"Zapad może łatwo przerodzić się w użycie siły". Ekspert wskazuje na niepokojący filmik
- Rosja daje wyraźny sygnał, że manewry Zapad 2025 mogą łatwo przerodzić się w użycie siły - mówił w TOK FM dr Michał Piekarski. Ekspert z Uniwersytetu Wrocławskiego dodał, że świadczy o tym pewien celowo udostępniany w sieci film.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są cele manewrów wojskowych Zapad 2025 na Białorusi;
- Czy ćwiczenia Zapad mogą przerodzić się w użycie przez Rosję siły;
- Na jakie potencjalne zagrożenia i incydenty Polska powinna zwracać uwagę.
W piątek na terenie Białorusi ruszyły manewry wojskowe pod kryptonimem Zapad 2025. Ich aktywna faza ma potrwać do wtorku i - według służb wywiadowczych Litwy - bierze w nich udział ok. 30 tys. żołnierzy. Scenariusz ćwiczeń ma zakładać obronę Białorusi i Rosji przed agresją, ale z uwzględnieniem przejścia do ataku. - To jest to najbardziej agresywna część ćwiczeń, która ma tak naprawdę symulować pełnoskalowy konflikty z siłami NATO, obejmujący także terytorium Polski - mówił w TOK FM szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Dr Michał Piekarski zauważył w TOK FM, że liczba wojsk lądowych, które teraz biorą udział w tych ćwiczeniach, jest wyraźnie mniejsza niż w 2021 roku, kiedy poprzednio się odbywały. A to dlatego, że większość wojsk Władimira Putina jest na froncie w Ukrainie. To jednak - jak sugerował ekspert - nie powinno nas uspokajać.
Proszę zwrócić uwagę, że już teraz w mediach społecznościowych krąży pewien film, prawdopodobnie celowo rozsiewany (przez Rosjan - przyp. red.). Pokazuje wyrzutnie rakietowe, które zapewne biorą udział w tegorocznym Zapadzie. Stoją w pozycji bojowej na drodze, prawdopodobnie w obwodzie królewieckim. Są załadowane, podniesione i gotowe do użycia. To jest wyraźny sygnał, że te ćwiczenia łatwo mogą przerodzić się w użycie siły
Flota Rosji w najwyższej gotowości bojowej. "To nas powinno najbardziej martwić"
Jak dodał rozmówca Anny Piekutowskiej, jeśli Rosja chciałaby zaatakować kraje NATO, w tym Polskę, to ma gotowe do użycia rakiety, lotnictwo i flotę na Bałtyku. - Ten komponent morski powinien nas najbardziej martwić, ponieważ flota rosyjska proporcjonalnie poniosła najmniejsze straty w obecnej wojnie. Więc jej gotowość bojowa jest niestety najwyższa - podkreślił gość TOK FM.
Prowadząca audycję przypomniała, że dotychczas oczy niektórych ekspertów wojskowych były skierowane nie tak bardzo na flotę, co na obwód królewiecki. - To jest taki wysunięty przyczółek Rosji, gdzie znajdują się jej siły lotnicze, lądowe i rakietowe. Ten region jest blisko nas. Gdyby więc - hipotetycznie - doszło do użycia siły i rakiety stamtąd poleciały do Warszawy, to oczywistą odpowiedzią na to byłoby wysłanie naszych rakiet i zniszczenie infrastruktury, która jest w obwodzie królewieckim. A on jest niewielki, dlatego spacyfikowanie tamtejszych ofensywnych zdolności bojowych Rosji byłoby względnie proste - tłumaczył dr Michał Piekarski.
O wiele trudniej - zdaniem eksperta - byłoby z wojennymi okrętami Władimira Putina. - Jak już wyjdą w morze, to się przemieszczają. Te nawodne można jeszcze względnie łatwo śledzić, ale z tymi podwodnymi jest znacznie większy problem. A przecież one też mogą przenosić rakiety - przypomniał gość TOK FM.
Znów zawyły syreny alarmowe w Polsce. "Incydent może się wydarzyć"
Rozmówca Anny Piekutowskiej odniósł się również do alertu, jakie znowu w sobotę ogłosiło Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych w związku z zagrożeniem uderzeniami dronów nad Ukrainą. Polskie wojsko poderwało myśliwce, zamknięto lotnisko w Lublinie, a mieszkańcy tamtego regionu dostali wiadomość Rządowego Centrum Bezpieczeństwa: "Zagrożenie atakiem z powietrza. Zachowaj szczególną ostrożność. Stosuj się do poleceń służb". Przypomnijmy, kilka dni wcześniej - w środę 10 września - 21 rosyjskich dronów wleciało do Polski.
- Na szczęście w sobotę obyło się bez żadnych incydentów. Zawyły syreny alarmowe w kilku miejscach, ale były to działania prewencyjne. Niestety jakiś incydent - czy to znowu z użyciem dronów, czy to sabotażystów, czy atak na infrastrukturę krytyczną lub cybernetyczny - może się wydarzyć. Nie możemy tego wykluczyć - podsumował dr Michał Piekarski.
Źródło: TOK FM