostać podjęte w trybie katastrofy budowlanej, co pozwoli na uproszczenie procedur nadzorowi budowlanemu i "bardzo szybkie wszczęcie czynności rozbiórkowych".
Przekazał, że wewnątrz budynku runęły stropy, co może prowadzić do niebezpieczeństwa dla osób postronnych.
- Mamy do czynienia ze starą konstrukcją kamienic, gdzie występują stropy o konstrukcjach drewnianych, na belkach, które są wypełnione gliną, często tam jest jeszcze materiał izolacyjny w postaci słomy. W związku z powyższym w tej chwili ściany zewnętrzne niczym nie są związane. Może dojść do tragedii, dlatego ta ulica jest wyłączona z użytkowania - powiedział.
Tragiczny pożar w Poznaniu. W jakim stanie są strażacy?
Pytany o stan zdrowia poparzonych strażaków zaznaczył, że poparzenia są dość poważne i głównie dotyczą twarzy. - Musiały nastąpić nacięcia ciała, żeby ograniczyć możliwość kurczenia się skóry po oparzeniach. Jest to dość poważne - mówił.
Na miejscu zdarzenia cały czas pracują też policjanci. W poniedziałek skanują cały budynek kamienicy skanerem 3D. - Dodatkowo jest wykonywana dokumentacja fotograficzna za pomocą drona - poinformował nadkom. Maciej Święcichowski z biura prasowego wielkopolskiej policji.
Dodał, że grupa dochodzeniowo-śledcza kontynuuje także przesłuchania świadków zdarzenia. - Nie pojawiły się do tej pory żadne informacje sugerujące, że w kamienicy mógł być ktoś dodatkowy, o kim nie wiemy - podkreślił.
Do pożaru i wybuchu w kamienicy przy ul. Kraszewskiego w Poznaniu doszło w nocy z soboty na niedzielę. W akcji zginęło dwóch strażaków w wieku 33 i 34 lata. Poszkodowanych zostało 11 strażaków i 3 osoby cywilne. Jak przekazało MSWiA, stan tych osób nie zagraża ich życiu. Jedna osoba cywilna jest w stanie ciężkim, ale niezagrażającym życiu.
Źródła: PAP/własne