,
Obserwuj
Wielkopolskie

Czy izolowanie dziecka od ojca jest przemocą? Precedensowa sprawa w Poznaniu

4 min. czytania
15.06.2025 09:00
W tysiącach spraw rodzinnych w całej Polsce matki - po rozstaniu - nie zgadzają się na kontakty ojca z dzieckiem czy z dziećmi. Czasami cel jest jeden - "ukaranie" mężczyzny i pokazanie mu, że to kobieta postawi na swoim. Ale w bardzo wielu historiach stoi za tym coś więcej.
|
|
fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Sąd I instancji skazał kobietę za 'przemoc wobec dziecka', która miała polegać na izolowaniu syna od ojca;
  • Sąd Okręgowy w Poznaniu, jako II instancja, prawomocnie uniewinnił matkę od stawianych jej zarzutów. Wskazał przy tym, że orzeczenie skazujące było rażąco niesprawiedliwe;
  • Pomocy prawnej kobiecie udzieliła Klinika Prawa 'Niewinność', działająca przy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

Są sprawy, w których - przed rozstaniem - w związku była przemoc i matka obawia się, by również w trakcie kontaktów do niej nie dochodziło. Są sytuacje, gdy dziecko boi się swojego opiekuna i samo nie chce się z nim spotykać, manifestując to płaczem i atakami paniki.

Bywa też tak, że początkowo do spotkań z ojcem dochodziło, ale - jako, że ich przebieg pozostawiał wiele do życzenia - mama uznaje, że więcej spokoju będzie wtedy, gdy dziecko nie będzie się spotykać z tatą. W takich przypadkach kobiety są niejednokrotnie karane przez sądy za swoje decyzje grzywnami.

Kto dopuszczał się przemocy? 

Taka jest też historia z Wielkopolski - w małej miejscowości pod Poznaniem doszło do rozstania rodziców. Był rok 2018, syn pary miał wtedy ok. 5 lat. Relacje pomiędzy małżonkami zaczęły się psuć po urodzeniu dziecka. Kobieta zarzucała mężowi, że nie zajmował się synkiem, a wobec niej stosował przemoc fizyczną, psychiczną i ekonomiczną.

Gdy sytuacja stała się nie do zniesienia, matka razem z dzieckiem uciekła od męża. W końcu doszło do rozwodu. Tak jak przy wielu podobnych historiach, chłopiec był świadkiem tego, co przeżywała jego mama - mówiła przy nim m.in. o przemocy stosowanej wobec niej przez męża. W efekcie dziecko zaczęło wycofywać się z relacji z ojcem, a z czasem - w ogóle nie chciało się z nim spotykać, płakało, krzyczało, gdy przyjeżdżał. Biegli uznali, że matka nie powinna tak postępować, bo manipuluje uczuciami dziecka i nastawia je negatywnie. Wskazywali, że takie zachowanie zaburza rozwój psychospołeczny kilkulatka.

Sprawa trafiła do sądu, a ten uznał, że to matka dopuściła się przemocy wobec dziecka (co miało trwać od 2018 do 2024 roku - przyp. red.), a przemoc miała polegać na izolowaniu syna od ojca. Postawiono jej zarzuty z art. 207 kodeksu karnego, który mówi o znęcaniu się nad bliskimi: 'Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5'. Sąd pierwszej instancji wymierzył kobiecie karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem na dwa lata.

I tu włącza się Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Kobieta, po skazaniu przez sąd pierwszej instancji, zwróciła się o pomoc do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka - do działającej tu od lat Kliniki Prawa 'Niewinność'. Wskazywała, że to nie ona jest sprawczynią przemocy, że chciała chronić dziecko i że wyrok jest niesprawiedliwy. Fundacja uznała, że przedstawi sądowi II instancji swoją opinię w sprawie - nawiązującą do standardów ochrony przed przemocą i dotyczącą zakazu karania bez podstawy prawnej.

- Nas w tej sprawie zainteresowało to, czy można racjonalnie uznać, że izolowanie dziecka od drugiego rodzica jest znęcaniem się. Dlatego włączyliśmy się do tego postępowania karnego, po wyroku z I instancji - mówi Bartosz Wiercziński z Kliniki Prawa 'Niewinność'. - Tu nie było mowy o jakiejś przemocy fizycznej czy innej wobec dziecka ze strony matki. To znęcanie miało polegać wyłącznie na izolowaniu chłopca i na kreowaniu w jego świadomości negatywnego obrazu ojca. To były takie dwa elementy opisu tego czynu. Mieliśmy wątpliwość, czy tego typu zachowanie można uznać za znęcanie się. Przy znęcaniu sprawca jest nastawiony na skrzywdzenie kogoś. A tutaj były duże co do tego wątpliwości, bo wszystko wskazywało na to, że nasza klientka była w pełni przekonana o tym, że podejmowała takie a nie inne decyzje wyłącznie dla dobra swojego dziecka - dodaje gość TOK FM.

Ksiądz uderzył ucznia w brzuch i kazał przeprosić Boga. Jest decyzja sądu

Fundacja przygotowała opinię w tej sprawie. Przywołała w niej m.in. przepisy Konwencji Stambulskiej oraz fragmenty Raportu Grupy Ekspertów GREVIO - jest to organ ekspercki, który ocenia stosowanie przepisów Konwencji Stambulskiej przez państwa - strony, w tym Polskę. Chodziło m.in. o podważenie koncepcji tzw. alienacji rodzicielskiej.

- Jest szereg zarzutów wobec teorii alienacji rodzicielskiej, a dotyczą w szczególności braku jej podstaw naukowych, ale również - przedstawiania w niej osób zgłaszających przemoc domową jako dążących do alienacji dziecka od rodzica przy wykorzystaniu fałszywych oskarżeń - tłumaczy Bartosz Wiercziński w rozmowie z TOK FM. Co ważne - teoria ta, na którą powoływał się sąd I instancji - została odrzucona przez stowarzyszenia medyczne, psychiatryczne i psychologiczne, a w 2020 roku została usunięta z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób przez Światową Organizację Zdrowia.

Sąd Okręgowy w Poznaniu, jako II instancja, uniewinnił matkę od stawianych jej zarzutów. Już prawomocnie. Wskazał przy tym, że orzeczenie skazujące było rażąco niesprawiedliwe. - Czekamy na uzasadnienie decyzji sądu - mówi gość TOK FM.

Sprawa była prowadzona w ramach Kliniki Prawa 'Niewinność'. Program działa w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka od 2000 roku i nadal jest jedynym programem interwencyjnym tego typu w Polsce. Do Kliniki trafiają sprawy osób oskarżonych lub skazanych, które kwestionują swoją winę.